Ciepło. Coraz cieplej. Ziemia

Kwiecień jednym z najcieplejszych w historii. I to nie jest dobra wiadomość

Tegoroczny kwiecień był trzecim najcieplejszym w historii pomiarów miesiącem, podaje Narodowa Administracja ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA). Taki sam wynik przedstawia Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA), która także zajmuje się mierzeniem temperatur oceanów i atmosfery. Globalne ocieplenie może zostać uwolnione z więzów. 

Zima zła, choć ciepło wszędzie
Ostatnie lata i poszczególne miesiące pokazują, że na Ziemi jest coraz mniej zimnych miejsc. Lwią przewagę mają obszary, gdzie temperatury były wyższe, niż powinny. Jak podaje NASA, globalnie kwiecień był o 0,86 stopnia Celsjusza cieplejszy od średniej XX wieku. Wbrew pozorom jest to bardzo duża wartość, bo uwzględnia cały glob i średnią ze wszystkich dni i nocy całego miesiąca.

rys. 1. Odchylenia temperatur od średniej XX wieku dla kwietnia 2018 roku. NASA

Tegoroczny kwiecień nie był wyjątkiem, co ilustruje powyższa mapka. Tylko w USA i w Kanadzie oraz w niewielkiej części Arktyki było zimniej. Szczególnie w USA, które zmagały się z wyjątkowo złą zimą. Niektóre obszary były rekordowo lub niemal rekordowo ciepłe – między innymi Europa.

Rekordowo ciepły kwiecień
Kwiecień w Europie, w tym w Polsce, bardzo mocno przeplatał lato. Ale temperatury, jakie panowały u nas i w innych krajach, z tradycyjnym przeplataniem mają niewiele wspólnego. Jak pisałem, lato w Polsce zaczęło się z mocnym pominięciem tradycyjnej wiosny.

Według Programu Obserwacji Ziemi Unii Europejskiej Copernicus tegoroczny kwiecień okazał się cieplejszy od średniej z wielolecia w niemal w całej Europie. Odchylenie wyniosło 2,4 stopnia Celsjusza. Szczególnie ciepło było w centralnej oraz południowo-wschodniej części Starego Kontynentu, z wyraźnym zaznaczeniem Niemiec i Polski. Tam tegoroczna kwietniowa średnia była według Copernicusa najwyższa od czasu prowadzenia pomiarów, czyli od 1881 roku.

Może być jeszcze cieplej
Ostatnie miesiące, z kwietniem włącznie, nie były rekordowo ciepłe, bo działał chłodzący wpływ La Niña. Stan chłodnych wód środkowego Pacyfiku, jakim jest La Niña, rozpoczął się w sierpniu zeszłego roku, a skończył kilka tygodni temu. Obecnie utrzymuje się neutralna faza ENSO na Pacyfiku, co oznacza, że temperatury są w normie wieloletniej. Teraz globalne ocieplenie może zostać uwolnione z więzów. Temperatury globalne więc wzrosną, być może osiągną rekordowe wartości w tym roku lub w następnym. Zwłaszcza że istnieje stosunkowo niewielka, ale jednak szansa na powstanie El Niñotemperatury na Pacyfiku będą wyższe od średniej.

Topniejący lód podnosi temperaturę
Stan wysokich temperatur może pogłębić topniejąca Arktyka. Co prawda ostatnie pomiary pokazują, że objętość lodu morskiego zwiększyła się nieco w stosunku do ostatnich lat, to jest jedną z najmniejszych w historii pomiarów.

Rys. 2. Zmiany ilości lodu morskiego w kilometrach sześciennych. PIOMAS

Pokazuje to wyraźnie powyższy wykres. Jeszcze kilkanaście lat temu w Arktyce było dużo lodu, teraz jego ilość znacznie spadła, od 1979 roku o 32% – to bardzo dużo jak na tak krótki okres.

Dlaczego Arktyka może przyczynić się do wzrostu temperatur na Ziemi? Bo topnieje lód, a w miejsce jasnego lodu pojawia się ciemny ocean pochłaniający energię słoneczną. Ocean gromadzi ciepło, a potem zamarzając, oddaje je do atmosfery. To kolejna pula ciepła, a jak wiadomo – nic w przyrodzie nie ginie. Normalnie lód topiłby się powoli, więc na przykład Morze Beauforta i Czukockie u wybrzeży Alaski nie ogrzałyby się, bo lipcu przykrywałby je w znacznym stopniu lód.

Pomiary z kwietnia pokazują, że pokrywa lodowa była drugą najmniejszą w historii pomiarów prowadzonych od 1979 roku. Obecnie sytuacja się nie zmienia, a wody Morza Czukockiego już się nagrzewają, za kilka tygodni dołączą kolejne akweny. Biorąc to pod uwagę, nie ma wątpliwości, że któryś miesiąc otworzy całą serię rekordów temperatur.

Co do dla nas znaczy
Konsekwencje w pogodzie, a także samym klimacie, który nie musi być dla nas zawsze przyjazny. Owszem, lato wiosną to coś, czego pożądamy. Fajnie, że jest 25 stopni i świeci słońce, ale nie ma nic za darmo. Wraz z nastaniem lata w Polsce czy w Niemczech dwa miesiące wcześniej niż zwykle przyszły ekstremalne zjawiska pogodowe, jak burze z piorunami, gradem i silnym wiatrem. Ogromnych strat nie było, ale zalane ulice, połamane drzewa, zerwane linie energetyczne, uszkodzenia budynków, to coś, czego po letniej pogodzie nie oczekujemy. W przyszłości, jeśli świat się ociepli, burze mogą stać się silniejsze. Chyba że ludzkość weźmie się za redukcje emisji gazów cieplarnianych. Wiele inicjatyw jest już podejmowanych, ale to wciąż za mało.

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.