Branża OZE apeluje o pomoc do premier Szydło


Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej iRozproszonej zwróciła się z apelem do Premier Beaty Szydło o wysłuchanie iwsparcie branży OZE, dla której kolejne decyzje rządu, takie jak przyjęcie tzw.ustawy odległościowej i doprowadzenie do drastycznego spadku cen zielonychcertyfikatów, oznaczają upadek i bankructwo.

 

Sektor energetyki odnawialnej w Polsce zmaga się ztrudnościami od lat. Politycy kolejnych partii rządzących wydają się nie rozumiećpotrzeby rozwoju czystej energetyki opartej na rodzimych zasobach odnawialnych i wbrew woli większości Polaków odwracają się od światowych trendów, upierającsię jednocześnie przy ratowaniu energetyki rodem z poprzedniego wieku – uważa Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR).

 

Jak przypomina Izba, już poprzedni rząd miał problemy z przyjęciem tak potrzebnejinwestorom ustawy o OZE i nie był w stanie wypracować spójnej, wpisującej się wtrendy ogólnoświatowe strategii rozwoju nowoczesnej energetyki. Obecny rządswoimi decyzjami utrudnił jeszcze bardziej firmom z sektora OZE funkcjonowaniew Polsce, a niespotykane wobec innych branż obostrzenia prawne każą przypuszczać,że jedynym celem rządu jest niszczenie branży OZE w Polsce – podkreśla PIGEOR.

 

W efekcie doPaństwa zaufanie tracą nie tylko polscy inwestorzy, ale również zagranicznipartnerzy – którym Polska wcześniej jawiła się jako odpowiednie miejsce dobezpiecznego inwestowania. Psuje to reputację kraju i naraża Skarb Państwa naznaczące roszczenia odszkodowawcze. W efekcie inne pożądane przez rządinwestycje będą realizowane wszędzie, tylko nie w Polsce.

W imieniu przedsiębiorców sektoraOZE PIGEOR wzywa Premier Beatę Szydło do zablokowania szkodliwych działańpodejmowanych i promowanych przez Ministerstwo Energii. Jednocześnie Izbapostuluje zorganizowanie jak najszybciej forum publicznej rzetelnej debaty dotyczącejbranży OZE i optymalnego z punktu widzenia potrzeb polskiej gospodarki miksuenergetycznego.

List otwarty do premier Beaty Szydło:

Szanowna PaniPremier,

Niepubliczni Inwestorzy z branży energetykiodnawialnej w Polsce od kilku lat wystawiani są przez rządzących na ciężkie próby,osłabiające coraz bardziej zdolność i wolę do realizacji planowanych przedsięwzięć.Przedłużająca się niezdolność poprzedniego rządu do wypracowania spójnej, wpisującejsię w trendy ogólnoświatowej strategii rozwoju nowoczesnej energetyki,kilkuletnie opóźnienia w transpozycji Dyrektywy o odnawialnych źródłachenergii, a ostatnio ciągłe zmiany w prawie, niekorzystne dla branży OZE, i zasadniczyspadek rentowności inwestycji w wyniku destrukcji systemu wsparcia,spowodowanej wycofaniem się organów Państwa z roli regulatora rynku zielonychcertyfikatów, to tylko kilka przykładów.

Jednocześnie w publicznych wystąpieniachprominentni przedstawiciele Rządu i Parlamentu przekazywali i nadal przekazująopinii publicznej wiele półprawd, a nawet nieprawdziwych informacji, mających wszczególności uzasadniać bezprecedensowe w polskiej historii gospodarczejuderzenie tylko w jedną branżę – branżę energetyki wiatrowej. W najlepszymprzypadku świadczy to o braku wiedzy w tej dziedzinie i uleganiu demagogicznymargumentom. W praktyce obniża i tak bardzo niski kapitał zaufania polskiegospołeczeństwa do przedsiębiorców, nie tylko prywatnych. Problemy z uzgodnieniemprzebiegu linii 400 kV z Kozienic realizowanej przez państwową spółkę – PolskieSieci Energetyczne – są właśnie konsekwencją nakręcania spirali strachu.

PIGEOR jako Izba branżowa, tak jak wieleinnych organizacji i ekspertów niezależnych od wielkich korporacjienergetycznych, ostrzegała o związanych z tym zagrożeniach polityków wszystkichopcji, w poprzedniej i obecnej kadencji. Jak się okazuje, bez skutku, gdyż nieprzyjaznedziałania trwają.

Ostatnie propozycje projektów rozporządzeńdo ustawy o odnawialnych źródłach energii, przygotowane i opublikowane przez MinistraEnergii wydają się potwierdzać podejrzenia, że instytucje Państwa, świadomielub w wyniku zmanipulowania przez układ korporacyjno-biznesowy dominujący wdzisiejszej energetyce, być może ciągle ukryty, prowadzą konsekwentną akcję niszczeniabranży OZE w jej obecnym kształcie.

W szczególności dotyczy to drastycznego3-4-krotnego zwiększenia podatku od inwestycji wiatrowych, do poziomu15-krotnie wyższego niż analogiczne obciążenia energetyki węglowej, orazdoprowadzenia do spadku cen zielonych certyfikatów do najniższego w historiipoziomu, niepozwalającego nawet pokryć całości wspomnianego podatku odnieruchomości. Stawia to całą branżę, w której inwestorzy niepublicznizainwestowali co najmniej 30 mld zł, w obliczu bankructwa.

Działanie to wydaje się być celowe, gdyżprzedstawiciele Ministerstwa Energii byli wielokrotnie informowani o takichwłaśnie skutkach zmian w prawie dla branży wiatrowej. Wpisuje się ono także wlogiczny ciąg szkodliwych działań i zaniechań poprzedniej ekipy rządowej.

Wbrew oczekiwaniom niektórych promotorów tych wrogich dla branżywiatrowej, ale także pośrednio dla innych branż OZE, działań siłownie wiatrowenie znikną z polskiego krajobrazu ani nie przestaną produkować energii, takpodobno „destrukcyjnej dla systemu elektroenergetycznego”.

Praktycznym skutkiem ostatnio przyjętych iplanowanych regulacji prawnych będzie przejęcie majątku niepublicznych inwestorówza bezcen przez przygotowujące się już do tego – różnej proweniencji – funduszeinwestycyjne lub kontrolowane przez Państwo spółki energetyczne. Stracąprzedsiębiorcy, stracą też banki finansujące te inwestycje, których przecenamoże sięgnąć nawet 70% wartości początkowej.

Trudno się więc dziwić, że polskiminwestorom działania te kojarzą się ze słynnymi „domiarami” wymierzanymi przezwładze PRL w tak zwanych „prywaciarzy”. Bowiem sektor OZE to w dużej mierzefirmy z krajowym, polskim kapitałem i mali przedsiębiorcy, którzy wierząc wsens rozwoju czystej energetyki, zdecydowali się na rozwój działalności,zaciągając wieloletnie kredyty – w obecnej sytuacji ich spłata staje sięniemożliwa.

Natomiast dla inwestorów zagranicznych jestto sygnał, że Polska przestała być miejscem bezpiecznego inwestowania, w którymdługofalowe zobowiązania i zachęty formułowane przez Rząd jednej opcji nie sąrespektowane przez ich następców. Psuje to reputację Państwa, ale także naraża SkarbPaństwa na znaczące roszczenia odszkodowawcze i sprawi, że także inne pożądaneprzez Rząd inwestycje będą realizowane wszędzie, tylko nie w Polsce. Sygnałytego już obserwujemy.

Nasze oburzenie budzi także zastosowany przezMinisterstwo Energii tryb konsultacji społecznych. Ogłoszono je w szczycie okresuurlopowego i przeznaczono na nie jedynie 6 dni, co jest sprzeczne nie tylko zdobrą praktyką, ale także z zapisami Regulaminu Rady Ministrów (min. 10 dni). Utwierdzato branżę OZE w przekonaniu, że same konsultacje wydają się stanowić jedynieformalność, z którą nikt z rządu nie będzie się liczył, tak jak nie brano poduwagę naszych poprzednich ostrzeżeń.

Dlatego też, zwłaszcza w imieniu polskichprzedsiębiorców, wzywamy Panią Premier do zablokowania szkodliwych działańpodejmowanych i promowanych przez Ministerstwo Energii, w tym w szczególnościprzyjmowania aktów prawnych, które przypieczętują zniszczenie branży wiatrowej.

Jednocześnie postulujemy zorganizowanie jaknajszybciej forum publicznej rzetelnej debaty, na którym przedstawiciele Rządu,Parlamentu i branży OZE wypracują wspólne stanowisko odnośnie do:

–     sposobów osłonyinwestycji już zrealizowanych, w tym przywrócenia równowagi na rynku zielonychcertyfikatów i docelowej reformy systemu wsparcia OZE z założeniem, że będzieono systematycznie ograniczane dla nowych inwestycji

–     optymalnego zpunktu widzenia potrzeb polskiej gospodarki miksu energetycznego oraz roliprzedsiębiorców niepublicznych i prosumentów w jego kształtowaniu.

Jak dotąd dyskusja w tym zakresie jestograniczona i toczy się tylko wewnątrz obozu rządzącego. Apelujemy o wysłuchaniew tej sytuacji także głosu branży, która już udowodniła, że jest w staniesprawnie realizować inwestycje i pozyskiwać na to środki, na pewno nie gorzejniż duże korporacje energetyczne.

REO.pl
fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here