📻 CO NAS CZEKA: Kolejny skok cen energii?

Analiza kosztów wytwarzania prądu w 2019

AUDIO REO. Posłuchaj nagrania tekstu, czyta Paweł SIto. 7’19”
Perspektywa globalnego spowolnienia światowej gospodarki, problemów ekonomicznych Chin i ich wojny handlowej z USA, a także ryzyko twardego Brexitu dadzą polskiemu rządowi chwilę oddechu. Szybki wzrost cen energii wyhamuje.


Ceny energii będą kluczowe dla przyszłości polskiej energetyki. Ich wysoki poziom może zmusić rząd do modernizacji sektora, a niski – pozwoli na grę na czas i odkładanie ważnych decyzji na kolejne lata. Z tego powodu warto dokonać krótkoterminowej prognozy wspomnianego zjawiska.

Kluczowe dla finalnego kosztu energii w Polsce w nadchodzącym roku są dwie kwestie: ceny uprawnień do emisji CO2 oraz ceny węgla. Oba czynniki są mocno związane z węglowym charakterem polskiego miksu energetycznego, w którym na domiar złego dominują stare, 30-40 letnie bloki węglowe. Aby zatem odpowiedzieć na pytanie, czy w bieżącym roku będzie miała miejsce presja cenowa na producentów energii, a w efekcie czy będą oni zmuszeni w jakiś sposób zrekompensować sobie większe koszty wytwarzania, trzeba przyjrzeć się bliżej wspomnianym kwestiom.

Ceny węgla – chiński import słabnie

Jeszcze na początku 2016 roku ceny węgla w kluczowych portach ARA, stanowiących benchmark dla naszego regionu, wynosiły około 45 dolarów za tonę. Jednak od dwóch lat ten surowiec znacznie zdrożał i jego koszt utrzymuje się na poziomie co najmniej 80 dolarów (często przebijając nawet 100 dolarów). Głównym winowajcą są Chiny, które importowały w omawianym okresie gigantyczne ilości czarnego złota, finansując w ten sposób swój wzrost gospodarczy. Państwo Środka wciąż generuje bardzo dużo energii z kopalin wbrew kreowanej przez nie wizji głębokiej dekarbonizacji.

fot. pixabay.com

W bieżącym roku sytuacja zaczyna się jednak nieco zmieniać. Znów głównym rozgrywającym na rynku węgla jest import chiński, który jednak zaczyna słabnąć. W czwartym kwartale 2018 roku władze w Pekinie ograniczyły zakupy węgla (o ponad 20 mln ton miesięcznie aż do lutego), spodziewając się istotnej korekty wzrostu gospodarczego. I rzeczywiście tak się stało. Z danych opublikowanych w styczniu 2019 wynika, że wzrost gospodarczy w Państwie Środka wyniósł w 2018 roku 6,6% PKB i był najsłabszy od 1990 roku. Z czego to wynika?

Po pierwsze z amerykańskiej presji, którą część analityków zaczyna wprost nazywać wojną handlową. Po drugie z wyczerpywania się dotychczasowego chińskiego modelu gospodarczego – brakuje taniej siły roboczej, narastają problemy demograficzne i środowiskowe etc. Po trzecie według większości instytucji monitorujących kondycję światowej gospodarki nadchodzi spowolnienie. Wnioski?

Powyższe czynniki nie są jeszcze aż tak spektakularne, by dokonać istotnej korekty importu węgla przez Chiny, niemniej w jakimś stopniu będzie ona miała miejsce. W efekcie wahania cen czarnego złota w 2019 roku powinny być dość podobne do tych, które obserwowaliśmy w 2018. A więc gdyby chodziło o sam koszt surowca dla polskich elektrowni, to w nadchodzących miesiącach nie mielibyśmy dużego problemu ze wzrostem kosztów wyprodukowania energii.

Stabilizacja cen uprawnień do emisji CO2 

Przejdźmy zatem do drugiego, istotniejszego czynnika cenotwórczego na polskim rynku energii. Rok 2018 to okres szybkiego drożenia uprawnień do emisji CO2 od 8,49 euro za tonę w styczniu do 25,79 euro za tonę w grudniu. Oczywiście wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że mechanizm polityki klimatycznej UE, a więc także jej trzonu, jakim jest system handlu emisjami, ma na celu wzrost kosztów wytwarzania energii z węgla – jednak tempo tego zjawiska w ostatnich miesiącach wielu zaskoczyło. Z czego zatem wzięły się tak imponujące wzrosty?

1 Po pierwsze z wprowadzenia reformy systemu UE ETS w tym mechanizmu MSR. Docelowo mechanizm ten powinien wycofać z rynku około 1,6 mln pozwoleń, które trafią do specjalnie utworzonej rezerwy (12% z nadwyżki z 2017 roku oraz 12% w kolejnych latach, jeśli nadwyżka wyniesie w danym roku ponad 833 mln jednostek EUA). Celem mechanizmu jest zwiększenie kosztu uprawnień do emisji CO2 i zmuszenie krajów członkowskich Unii Europejskiej do modernizacji energetyki w kierunku niskoemisyjnym. Polska i inne państwa mają obowiązek implementowania przepisów tej dyrektywy do swoich porządków prawnych do 9 października 2019 roku. Stąd duża nerwowość na rynku uprawnień do emisji CO2. No właśnie, rynku…

2 Po drugie, nowe przepisy wprowadzone 1 stycznia 2018 r. spowodowały, że uprawnienia stały się instrumentami finansowymi. Umożliwiło to firmom inwestycyjnym rozpoczęcie skupowania ich do swoich portfeli. Polski rząd nazwał to zjawisko skądinąd niesłusznie spekulacją, która zawyżyła ceny.

3 Po trzecie, prognozy astronomicznych cen, jakie miały rzekomo osiągać w 2019 i w 2020 roku uprawnienia, także wpłynęły na rzeczywistość rynkową.

Jednak dziś sytuacja powoli się uspokaja i nawet bez interwencji polskiego rządu w Komisji Europejskiej wydaje się, że poziom 25-30 euro za tonę CO2 utrzyma się w bieżącym a nawet przyszłym roku. Być może do tych prognoz, zbliżonych do prezentowanych np. przez brukselskie think-tanki jak Carbon Tracker, trzeba będzie uwzględnić także brexitową korektę. Twarde wyjście Wielkiej Brytanii z UE może zmniejszyć europejski wzrost gospodarczy i ceny uprawnień (zmniejszenie popytu).

Reasumując – prognozy cen węgla i kosztów uprawnień do emisji dwutlenku węgla pokazują, że polski rząd będzie miał raczej w 2019 roku chwilę oddechu od wysokich wzrostów cen energii. Jednak trzeba podkreślić, że to tylko chwilowa sytuacja i przed modernizacją energetyki nie uciekniemy.


REO POLECA

📻 CHAOS NA RYNKU ENERGII: Wczoraj ustawa, jutro nowelizacja – i tak w kółko

Piotr Maciążek
Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku konserwatywnych think-tanków. Do końca lipca 2018 Red. naczelny Energetyki 24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.