📻 CO JEST najlepsze dla prawdziwego mężczyzny?

Piotr Sokołowski pyta, o co cały szum?

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Hubert Augustyniak


Przez sieć przetoczyła się całkiem niezrozumiała dla mnie burza wokół nowej reklamy Gillette. Jest to dziwne tym bardziej, że po pierwsze, to jedna z nielicznych mądrych reklam, jakie dane mi było zobaczyć. Po drugie nie ma w tej reklamie nic nadzwyczajnego, przynajmniej dla mnie jako członka naszego kręgu kulturowego. Nawet jeżeli nie mieszkamy w feministycznej utopii.


Przedstawię pokrótce, o co w niej chodzi. Na początku widzimy seksualne molestowanie (oraz jego trywializowanie), przemoc, sprowadzanie kobiet do roli obiektu seksualnego, znęcanie się nad słabszymi przez uczniów, internetowy hejt, podważanie kompetencji zawodowych płci żeńskiej oraz scenki udowadniające, że jest to promowane przez kulturę masową (głównie amerykańską).

fot. pixabay.com

Widzimy potem dwóch bijących się chłopców, których dorośli (typowi amerykańscy macho przy grillach) nie dość, że nie rozdzielają, to jeszcze kwitują bójkę stwierdzeniem: Boys will be boys. W sensie naparzają się jak to chłopcy… Wszystko to okraszone jest słynnym dla tej marki hasłem zmienionym na pytanie:

Czy to jest naprawdę najlepsze dla mężczyzny?

Potem słyszymy, że coś się w końcu zmieniło i tu pojawiły się obrazki z wojny z seksizmem i molestowaniem, jakie rozpętała akcja #Meetoo. Widzimy zatroskanych mężczyzn i podpis: To już nie zawróci, ponieważ my wierzymy w to, co najlepsze w mężczyznach.

Cytowany czarnoskóry mówca stwierdza, że potrzebujemy mężczyzn odpowiedzialnych. Dalej mamy scenki, gdzie mężczyźni stanowczo reagują na seksistowskie zaczepki wobec kobiet, bronią prześladowanych uczniów, mówią swoim córkom, że są silne, rozdzielają bijących się chłopców. Okraszone jest to komentarzem: To słuszna droga, bo dzisiejsi chłopcy będą w przyszłości takimi mężczyznami, jakimi nas widzą dzisiaj.

Główny zarzut, jaki pada pod adresem twórców reklamy jest taki, że to atak na mężczyzn, niepozwalanie im na bycie w pełni mężczyznami oraz odzieranie ich z męskości. W popularnej odpowiedzi na ten film pada z kolei hasło, że my widzimy w mężczyznach dobro, pokazując bohaterów, żołnierzy itd.

fot. pixabay.com

Nie wiadomo, który zarzut jest bardziej absurdalny albo który gorzej świadczy o zarzucających. Czy naprawdę pierwsza grupa uważa, że krytyka seksizmu, molestowania seksualnego, przemocy czy znęcania się nad słabszymi, to atak na męskość w ogóle?

Można by z tego wysnuć wniosek, że popierają takie zachowania albo co gorsza uważają je za wyznacznik męskości. Jeżeli według nich prawdziwy mężczyzna wdaje się w bójki, gnębi słabszych, nie szanuje kobiet, to ja jako osobnik tej samej płci mogę im powiedzieć jedynie, że to właśnie oni atakują męskość i przedstawiają ją w złym świetle.

To tak jakby za granicą, ktoś pokazał film przeciwko złodziejstwu, a odezwała się oburzona Polonia, że nie pozwala się im być Polakami. No sami by takim działaniem zasugerowali, że prawdziwy Polak to złodziej.

Panu od filmiku My widzimy w mężczyznach dobro mogło chodzić o to, że mężczyźni w tej reklamie są przedstawieni w negatywnym świetle. Jednak czy aby na pewno? Czy wszyscy mężczyźni? Otóż raczej ci, którzy wyznają dość zwyrodniałą wizję męskości obecną w (szczególnie w amerykańskiej) kulturze.

fot. pixabay.com

Przecież w drugiej części reklamy widać wyraźnie wspaniałych mężczyzn, którzy szanują kobiety, bronią je przed molestowaniem, opiekują się córkami, bronią słabszych. Czyli wychodzi na to, że nie mężczyźni są przedstawieni w złym świetle, tylko pokazane są dwa ich rodzaje.

Oczywiście grupa tradycjonalistów powie, że ci drudzy to nie mężczyźni, że męskość im odebrano, jednak ci drudzy (ci co bronią słabszych, reagują na molestowanie itd.) wcale nie są jakoś szczególnie na bakier z tradycją, przynajmniej naszą.

Czy to nie jest czasem zachowanie zwane w naszej kulturze rycerskim? Czy nie zachowują się jak dżentelmeni?

No chyba dżentelmenów, a już szczególnie rycerzy o zniewieściałość nie oskarżymy?

I tutaj dochodzimy do punktu, o którym zapomina wiele feministek.

Otóż nie można czytać amerykańskich socjologów i wysnuwać na tej podstawie wniosków o sytuacji kobiety w Polsce czy w Europie, warto natomiast po przeczytaniu książki rozejrzeć się dookoła, słowem porównać rzeczywistość, którą się widzi do teorii.

Zarówno w Polsce, jak i w Europie, postulaty zawarte w reklamie, aby bronić słabszych, reagować na chamskie zaczepki wobec kobiet, nie pozwalać na gnębienie czy nawet zwykłe bójki między chłopcami w szkole, nie mają w sobie nic z kontrowersji. Wszystko to nie jest, nawet w naszej polskiej kulturze, niczym niezwykłym. I nie mówię tu o środowiskach lewicowych, lecz tych zwyczajnych np. w przedszkolach, szkołach, czy w grupach towarzyskich, nawet tych konserwatywnych.

Który konserwatysta powie, że to w porządku mówić do swojej koleżanki: Uśmiechnij się maleńka? Naraziłby się na śmieszność. Nie wiem jak jest w warszawskim wielkim świecie (tak, to ironia), ale w moich (przeróżnych) środowiskach, do których należałem, by to nie przeszło.

W której szkole, a już szczególnie w przedszkolu, pozwala się na bójki między chłopcami? W moim liceum, zwykła bójka dwóch uczniów wywołała stanowczą reakcję grona pedagogicznego, a nie była to szkoła wyjątkowa. I jakoś nie słyszałem protestów oburzonych ojców.

Na amerykańskich filmach, często widzimy, jak twardziele albo znęcają się nad słabszymi, albo nie reagują (bo każdy facet musi sam zadbać o siebie), ale u nas myśli tak raczej tzw. patologia. Na obozie judo, na którym byłem, wszelkie przejawy fali były karane treningiem takim, że na drugi dzień delikwenci nie mogli wejść po schodach, a łyżkę trzymał w dwóch rękach (na skutek zakwasów). A zdecydowanie nie były to zgrupowania zniewieściałych lewaków.

Słowem, rzeczywistość, którą obserwuję lub obserwowałem wokół siebie zdecydowanie nie pokrywa się z wzorcami z amerykańskich filmów i amerykańskiej tradycji macho (chociaż kilku amerykanów żywcem wyjętych z reklamy piwa spotkałem na swojej drodze).

A jeżeli chodzi o zarzuty typu: My widzimy w mężczyznach dobro, to jest to klasyczna zmiana tematu. Przecież jedno nie zaprzecza drugiemu a bezsprzecznie negatywne zachowania prezentowane w tej reklamie mają miejsce i należy je zwalczać.

Chociaż mam wrażenie, że w Polsce nikt poważny (powtarzam poważny) tego nie kwestionuje, w znaczeniu, że nie są to zachowania akceptowane społecznie, nawet jeżeli popkultura amerykańska je promuje i na kulturę naszą jakiś wpływ ma.



REO POLECA

📻 O BRONI: Zakompleksieni macho chcą nam zrobić Dziki Zachód