CZARNOBYL: HUKNĘŁO I WSZYSTKO POSZŁO. Pierwsze ofiary

Poszerzmy swoją wiedzę przed pojawieniem się serialu o katastrofie w Czarnobylu w HBO i HBO GO.

33 lata temu miała miejsce jedna z najsłynniejszych katastrof przemysłowych, ale nie najtragiczniejszych, awaria w Elektrowni Jądrowej w Czarnobylu, wówczas w Związku Radzieckim.
Poniżej przedstawiam kilka postaci, które będą zawsze kojarzone z Czarnobylem. Wybrane nazwiska były osobami pracującymi w elektrowni, oraz zajmującymi się badaniem kwalifikacyjnym turbogeneratora.


Ważne by przy okazji wyjaśnić: Badanie to nie było głupie, jak zarzuca to wielu znawców tematu! Ono było krytyczne dla systemu bezpieczeństwa! Powinno  się odbyć przed oddaniem turbogeneratora do eksploatacji lub po stwierdzeniu takiego problemu w elektrowni w Kursku w 1980 roku!

Nie wspomniałem o strażakach, gdyż ekipy ratownicze zasługują na odrębny tekst!

7 maja na kanale HBO będzie mieć miejsce premiera mini-serialu o katastrofie.

Więcej o samej awarii reaktora piszemy tu.

W trakcie wybuchu czarnobylskiego reaktora IV bloku energetycznego zginął jeden człowiek. Zwłok nigdy nie odnaleziono, gdyż zostały pochłonięte przez ruiny reaktora. Walery Chodemczuk przebywał w maszynowni pomp obiegowych, które miały zapewniać chłodzenie reaktora w trakcie badania wybiegu turbiny (czy bezwładność wirującej turbiny w sytuacji awaryjnej zapewni podtrzymanie chłodzenia reaktora do czasu załączenia się generatorów systemów awaryjnych zasilanych silnikami Diesla).

Zginął w wieku 35 lat.

Władymir Szaszenok zmarł w szpitalu 26.04 o 5:00 nad ranem. Miał złamany kręgosłup, oparzenia, obrażenia wielonarządowe. Został znaleziony nieprzytomny, przygnieciony belką. Od jego ciała napromieniowany został Petro Pałamarczuk, oraz kierowca karetki – Gumarow (który o 5:00 rano sam został pacjentem szpitala w Prypeci). Petro wynosił Szaszenoka z budynku elektrowni, Gumarowtransportował z karetki. Był podwykonawcą konstruktora turbogeneratora, z Charkowa firmy Donergo. Realizował pomiary drgań turbiny w trakcie symulacji awarii reaktora.

Miał 35 lat.

Aleksandr (Sasza) Lelczenko, elektryk, zabity betaaktywnąwodą z reaktora. Po pas kolana w radioaktywnej wodzie odcinał dopływ wodoru do nieistniejącego już generatora, by móc naprawić iskrzące kable, stwarzające ryzyko kolejnych wybuchów i pożarów. Woda miała 5 – 15 tys. rtg/godz! Wielokrotnie wracał do pomieszczeń silnie skażonych, by dokonać niezbędnych napraw.

Zmarł 7 maja w wieku 48 lat w kijowskim szpitalu.

 

Aleksandr Akimow jako kierownik reaktora gdy zorientował się że utracono kontrolę nad reaktorem nacisnął przycisk awaryjnego wyłączania, przyczyniając się do przyspieszenia katastrofy (wynikało to z wadliwej budowy prętów, o czym pisałem poprzednio). Po eksplozjach reaktora próbował uruchomić pompy awaryjnego chłodzenia, ale żadna nie załączała się. Choć Akimow był kierownikiem zmiany, to Diatłow wydawał rozkazy, jako że był odpowiedzialny za badanie i wyłączenie reaktora, a także późniejszy remont bloku. Nad ranem Diatłow zorientował się, że Akimow jest chory, więc polecił go zmienić. Władymir Babiczew zmienił Akimowa, lecz ten nie opuścił reaktora. Wraz z Toptunowem poszedł otwierać zawory, by schłodzić rdzeń.

Zmarł w Moskwie 10 maja, w wieku 32 lat, w obecności swej żony Luby obok łóżka (33 letnia żona Aleksandra tak się postarzała, że wzięto ją za matkę Aleksandra).

 

Anatolij Kurguz. Diatłow opuścił sterownię. Zaprzeczając słowom Walerego, jakoby nie było szansy na wybuch reaktora, natknął się na Kurguza i dwóch innych operatorów, u którego skóra schodziła płatami. To on przecisnął się przez strumień radioaktywnej pary, by odciąć kolegów od ognia. Gdy rozrywano z niego ubranie w szpitalu w Prypeci, ten śpiewał pieśni marynarskie, czasami opowiadając huknęło i wszystko poszło. 

Zmarł 12 maja w Moskwie, w wieku 29 lat.


Aleksandr Kudriawcew poinformował Petro Pałamarczuka, że reaktor został zniszczony.  Wraz z Saszą Jurczenko, Wiktorem Proskuriakowem  i Walerym Pierewaczenkoodkręcali zawory wody chłodzącej, jednak gdy jeden z nich został odkręcony przez Saszęi Wiktora w twarz buchnęła para. Opuścili pomieszczenie i zamknęli drzwi. Próbował opuszczać ręcznie pręty w głąb rdzenia.

Zmarł w Moskwie  14 maja w wieku 29 lat.

 

Leonid Toptunow był operatorem reaktora. To on sterował położeniem prętów sterujących. Po wybuchu reaktora został zwolniony do domu (wraz z Igorem Kirszenbaumem), jednak ponieważ czuł się odpowiedzialny, wróci by pomagać.  W przeciwieństwie do Diatłowa i Akimowa nie miał poczucia winy za zaistniałą sytuację. Stosował zalecenia zawarte w instrukcjach, oraz stosował się do poleceń przełożonych.

Zmarł w Moskwie  14 maja w wieku 26 lat.

 

Wiktor Proskuriakow został wysłany, wraz z Aleksandrem Kudriawcewem przez Diatłowa, by opuścić w głąb reaktora pręty regulujące. Te po pierwszym wybuchu zostały odłączone od siłowników przez Akimowa,  by mogły same opaśćgrawitacyjnie. Niestety pierwszy wybuch zdeformował kanały, więc pręty się zakleszczyły nie osiągając dolnego położenia. Sasza Jurczenko, który chciał zobaczyć reaktor nie został doń dopuszczony przez Wiktora, który osobiście przekonał się, że nie ma czego opuszczać i nie ma w co. Najpewniej to ocaliło życie Jurczenki. Odpowiadał zalokalizowanie ognisk pożaru.

Zmarł w Moskwie 17 maja, jako 31 latek.

 

Anatolij Sitnikow w chwili wybuchu był w domu. Został wezwany do elektrowni jako energetyk jądrowy. Ponieważ przeoczył samochód wysłany po niego, poszedł lasem pieszo (około 2 km). Formin, nie wierzył, że reaktor mógł zostać uszkodzony, wysłał więc Sitnikowa, by rozeznać się w sytuacji. Najlepszy widok na reaktor był ze stacji uzdatniania wody. To on jako pierwszy widział krater, przesuniętą płytę osłony biologicznej. Poczuł powiew gorących gazów. W drodze powrotnej (w celu złożenia raportu Forminowi) spotkał Smagina. Miał torsje i brunatną twarz.

Zmarł 30 maja w Moskwie w wieku 46 lat.

 

Walery Pierewaczenko jako pierwszy zobaczył, że reaktor wymyka się spod kontroli. To on dostrzegł podskakujące pokrywy kanałów paliwowych na reaktorze 350kg!). Tuż przed wybuchem wraz z Ogułowem i Saszą Jurczenkąszykowali się do oznaczania farbą urządzeń, jednak telefonicznie został wezwany do sterowni. Sasza wyprowadził rannego  Żenię na zewnątrz budynku, gdzie spotkał Treguba. Poszli otwierać zawory awaryjnego chłodzenia.  Zaworów nie udało się otworzyć. By ocenić sytuację wyszli przed budynek, zobaczyli, że połowa IV bloku nie istnieje. Po powrocie do budynku natknęli się na Walerego, który wraz z Wiktorem Proskuriakowem i Aleksandrem Kudriawcewem dostali rozkaz opuszczenia prętów. Choć Jurczenko zgłaszał, że nie ma czego i gdzie opuszczać, to rozkaz był rozkazem. Dopiero,gdy z wielkimi problemami dotarli w okolicę reaktora, Wiktor przekonał się, że rozkaz jest niewykonalny.

Zmarł w Moskwie 13 czerwca w wieku 39 lat.

 

Spośród osób zmarłych na skutek awarii nie było przypadków zagrożenia szpiku kostnego. Głównie przyczyną były oparzenia termiczne i promieniotwórcze (70%), a także atrofia płuc i jelit.

Większość osób zmarła w Szpitalu nr 6 w Moskwie. Szpitalem kierowała Angelina Guskowa, osobista lekarka ojca radzieckiej bomby jądrowej – Igora Kurczatowa.

Część osób, którym nie dawano szans na przeżycie, np. Razim Dawletbajew, Sasza Jurczenko czy Petro Pałamarczuk, wróciła do zdrowia.


REO POLECA

📻 PŁYN LUGOLA 1986. Czarnobyl – dochodzimy do jądra problemu