📻 REO PYTA: Czy nowe pokolenie ciągnie za sobą złą passę przemysłu mięsnego?

Zmiany w świadomości są już zauważalne.

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

Nadchodzi koniec popularności produktów mięsnych? Takiego scenariusza nie wyklucza jeden z największych na rynku jego producentów, firma Tyson Foods. W ostatnim czasie lokuje ona swoje środki w start-upy takie jak Beyond Meat, czyli w najprostszym tłumaczeniu – poza mięso.

Widoczne zmiany

– Nie chcemy być ofiarą przewrotu. Chcemy być raczej jego częścią – w ten sposób Justin Whitmore, wiceprezes ds. strategii korporacyjnej oraz dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju w Tyson Foods, tłumaczy zaangażowanie firmy w rynek alternatyw oraz zastępników dla mięsa. Poza inwestycjami w start-upy takie jak Beyond Meat – producenta innowacyjnych roślinnych burgerów, czy Memphis Meat znanego z tak zwanego czystego mięsa, ten gigant sektora produktów odzwierzęcych uruchamia swoją własną wegańską markę.

Green Street, bo tak się nazywa, jest odpowiedzią na zapotrzebowanie konsumentów – zwłaszcza tych wchodzących na rynek samodzielnych konsumentów – na roślinne, smaczne i powszechnie dostępne posiłki. Popyt na nie stale rośnie, dlatego trudno znaleźć firmę z sektora mięsnego, która nie podjęłaby jeszcze konkretnych działań aby mu sprostać. Produkty spod znaku Green Street to w branży ruch rewolucyjny, który pozwala wypełnić sklepowe regały w pełni roślinnymi i gotowymi do spożycia posiłkami. Myślenie nie do przyjęcia jeszcze dwie dekady temu, dziś wyznacza kierunek przemiany.

Nie chcemy być ofiarą przewrotu. Chcemy być raczej jego częścią.

Jakub Stencel ze stowarzyszenia Otwarte Klatki, organizacji zajmującej się m.in. wspieraniem firm we wprowadzaniu roślinnych produktów do swojej oferty, pozytywnie ocenia ruch Tysona. – Decyzja o uruchomieniu swojej marki produktów roślinnych przez jedną z największych firm mięsnych na świecie jest zrozumiała. Produkty odzwierzęce wiążą się z cierpieniem zwierząt, powodują zmiany klimatyczne i sprzyjają zagrożeniom epidemiologicznym. Te ryzyka są tak wielkie, że specjalna grupa inwestorów Farm Animal Investment Risk and Return (FAIRR) stanowczo odradza inwestowanie w hodowlę zwierząt – komentuje Stencel i dodaje: – W swoim funduszu zebrali już od inwestorów deklaracje nie inwestowania w hodowlę przemysłową na 4.8 kwintyliona (!) dolarów. Chów przemysłowy zwierząt nie ma przyszłości i wielcy gracze na rynku, jak Tyson Foods muszą się dopasować lub upadną.

fot. flickr.com, David Guo
Dostosuj się, lub giń

Jeżeli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich. Tyson wprowadza tę myśl w życie, a umiejętność przekucia potencjalnych strat na własną korzyść pozwoli mu przetrwać i dalej prosperować. Nie wszyscy jednak to potrafią, a przykładem desperackiego zawracania kijem Wisły jest Amerykańskie Stowarzyszenie Hodowców Bydła, które zadało konkretny cios branży alternatyw dla mięsa. Żądają oficjalnego zdefiniowania przez władze pojęć mięsa oraz wołowiny.

Liczą oni na to, że wąska definicja tych produktów utrudni nazewnictwo ich alternatyw. W ich mniemaniu problemem jest świadomość konsumentów czego konkretnie zastępnik kupują, a w tym przypadku będzie to właśnie wołowina. Hodowcy w petycji zwracają też uwagę na bliskie podobieństwo posiłków roślinnych, takich jak burgery do tych tradycyjnych. Warto w tym miejscu dodać, że z podobnie negatywnym stosunkiem odnoszą się oni do czystego mięsa, pochodzącego z hodowli tkankowej.

Więcej roślin

Jeśli spojrzymy na dane o konsumenckich trendach, to zrozumiemy zarówno desperację ze strony hodowców, jak i nowe podejście firm takich jak Tyson. Z globalnego badania Nielsena wykonanego w 2016 roku wiemy, że aż 23% konsumentów oczekuje na sklepowych półkach większej ilości roślinnych produktów, w tym alternatyw i zastępników mięsa. Dostrzegają to nawet firmy w krajach dalekich od centrum zachodniej kultury, jak polski wędlinowy Sokołów ze swoją własną wegańską linią produktów.

aż 23% konsumentów oczekuje na sklepowych półkach większej ilości roślinnych produktów, w tym alternatyw i zastępników mięsa.

Nadchodzące dekady to okres globalnej żywieniowej rewolucji. Redukcja mięsa w diecie jest dziś w kulturze zachodniej czymś normalnym, ale nie zniknie ono od tak. Bogacące się społeczeństwa azjatyckie dopiero po nie sięgają i nie odmówią sobie tego tak prędko. Dlatego jeśli mamy jakąkolwiek nadzieję na zdrową planetę, musimy być gotowi zaproponować im alternatywę, która będzie równie smaczna, sycąca i powszechnie dostępna, jak mięso. Z Tysonem mamy na to szanse.

W kolejnym tekście z tej serii zajmę się omówienie powodów, dla których inne biznesy powinny pójść śladem Tyson Foods (jeśli oczywiście liczą na utrzymanie się i rozwój).