Czy wiatraki są niebezpieczne?


Domniemane zagrożenia związane z awariami turbinwiatrowych to stały punkt argumentacji przeciwników energetyki wiatrowej.Bliższe przyjrzenie się skutkom usterek w wiatrakach wskazuje jednak, że przeróżneniebezpieczeństwa maja mocno teoretyczny charakter.

 

Turbina wiatrowa jest dość złożonym mechanizmem i jakkażde urządzenie prędzej czy później się zepsuje. W skali świata roczna liczbapoważniejszych awarii, połączonych z trwałym uszkodzeniem wiatraka, zbliża siędo 4 tysięcy. Z danych firm ubezpieczeniowych w USA wynika, że największa częśćawarii – ok. 40 proc. – dotyka skrzydeł bądź wirnika. Nieco mniej jest awariiprzekładni, co dziesiąta dotyka generatora, a reszta to różnego rodzajumechaniczne uszkodzenia wieży czy pożary, wywołane zazwyczaj uderzeniempioruna. Co najmniej dwukrotnie w minionych latach wielcy producenci turbinwymieniali całe serie wirników z powodu ujawniających się wad fabrycznych.

 

W branży zdarzają się oczywiście wypadki z udziałemludzi, również i śmiertelne, ale dochodzi do nich w czasie prac budowlanych czyserwisowych. Są to typowe wypadki przy pracy, które zdarzają się w każdegorodzaju działalności przemysłowej, z energetyką konwencjonalną i górnictwem naczele. Porównując odpowiednie dane, wyraźnie zresztą widać, że jeśli chodzi owypadkowość branża wiatrowa statystycznie nie odstaje od innych rodzajówaktywności przemysłowej, a zwłaszcza robót na wysokościach.

Czytaj  także: Negatywne skutki ustawy odległościowej bardzo szerokie

Oczywiście jest możliwe, że spadająca urwana łopata mogłabyspowodować śmiertelny wypadek, ale taka sytuacja nie jest znana, a przynajmniejnie została nagłośniona. Pojawiające się regularnie informacje, jakoby urwanałopata była zdolna odlecieć na ponad kilometr (milę) nie znajdująpotwierdzenia. Przy najgłośniejszych, i spektakularnych awariach z ostatnichlat fragmenty łopat odlatywały maksymalnie na 300 metrów.

 

Skrupulatnie rejestrujący podobne zdarzenia przeciwnicyenergetyki wiatrowej z Niemiec doliczyli się w ich kraju co najwyżej220-metrowego rozrzutu. W jednym z widowiskowych przypadków z tego kraju urwanapo trafieniu pioruna łopata pracującego wiatraka 140-metrowej wysokości spadłana ziemię 150  metrów od wieży.

 

W Polsce od pewnego czasu seria awarii nawiedza wiatrakiw okolicach Rymanowa. Tu jednak również urwane łopaty nie spowodowały żadnychzniszczeń, mimo stosunkowo niewielkiej odległości od budynków, a wyglądająca nanajcięższą awaria, polegająca na urwaniu się całego rotora z łopatamizakończyła się pionowym upadkiem elementu na ziemię.

 

Wszystko wskazuje na to, że urządzenia pracujące na tejfarmie są po prostu bardzo stare i wkrótce problem sam się rozwiąże, bo niebędzie się już opłacało ich naprawiać.

 

Tymczasem w projekcie polskiej ustawy odległościowejjednym z argumentów, przemawiających jakoby za wprowadzeniem wysokiejodległości minimalnej wiatraka od zabudowań, jest właśnie możliwość trafieniaich urwanym skrzydłem. Autorzy projektu nowelizacji przywołują ekspertyzę,potwierdzającą najgorsze scenariusze na podstawie jednego przypadku urwania sięłopaty. Problem w tym, że rzekoma odległość, na którą miała odlecieć – 750 m –pochodzi z przytoczonej przez media relacji domniemanego świadka. Istniejąnatomiast dowody, choćby w postaci fotografii przedstawiającej pechową łopatę,wbitą w ziemię w odległości… kilku kroków od wieży uszkodzonego wiatraka.

Usprawiedliwianie restrykcyjnej regulacji jednym, wdodatku mocno dyskusyjnym przypadkiem jest wybitnie problematyczne. A załączoneobliczenia są czysto teoretyczne.

Czytaj także: Dlaczego Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego myli się ws. wiatraków?

Inną podnoszoną w projekcie ustawy okolicznością jestrozrzucanie przez pracujący wiatrak na wielką odległość brył lodu, jakoby omasie idącej w kilogramy. Na poparcie realności takiego zagrożenia równieżprzedstawia się czysto teoretyczne wyliczenia odległości, na którą mogłabydolecieć taka bryła. Tymczasem istnieje cały szereg poważnych naukowychpublikacji jasno dowodzących, że takie ilości lodu nie mają szansy zostaćwyrzucone przez pracujący wirnik, bo znacznie wcześniej przestanie się onkręcić. Albo z powodu utraty wyważenia, albo poprzez utratę własnościaerodynamicznych. Duże kawałki lodu mogą się odrywać jedynie w czasie rozruchuoblodzonego wirnika.

 

Jeśli uznamy, że potencjalne zagrożenie ze strony elektrowniwiatrowych należy objąć takimi obostrzeniami prawnymi, to zgodnie z logiką autorówproponowanych regulacji należałoby wprowadzić kilkusetkilometrowe kryteriumodległości dla mającej powstać elektrowni jądrowej czy pozbawić samochodydostępu do dróg, na których rocznie ginie kilka tysięcy osób. O tym na razie jednak nie słychać.

 

 

Wojciech Krzyczkowski / REO.pl

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here