Co zostanie po Obamie?


Po ośmiu latach prezydentury Barack Obama zostawia Amerykęnieporównanie bardziej „zieloną”, niż ją zastał. Ciągle zagadką jest, ile zpolityki klimatycznej poprzednika zaneguje Donald Trump. Ale działaniaadministracji Obamy przyciągnęły do sektora OZE prywatny biznes, która łatwonie zrezygnuje z zainwestowanych pieniędzy. 

 

Osiągnięcia dwóch kadencji Obamy w liczbach, takich jakwzrost mocy zainstalowanej OZE wyglądają imponująco. Miedzy rokiem 2008 a 2015,moc zainstalowana wiatraków potroiła się, osiągając 75 GW, a ich rocznaprodukcja wzrosła niemal czterokrotnie. Jeszcze w 2007 r. cała fotowoltaika wUSA miała moc niecałych 350 MW, na koniec 2016 r. prawdopodobnie przekroczyła14 GW.

 

Przyrosty mocy są ważne, ale ważniejsze – w szczególności wAmeryce – są koszty OZE. I tak w ciągu ostatnich ośmiu lat koszty wytwarzaniaenergii dla wiatraków na lądzie spadły o 41 proc., dla małych panelifotowoltaicznych wskaźnik ten wyniósł 54 proc., a dla dużych instalacji PV – 64proc. Ale ambicje administracji Obamy były jeszcze większe. W 2011 r.Departament Energii (DoE) uruchomił inicjatywę SunShot, której celem byłoczterokrotne obniżenie kosztów fotowoltaiki w ciągu dekady. 90 proc. tego celuudało się już zrealizować. W związku z tym DoE myśli o redukcji tych kosztówjeszcze o połowę w następnej dekadzie.

Czytaj także: Donald Trump prędzej zaszkodzi, niż pomoże węglowi

 

Sposób, w jaki udało się to zrobić pokazuje chyba największeosiągnięcie Obamy w procesie transformacji energetycznej. Departamentemkierowali ludzi z wizją – najpierw laureat Nobla z fizyki prof. Stephen Chu, apotem Ernest Moniz, którzy skonstruowali efektywny system wymyślania coraz tonowych rozwiązań w laboratoriach i skutecznego transferu ich do biznesu.

 

DoE nie szczędził pieniędzy zarówno na finansowanie badań,jak i ich komercjalizację. Departament wydawał setki milionów i miliardydolarów, finansując, a mniejszym firmom z pomysłami wręcz fundując badania wsłynnych narodowych laboratoriach – National Labs. A potem współfinansowałpomysły na kolejnych etapach rozwoju – na początku, gdy ryzyko inwestycji byłoekstremalnie wysokie po moment, gdy udany pomysł był w stanie zarobić na siebiew typowej formule project finance. Byle tylko przyciągnąć prywatne pieniądze.

 

Pierwsze pięć dużych farm słonecznych powstało prawie wyłącznieza fundusze DoE. Ale kolejne 45 zbudował już prywatny kapitał. Na koniec 2016r., współfinansowanie ze stworzonej przez Departament  ARPA-E (Advanced Research ProjectsAgency-Energy) skłoniło biznes do zaangażowania się w kilkaset projektównajwyższego ryzyka, ale i potencjalnie najwyższych zwrotów. Z pierwszych 200projektów ostało się jedynie 36, ale to właśnie w ten sposób na rynek trafiłynowe półprzewodniki czy  technologiepodnoszące efektywność integracji OZE z siecią. A także bardziej wydajne itrwałe akumulatory, zarówno do samochodów jak i duzych, sieciowych magazynówenergii. 

DoE wydawał setki milionów i miliardy dolarów, finansując, a mniejszym firmom z pomysłami wręcz fundując badania w słynnych narodowych laboratoriach – National Labs

W efekcie na przykład koszt magazynowania energii od 2008spadł o 70 proc., liczba samochodów elektrycznych w drugiej połowie 2016 r.zbliżała się do pół miliona, a liczba publicznie dostępnych puktów ładowaniawzrosła z 500 do ponad 16 tysięcy. 

 

Z kolei 4,5 mld dol. z funduszy ARRA (American Recovery andReinvestment Act) razem z inwestycjami prywatnymi pozwoliło zainstalować 16 mlninteligentnych liczników i ponad 10 tys. zaawansowanych urządzeń sterującychpracą sieci energetycznej w jej newralgicznych punktach.

 

I wreszcie miejsca pracy. Praca 600 tys. Amerykanów mazwiązek z wytwarzaniem czystej, niskoemisyjnej energii. 1,9 mln pracuje nastanowiskach mniej lub bardziej związanych z efektywnością energetyczną. Około30 proc. z prawie 7 mln ludzi zatrudnionych w sektorze budownictwaprzemysłowego pracuje przy projektach energetycznych albo efektywnościowych.

 

Donald Trump być może radykalnie zmieni politykę energetycznąi klimatyczną. Ale żeby próbować powstrzymać transformację, musiałby pozamykaćnarodowe laboratoria i rozpędzić naukowców, pracujących dla przyciągniętego doczystej energetyki biznesu. No i znaleźć nową pracę paru milionom ludzi.

Wojciech Krzyczkowski

fot. Roberlan Borges/CC BY-ND 2.0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here