📻 BRAZYLIA. Szaleniec przejmuje stery nad krajem

Ameryka Południowa - kontynent zainfekowany

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Danuta Stachyra. 13’30”
W styczniu 2019 roku władzę nad największym krajem Ameryki Południowej objął Jair Bolsonaro, jeden z najbardziej ortodoksyjnych oraz populistycznych liderów na aktualnej politycznej scenie świata. Zmienia wolną i radslosną Brazylię w sposób bezprecedensowy. To rewolucjonista mieniący się konserwatystą.
Przez niespełna trzy miesiące swojej prezydentury Bolsonaro rozpoczął wycinkę lasów amazońskich, wszczął wojnę z rdzennymi mieszkańcami kraju, stara się rozpętać frondę przeciwko ludziom i organizacjom walczącym o klimat. Pod znak zapytania wziął dotychczasowe krociowe zarobki dla Brazylii Karnawału w Rio, wystawił sobie wizytówkę ekstremalnego mizogina i przeciwnika wszystkich preferencji wchodzących w skład LGBTQ.
Czy nowy prezydent Brazylii podąża, zbieżną z tym opisem, ścieżką wydeptaną przez Donalda Trumpa? Czy może być? niż przywódca Stanów, jeszcze bardziej nieobliczalny? Czy fala konserwatywno-populistycznej polityki znanej nam dobrze z Europy, a także całego pakietu zestawu obowiązkowego (hate, fakenews, nietolerancja w wersji hard w postaci otwartej nieakceptacji innych za bycie innymi, demonstracje siły, rozwalanie demokracji) rozleje się również na kontynencie Ameryki Południowej?

Obowiązkowo zacząć należy od przyjrzenia się mapie politycznej kontynentu.

Podstawowe informacje o Ameryce Południowej i mapa, za polską Wikipedią

 

 


Historyczne zwycięstwo Jair’a Bolsonaro w wyborach prezydenckich w Brazylii może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla kraju, ale również dla całej Ameryki Południowej czy nawet światowej demokracji. Lider tego kraju może nadać nowy, budzący grozę, kierunek polityce klimatycznej, prawom człowieka czy przyszłości demokracji.

Z ponad 200 milionami mieszkańców, Brazylia jest bez wątpienia jedną z największych gospodarek świata oraz najbardziej zaludnionym krajem regionu. Zaciśnięte prawicowe pięści byłego kapitana brazylijskiej armii mogą poprowadzić Amerykę Południową ścieżką wyznaczoną już przez Stany Zjednoczone, Turcję, Węgry czy Polskę.

Tramp na ścieżce Trumpa, czyli jak Bolsonaro doszedł do władzy

Bolsonaro zdobył popularność posługując się zgrabnym miksem populistyczno-prawicowych sloganów. Skusił elektorat bezkompromisowością oraz obietnicą antyestablishmentowych rządów. Podobnie jak Donald Trump w Stanach Zjednoczonych, Bolsonaro w kampanii prezydenckiej prezentował do bólu szczerość, którą wielu wyborców zinterpretowało jako świeży powiew na scenie politycznej Brazylii.

Bolsonaro, podobnie jak jego amerykański sojusznik, w kampanii prezydenckiej prowadzonej w 2018 rok,u obszedł media łukiem, komunikując się ze swoimi wyborcami za pomocą Twittera, niosąc obietnicę nowoczesnego prezydenta znajdującego się blisko społeczeństwa. W swoich populistycznych zapowiedziach obiecywał walkę z korupcją, establishmentem oraz wierność tradycji.

Populistyczne slogany zaciągnięte niczym z podręcznika konserwatywnego przywódcy dzisiejszych czasów. Bolsonaro bazuje na lękach i zapowiada stanie na straży tradycyjnych wartości społeczeństwa brazylijskiego oraz podtrzymywanie siły religii w kraju.

Wyśmiewa zmiany klimatu, nazywając ochronę środowiska fanaberią a globalizację porażką.

W końcu wychodzi ponad oczekiwania większości wyborców, prezentując niesłychaną homofobię, mizoginizm i rasizm. Chociaż kto wie, czy za daleko, może limity światowej demokracji przesuwają się właśnie w tym kierunku…

Prawa człowieka zagrożone

W jednym z pierwszych kroków tworzenia nowego rządu, Bolsonaro mianuje na Ministra ds. Praw Człowieka, Rodziny i Równości Kobiet pastora kościoła ewangelickiego, stronniczkę ruchu pro-life,  Damares Alves, która stanowczo potępiła aborcję, uznając, że kobiety rodzą się do bycia matkami. Jako osoba niezwykle religijna przyznała, że nadszedł czas, aby ewangelizm objął władzę nad krajem. We wcześniejszych wypowiedziach nie raz atakowała ideę feminizmu. Dosyć mocny przekaz popłynął z jej mowy inauguracyjnej, kiedy przyznała, że w kraju nie będzie ideologicznej indoktrynacji wśród dzieci i młodzieży. Kilkukrotnie powtórzyła: dziewczynki noszą kolor różowy, chłopcy niebieski

Antyfeministyczny i seksistowski przekaz rządu jest dodatkowo wzmacniany przez homofobiczne wypowiedzi samego prezydenta. Od kiedy objął urząd, Bolsonaro stara się panować nad językiem, jednak nawet jeśli pamięć ludzka może być zawodna, to internet nie zapomina.

Kilka lat temu, Bolsonaro w wywiadzie dla magazynu Playboy przyznał, że wolałby, aby jego syn zginął w wypadku niż był gejem.

Język rodzący przemoc

Brazylia nigdy do końca nie pogodziła się z różnorodnością orientacji seksualnej czy równym traktowanie kobiet i mężczyzn. Istnieje duże ryzyko, że lider swoimi kontrowersyjnymi wypowiedziami wzmocni mowę nienawiści czy wręcz da przyzwolenie na przemoc.

– Oczywiście, że boję się wzrostu przemocy w Brazylii. Do tej pory nigdy sobie z tym nie radziliśmy, a polityka Bolsonaro tylko będzie to pogłębiać – zwierza się Luiz, Brazylijczyk, z którym mam okazję rozmawiać w Ekwadorze. Luiz podróżuje od czterech miesięcy a informacje o kraju czerpie z internetu i od przyjaciół. – Niedługo wracam do kraju i naprawdę obawiam się rzeczywistości, którą zastanę na ulicach.

Jakby samych wypowiedzi było mało, Bolsonaro jest dużym zwolennikiem dostępu do broni i zapowiedział wprowadzenie regulacji ułatwiających jej posiadanie. Tylko 2017 roku w Brazylii doszło do prawie 65 tysięcy morderstw, lokując kraj w rankingu 20 najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie. Na 100 tysięcy mieszkańców, w wyniku morderstwa rocznie giną 32 osoby, a statystyki mówią o zabójstwach 4 kobiet każdego dnia. Zarówno środowiska feministyczne, jak i organizacje ochrony praw człowieka biją na alarm odnośnie skutków, jakie może przynieść polityka ułatwionego dostępu do broni.

1
2