Czas na rewolucję już był, teraz czas na dialog

Depesza Agaty Skrzypczyk z Europejskiego Kongresu Młodych

W pierwszych dniach września miałam przyjemność uczestniczenia w Europejskim Kongresie Młodych, zorganizowanym w czeskiej Pradze przez Fundację im. Heinricha Bölla. Hasło Kongresu brzmiało #NaszaKolej i poza silnym przesłaniem partycypacyjnym nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać. To co zastałam po przyjeździe na miejsce przerosło moje wszelkie wyobrażenia.


Jedną z największych niespodzianek było przekonanie się, jak ogromną siłę niesie w sobie grupa 70. młodych ludzi ze wszystkich krajów Europy, od Rosji, przez Turcję i Kosowo, do Wielkiej Brytanii. Wykorzystałam tę mocną i piekielnie inteligentną grupę, by znaleźć odpowiedzi na dręczące mnie dylematy.

Tegoroczny kongres nie bez przyczyny został zorganizowany w Pradze – w mieście, które 60 lat temu przeżyło praską wiosnę, powstanie studentów, rewolucję w postrzeganiu praw człowieka. Organizatorzy nie tylko chcieli przybliżyć wydarzenia 1968 roku, ale również pokazać nam – 70. młodym, aktywnym ludziom – jedno ważne przesłanie:

Czas na rewolucję już był – teraz nauczmy się, jak zmienić świat za pomocą dialogu i zrozumienia.

Do wyboru do koloru

Harmonogram był bardzo napięty. Wycieczki po Pradze śladami buntujących się 60 lat temu studentów, zwiedzanie miasta z bezdomnymi prowadzącymi uczestników po największych noclegowniach miasta i poznawanie alternatywnych dzielnic, w których narkomani mieszkają na tej samej ulicy co artyści, aktywiści społeczni, normalni ludzie.

Były dyskusje na temat przyszłości demokracji oraz naszej roli w rozwoju ruchów społecznych, prowadzone między innymi z członkinią Parlamentu Europejskiego Terry Rientke. Był pokaz czarującego filmu pod tytułem Moje największe marzenie z aktualnymi i archiwalnymi opowieściami ludzi o ich najskrytszych marzeniach. A także próba opowiedzenia o własnych pragnieniach i fantazjach (w gruncie rzeczy to naprawdę trudne pytanie).

Magiczna moc falafela

W tej intensywnej pracy naszpikowanej nowymi bodźcami i informacjami organizatorzy stworzyli komfortowe warunki, żeby dialog mógł swobodnie płynąć przez pełne trzy dni. I właśnie dzięki temu największa magia rozmów miała miejsce podczas… przerw obiadowych. W trakcie przegryzania falafela przy stoliku, dookoła którego siedzieli niezwykle oczytany chłopak z Kosowa, dziewczyna, która przeżyła kryzys gospodarczy w Grecji, zdolna i bardzo młoda pani polityk z Chorwacji oraz początkująca aktywistka z Rosji. Słuchałam z otwartymi oczami i czekałam, dokąd ta rozmowa nas wszystkich zaprowadzi.

Europejski Kongres Młodych
Europejski Kongres Młodych, Praga 2018

Moją pierwszą obserwacją było to, jak niesamowicie zaangażowani są młodzi ludzie w Europie. Chcą uczestniczyć, chcą zmieniać rzeczywistość, chcą mieć wpływ. Trzeba im tylko dać możliwość. Są piekielnie inteligentni, oczytani, a przy tym skromni i chętni do nauki. Jeśli, jak głoszą organizatorzy w swoim haśle #NaszaKolej, władza ma być w rękach takich ludzi… zapnijmy pasy, bo to będzie niezwykle ciekawa jazda!

Rozmowy podczas obiadów pokazywały nam również, że pomimo geograficznych granic jesteśmy ze sobą naprawdę blisko. Okazuje się, że nasze chęci, marzenia i sny, fundamenty i cele są bardzo podobne, niezależnie od pochodzenia.

Co może tarta marchewka 

Uczyliśmy się od siebie nawzajem, odkrywając różnice w naszych krajach i doświadczeniu, ale też z wielkim zdumieniem zauważyliśmy podobieństwa nas kształtujące. Jednym z moich ulubionych momentów była rozmowa o kulinariach i odkrycie, że w każdym z domów mama przyrządzała… tartą marchewkę! Tylko że u nas w Polsce na słodko z jabłkiem, w Turcji smażoną z jogurtem i ziołami, a w Albanii z czarnymi oliwkami i dużą ilością przypraw…

Pomimo tych wszystkich ciekawych rozmów i wciągających wydarzeń, w mojej głowie ciągle brzmiały dylematy przywiezione z Polski. Pytania: jak rozwiązywać wewnętrzne spory? Skąd się bierze tak duża popularność ruchów nacjonalistycznych w naszym kraju? Jak zachęcić młodych ludzi do uczestniczenia w życiu społecznym? I to najważniejsze:

Jak sprawić, żebyśmy nie mówili tylko sami do siebie?

Zmiana potrzebna od zaraz

W przedostatnim dniu Kongresu miałam przyjemność moderować dyskusję o przyszłości demokracji w Europie. Wśród panelistów mieliśmy połączoną perspektywę katalońską oraz środkowoeuropejską, co dodatkowo wzmocniło przekaz całego spotkania. Największą dla mnie nauką wyniesioną z tego oraz pozostałych paneli było to, że:

Zmianę każdego paradygmatu musimy zacząć od rozwiązania konfliktów wewnątrz nas samych.

Łatwo zapędzić się w poczucie wszechwiedzy, wyższości, czuć ego przekonujące, że na pewno mamy rację. Aby jednak stworzyć jakikolwiek dialog społeczny, przyciągnąć tych niezdecydowanych lub niezainteresowanych, musimy wyjść do nich z pokorą i włączyć się w rozmowę pomagającą zrozumieć przyczyny tego, z czym próbujemy walczyć. Być może główną przyczyną obojętności społecznej jest poczucie wykluczenia. Wyciągnięta ręka i odpowiednio stworzony przekaz mogą zapobiec powstawaniu konfliktów i zrodzić wspólne zaangażowanie.

Przekaż przekaz

Młoda europarlamentarzystka z Niemiec, Terry Rientke, dała nam wszystkim bardzo ciekawą lekcję – w zaangażowaniu społecznym najważniejszy jest przekaz, jaki kierujesz do ludzi. Powinien to być przekaz fundamentalny, obejmujący swoim zasięgiem jak największą grupę odbiorców.

Europejski Kongres Młodych
Europejski Kongres Młodych, Praga 2018. Agata Skrzypczyk w środku.

Od razu odniosłam to do REO – do przekazu, który mnie przyciągnął do tego projektu. Założeniem Fundacji REO nie było to, żeby walczyć o zielony rozwój, a kto nas nie rozumie – jest wrogiem. REO od początku wychodziło z założenia, że każdy człowiek ma prawo do czystego powietrza, wody pitnej oraz równych szans w zrównoważonym rozwoju. I to jest przekaz, z którym ciężko się nie zgodzić, niezależnie od jakichkolwiek poglądów, prawda?

Moje obserwacje nie tylko na temat zgrupowania młodych Europejczyków w Pradze, ale i zaangażowania społecznego, chcę skończyć jedną z ostatnich lekcji, którą otrzymałam podczas Kongresu.

Złotą zasadą jest dobrowolność

Podczas jednego z integracyjnych zadań (na samym początku), mieliśmy przytulać się nawzajem, kłaść rękę na klatce piersiowej osoby naprzeciwko oraz postarać się wczuć w bicie jej serca. W grupie nieznanych sobie ludzi zadanie wydaje się trochę intymne.

Zanim do niego przystąpiliśmy (z minami niepewności na twarzy), organizatorka przypomniała nam, że wszystko co robimy w życiu jest dobrowolne i nikt nie może nas do niczego zmusić. Jeśli nam się coś nie podoba, zróbmy krok w bok i przeczekajmy. Gdy jednak chcemy czegoś spróbować – to tylko na własnych zasadach i z pełną zgodą wewnętrzną.

I wiecie co? Spośród 70. uczestników 68 osób stało w kręgu i wyczuwało bicie serca obcych sobie ludzi. Jak długo to trwało? Nie mam pojęcia, nikt nie liczył czasu zupełnie zatraciwszy się w tej chwili. Pokazuje to, że jeśli zapewnimy sobie w życiu komfortową przestrzeń i zrozumienie, chęć zbliżenia i współtworzenia zawsze się znajdzie.



Agata Skrzypczyk, Michał Karliński: Wodór na falach