WE, THE FOOLS: Już nie ma czystych plaż

Gdy zejdziesz z turystycznego szlaku

4.30 nad ranem. Po zaledwie czterech godzinach snu z trudem otworzyłem oczy. Wyjątkowa to sytuacja. Zwykle nie budzę się przed 10.00. Tym razem zwyciężyła chęć przygody i obcowania z energią. 

Od kilku dni filmujemy zachody słońca na najwyższych klifach w południowej Europie. Majestatycznych, ponad 200-metrowych Dingli. Położone w południowo-zachodniej części Malty, stały się motywem przewodnim teledysku do mojej nowej piosenki.

fot. Damian Maliszewski

Spore wyzwanie: przy silnych podmuchach wiatru, pół metra od krawędzi urwiska. Z lękiem wysokości. Łatwo podziwiać zachody słońca, trudniej zwlec się z łóżka w nocy i z kamerą jechać kilkanaście kilometrów na kolejne klify po to, żeby stanąć nad przepaścią. Jak się okazało później, nie to było najtrudniejsze. I nie zmęczenie, nie napięta atmosfera między mną a reżyserem (naprawdę dawaliśmy z siebie wszystko, co odbijało się na samopoczuciu). Nawet nie brak snu, tylko jedna z wizyt na pewnej plaży.


Brak słońca to brak energii. Gdy słońca nie ma, ludziom jest źle. Stojąc nad tą przepaścią i wpatrując się w morze, myślałem o potędze natury i o tym, że moje pokolenie to jedno z ostatnich, które może doświadczać piękna i majestatu przyrody. Nie miałem żalu do przyrody, że podmuchy wiatru zabrały nam co najmniej pięć dni zdjęciowych. Nie mogliśmy przez to filmować z nieba. Siła wyższa. 


Żal przyszedł, gdy w poszukiwaniu dziewiczych miejsc do ujęć zobaczyliśmy, jak morze odkryło działalność człowieka. Puste plastikowe butelki, pojemniki po benzynie, kije od miotły. Cała plaża zaśmiecona. Zebrałem kilka przedmiotów, chcąc zmieścić je kadrze. Było tego więcej.

fot. Damian Maliszewski

Wyrzucanie śmieci do morza jest jak dolewanie trucizny do wody pitnej w kranie. Kiedyś proces ten zakończy się śmiercią pijącego. Wiadomo też, że wszystko, co się w tym morzu znajdzie, prędzej czy później zahaczy o ląd, a który? To loteria. Wyrzucając śmieci za burtę, prezentujemy je wszystkim krajom, które posiadają linię brzegową.

Ludzie się nigdy nie nauczą. Zawsze będą dzielili się na idiotów i garstkę myślących wrażliwców. Świat scalają ci ostatni. Pierwsi, odkąd ludzkość istnieje, robią wszystko, żeby świat się rozleciał.

Kilka dni później wybraliśmy się na tę dziką plażę raz jeszcze. Ktoś ją posprzątał. Ze wszystkich śmieci został tylko niebieski pojemnik na benzynę. Wcześniej było ich kilka. Miejscowi mówią, że sami czasami biorą worki i sprzątają. Bywa, że to turyści ze wstydu za innych turystów wychodzą z takich plaż z reklamówkami pełnymi śmieci. Może to jakieś rozwiązanie? Idziesz na plażę, nie wychodź z niej z pustą ręką? Zabierz ze sobą worek, reklamówkę na odpady?

Idioci, o których wcześniej wspomniałem, traktują morze jak żeliwną wannę z kwasem albo inną żrącą substancją. Wydaje im się, że jeśli wyrzucą coś do niego, to na pewno rzecz ta szybko się rozpuści i zniknie. Gdyby wiedzieli, że taka butelka plastikowa rozpuszcza się nawet 1000 lat… Malta zaskoczyła mnie majestatem klifów. Kraina turkusowych zatoczek, wąskich, starych ulic. Mdina, starożytne miasto, dawna stolica Malty, powala pięknem. Motyw łodzi rybackiej przewija się wszędzie. Zupełnie przypadkiem stał się także częścią naszego teledysku (już wkrótce) w reżyserii Huberta Gostomskiego. 


Mała wyspa słońca. Prawie dwa tygodnie spędzone na motorach przyniosły oczekiwany efekt. Tylko gdyby jeszcze tym wszystkim turkusowym rajom nie zagrażała działalność bezmyślnego gatunku, tkwiącego w przekonaniu, że jest jedynym i najważniejszym na Ziemi.

 

 

REO POLECA
EFEKT MALTAŃSKIEGO ZNOJU NASZEGO AUTORA.
POD FELIETONEM, DO KTÓREGO DAJEMY LINK, MOŻECIE ZOBACZYĆ ZREALIZOWANY TAM TELEDYSK “KOCHAJ”

📻 KOCHAJ! – natura inspiruje twórców

 

 

 

Damian Maliszewski
Wokalista, kompozytor, komentator portalu natemat.pl. Aktywny działacz ekologiczny. Większość życia spędził w Rybniku, obecnie czas dzieli na Śląsk i Warszawę.