📻 REO STORY: Pete lepiej czuje się w Żorach niż w Los Angeles

Damian Maliszewski: Mój czarnoskóry kolega nie doświadcza w Polsce rasizmu

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 


 

Zabawnie to zabrzmi, ale po pięciu napaściach, jakich doświadczyłem w życiu, słysząc za plecami pedał, gdy spotykam czarnoskórego Pete’a w centrum Rybnika, czuję się bezpiecznie. Czarnoskóry Amerykanin z Los Angeles stał się wybawieniem dla moich czerwonych oprawek, które irytowały samców alfa.

Kiedy przyjechałem ostatnio na kilka dni do Rybnika (weekend, w mieście koncerty) w wolnym czasie wybrałem się na spacer i lody. Spotkałem przypadkiem Pete’a, mojego czarnoskórego kolegę, który ni w ząb nie mówi po polsku. Urodził się i większość życia spędził w Los Angeles. Później rok mieszkał w Australii, a następnie bodaj dwa lata w Madrycie. Jakimś zrządzeniem losu wylądował w Żorach. Z Los Angeles do Żor… Hmm.

Rozmawialiśmy o tolerancji, rasizmie, generalnie ksenofobii w Polsce i na świecie. Mijaliśmy setki młodych ludzi (na kampusie odbywał się koncert hip-hopowy), zaczepiono nas siedem razy. Tyle naliczyłem. I siedem razy młodzi ludzie powiedzieli do nas z uśmiechem: Hi, hello, w tym jeden raz minęły nas dwie 18-latki trzymające się za ręce, które nie wiedzieć czemu powiedziały do nas: Hi, my jesteśmy razem! W sensie, że są parą. Może myślały, że ja z Petem też jesteśmy parą?

Piszę o tym, bo jestem, przyznam, zaskoczony. Spodziewałbym się ataków. Nadal uważam, że Polska nie jest tolerancyjnym krajem, a Pete w Żorach czy w Rybniku czuje się dobrze, bo nie rozumie języka polskiego i dresiarskich komentarzy, które co jakiś czas pojawiają się za jego plecami. Ale zauważyłem rzecz ciekawą, że ci młodzi ludzie są jednak głodni świata. Nastawieni pozytywnie, bo jest to dla nich jakiś powiew egzotyki, zagranicy, świeżości. Mogą wypróbować swój angielski. Nie mają przecież okazji na co dzień.

Dziewczyny są bardziej otwarte. Faceci też byliby otwarci, ale wiadomo, w każdym stadzie jest jakiś samiec z kompleksem małego, który chciałby być muskularny, a nie jest. I rządzi taką grupą taki mały figo-fago, więc ze wstydu przed kumplem alfa reszta nie uśmiechnie się do nikogo obcego, różniącego się od nich.

Żeby było ciekawie, Pete mówi, że w Los Angeles jest większa dyskryminacja czarnoskórych niż w Żorach czy w Rybniku. Ale… dołożę trochę dziegciu do tej beczki miodu. Jedna z moich cioć zapieniła się podczas rozmowy z moją siostrą (ktoś cioci doniósł) i wykrzyczała: No, Damian siedział na chodniku z jakimś Murzynem! Ja się go nie pytam, co on w mieście z Murzynami robi!!! 

Ciocia zapewne oburzona była tym, że pozwoliłem siedzieć Pete’owi na krawężniku, a trochę nie wypada. Powinienem był go kulturalnie zaprosić na biało-czerwoną ławkę. Zapienionej cioci na pewno nie chodziło o kolor skóry gościa z Los Angeles. I kto w tej Polsce jest bardziej tolerancyjny? Młodzi? Starsi?

Pojechałem odwiedzić Pete’a do Żor. Byłem ciekaw, jak Żorzanie reagują na czarnoskórego.

 

1
2
Damian Maliszewski
Wokalista, kompozytor, komentator portalu natemat.pl. Aktywny działacz ekologiczny. Większość życia spędził w Rybniku, obecnie czas dzieli na Śląsk i Warszawę.