D. Szwed: Premier walczy z wiatrakami, panelami słonecznymi oraz … demokracją i rynkiem

Premier Donald Tusk, podobnie jak I Sekretarz Edward Gierek, buduje w Polsce energetykę węglową. Tyle że Polska 2014 już nie jest gospodarką nakazowo-rozdzielczą, węgiel – jako surowiec nieodnawialny – kończy się a od lat 70. np. ogniwa fotowoltaiczne staniały 100-krotnie!

 

Niedawno ruch obywatelski Krakowski Alarm Smogowy demonstrował pod hasłami czystego powietrza i demokracji, co skłoniło przyjęcie przez władze miasta zakazu palenia węgla w piecach domowych. Donald Tusk też dawno temu demonstrował w sprawie demokracji, choć dorabiał wtedy m.in. malując kominy elektrowni – może stąd to węglowe uzależnienie…

W tych węglowych oparach Donald Tusk zorganizował węglowy szczyt w Katowicach, gdzie zaklinał rzeczywistość: „Nie po to od kilku lat walczymy jak lwy w Europie, aby węgiel był równoprawnym źródłem energii, nie po to tyle energii włożyłem w to, aby powstawały nowe bloki węglowe w Opolu czy w Jaworznie, żeby dziś na końcu miało się okazać, że będą one opalane węglem z Kolumbii, z RPA czy przede wszystkim z Rosji” – mówił premier.

Zapomniał tylko dodać: nie po to utopiliśmy 22 mld zł z kieszeni podatników w dotowanie węgla w latach 2010-2013, nie po to rok w rok ukrywamy od 12 do 34 mld zł prawdziwych kosztów zdrowotnych palenia węgla – zatruwając Polki i Polaków, nie po to przez ostatnie lata wpompowaliśmy w koncerny węglowe 11 mld zł za wrzucanie do kotłów elektrowni węgla z łupinami orzecha kokosowego z Brazylii czy Indonezji (tzw. współspalanie). No jasne – nie po to, żeby Polki i Polacy mieli teraz sami, omijając koncerny Tuska, produkować tanią i czystą energię na dachu czy w ogródku ze źródeł odnawialnych.

Polki i Polacy już dziś płacą najwyższe ceny za energię w UE, uwzględniając siłę nabywczą naszych portfeli. Poziom ubóstwa energetycznego – oznaczający, że nie stać nas na opłacenie rachunków za prąd czy ciepło – należy w Polsce do najwyższych w Unii Europejskiej. Koncerny energetyczne co roku wyciągają z naszych kieszeni 5 mld zł zysku, które wykorzystują na sponsorowanie politycznych stadionów czy klubów sportowych, wielomilionowe pensje zarządzających spółkami państwa Donalda Tuska oraz lobbowanie parlamentu, który ma bronić polskiego węgla jak niepodległości…

A przecież niepodległość, której kluczowym elementem w XXI wieku jest bezpieczeństwo energetyczne, budować powinniśmy na zmniejszaniu importu surowców energetycznych (nie tylko z Rosji) i stopniowym ograniczaniu zużycia energii (dzięki np. docieplaniu domów czy produkowaniu w Polsce – miejsca pracy – energooszczędnych urządzeń) oraz zwiększaniu wykorzystania polskich źródeł energii odnawialnej – znowu miejsca pracy.

Nie dlatego, że nienawidzimy węgla – przecież przez ostatnie dekady wszyscy rozwijaliśmy się w Polsce dzięki „czarnemu złotu”, ale dlatego, że era kamienia łupanego nie skończyła się z powodu braku kamieni, a era węgla kończy się, bo wokół nas pojawiają się czyste, tanie i odnawialne technologie produkcji energii. Słońce poświeci nam (za darmo) przez najbliższe 4,5 miliarda lat, a na schodzącym ze sceny węglu musimy budować gospodarkę niskowęglową, opartą na efektywnym i oszczędnym wykorzystaniu energii oraz jej polskich, odnawialnych źródłach.

Dariusz Szwed, Zielony Instytut

Zapraszamy do lektury publikacji „Demokracja energetyczna”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here