Ewelina Pogryź pyta: Czy zabraknie nam wody?

Dr Izabella Anuszewska: Polacy są świadomi zagrożeń.

22 marca obchodzimy Światowy Dzień Wody, święto ustanowione przez ONZ w 1992 roku. To dobra okazja, aby przedstawić raport podsumowujący wyniki badania, w którym zapytano Polaków, Czechów i Słowaków o to, co można zrobić, aby ludzie na świecie nie cierpieli z powodu braku żywności i dostępu do wody. Dla REO komentuje je dr Izabella Anuszewska, socjolożka Kantar Millward Brown, z którą rozmawia Ewelina Pogryź.  

dr Izabella Anuszewska

Ewelina Pogryź: Jak odpowiadali Polacy?
Izabella Anuszewska: Mówimy o raporcie Barometr Bayer. Projekt ten, realizowany już po raz siódmy, dotyczył żywotnych kwestii – problemów głodu, dostępu do wody i tego, w jaki sposób odpowiada na nie rolnictwo. W badaniu wzięły udział reprezentatywne grupy Polaków, Czechów i Słowaków. Możemy zauważyć, że w naszym społeczeństwie świadomość tego, że w Polsce może zabraknąć wody, że trzeba troszczyć się o żywność i że warto aplikować metody zrównoważonego rolnictwa, wcale nie jest najniższa.

Zasoby wody w Polsce należą do najniższych w Europie.

Jak – zdaniem Polaków – można przeciwdziałać występowaniu głodu na świecie?
Receptę na ograniczenie głodu na świecie widzimy w zapewnieniu powszechnego dostępu do wody (87 proc.) oraz ograniczeniu marnotrawienia żywności (83 proc.). Rozwój nauki na rzecz wydajniejszej produkcji rolnej (81 proc.), a także upowszechnienie wiedzy na temat nowych metod uprawy roli (79 proc.) to kolejne działania, które pomogą wyżywić rosnącą populację.

Zasoby wody w Polsce należą do najniższych w Europie. Czy Polacy mają tego świadomość?
Tak, prawie 60 proc. respondentów obawia się tego, że wody może zabraknąć, a obawy te są bardziej powszechne na wsi (64 proc.). W Czechach odsetek zaniepokojonych dostępnością wody pitnej jest jeszcze wyższy i przekracza 70 proc. Z drugiej strony jedynie 26 proc. respondentów zdaje sobie sprawę z tego, że zasoby wodne Polski są niższe od średniej europejskiej.

Cieszy, że aż 95 proc. Polaków podejmuje – przynajmniej umiarkowanie często, jak twierdzą – działania związane z oszczędzaniem wody. Szczególnie zwróciło moją uwagę to, że bardziej świadome wagi tych spraw są osoby ze starszego pokolenia. I to właśnie one częściej stosują różne sposoby przeciwdziałania marnotrawieniu wody.

Na wyprodukowanie kanapki z serem potrzeba 90 litrów wody.  na wyhodowanie kilograma wołowiny – 15000 litrów!

Publikacji raportu towarzyszyła debata. Najczęściej padającym słowem była edukacja.
Oczywiście chcielibyśmy, by świadomość kwestii poruszanych w naszym badaniu była jeszcze większa – zwłaszcza wśród młodych ludzi czy mieszkańców największych miast. Na ciekawy aspekt zwrócił uwagę ekonomista prof. Witold Orłowski: na wyprodukowanie kanapki z serem potrzeba 90 litrów wody, a na wyhodowanie kilograma wołowiny aż 15 tysięcy! Musimy mieć tego świadomość.

Dyskutowano również o technologii w służbie zarządzania zasobami wody.
Tak, przytoczono m.in. przykład czujników, które mogą być montowane na polach uprawnych, by oceniać realne zapotrzebowanie na wodę i dzięki temu optymalizować nawadnianie, nie przyczyniając się do nadmiernego zużywania wody.

 W badaniu pytaliście o ocenę ludzi dotyczącą kranówki. Jak wypadamy wobec sąsiadów?
Dostrzegamy fakt, że w Polsce poprawiła się jakość wody pitnej (64 proc.). To wyniki znacznie wyższe niż w Czechach czy na Słowacji.

Dziękuję za rozmowę!