Branża kolektorów słonecznych krytycznie o spotkaniu w NFOŚiGW


Spotkanie konsultacyjne dotyczące nowych przepisów Programu dopłat do kolektorów słonecznych okazało się fikcją – twierdzą przedstawiciele branży. Mimo osiągniecia zgody producentów kolektorów płaskich i próżniowych, że wysokość dopłat w ramach Programu powinna być uzależniona od wydajności energetycznej urządzenia w skali roku, a nie jego powierzchni czynnej, Fundusz chce pozostać przy nowych zasadach.

W czwartek, 12 września, odbyło się spotkanie konsultacyjne dotyczące nowych zasad udzielania dopłat do kolektorów słonecznych w ramach programu priorytetowego NFOŚiGW. Jego organizację wymusiło na Funduszu Ministerstwo Środowiska, do którego dotarły informacje o braku konsultacji z pełną reprezentacją branży kolektorów słonecznych, przed wprowadzeniem nowych zasad obliczania dopłat.

Protestujący przeciw nowym przepisom uważają jednak, że nie mieli możliwości w pełni zaprezentować swojego stanowiska. Rzecznikowi koalicji polskich producentów, dystrybutorów i instalatorów kolektorów próżniowych odmówiono przedstawienia prezentacji poświęconej wadom nowych przepisów oraz alternatywnej propozycji obliczania dopłat do systemów solarnych. Zdaniem protestujących pozwoliłaby ona zaoszczędzić 33,5 mln zł oraz przekroczyć cel Funduszu związany z emisją CO2 do atmosfery o ponad 10 proc.

W swoim wystąpieniu Paweł Bartoszewski z Zespołu ds. Banków w NFOŚiGW wskazywał m.in., że za sprawą poprzednich przepisów niebotycznie wzrosła sprzedaż kolektorów próżniowych (2 proc. w skali roku). Mówił także o najwyższym udziale kolektorów próżniowych w polskim rynku w porównaniu z innymi krajami UE. Zdaniem NFOŚiGW nowy model obliczania wsparcia dla urządzeń solarnych przyczyni się do wyrównania dopłat do kolektorów płaskich i próżniowych, a dzięki niemu Fundusz będzie w stanie sfinansować 3 000 instalacji więcej.

Z kolei z analizy koalicji polskich producentów, dystrybutorów i instalatorów słonecznych kolektorów próżniowych wynika coś zupełnie odwrotnego. W wyniku wprowadzenia przez NFOŚiGW w lipcu br. nowych przepisów uzależniających wysokość dopłaty do kolektora słonecznego od wielkości jego powierzchni czynnej, średnia dotacja na kolektor płaski wynosi ok. 5 600 zł, czyli o 1 400 zł więcej, niż na kolektor rurowo-próżniowy (4 200 zł), generujący taką samą ilość energii. Do końca trwania Programu NFOŚiGW pozostało jeszcze do wydania 134 967 tys zł. Suma ta wystarczyłaby do dofinansowania ponad 24 101 tys. kolektorów płaskich lub ponad 31 400 instalacji próżniowych o tej samej mocy. Wykluczając z Programu technologię kolektorów próżniowych NFOŚiGW dopłaci 33,5 mln za tę samą ilość wyprodukowanej energii. Ta kwota pozwoliłaby dofinansować tysiące kolejnych systemów solarnych, a w konsekwencji poprawić wskaźnik osiągnięcia celu ekologicznego przez Fundusz o 10,8 proc.

Koalicja producentów, dystrybutorów i instalatorów słonecznych kolektorów próżniowych zaproponowała własny model obliczania wysokości dopłat do systemów solarnych w oparciu o parametr produkcji energii, który wydaje się naturalnym wyborem. Certyfikat Solar Keymark dostarcza informacji na temat ilości ciepła generowanego przez dany kolektor w ciągu roku. Bazę do wyliczenia kosztu kwalifikowanego może stanowić roczna produkcja energii w kWh oraz jej cena dla gospodarstwa domowego. Całość zostałaby przemnożona przez okres gwarancji urządzenia np. 10 lat. Dopłata wynosiłaby wtedy 45 proc. powstałej sumy. Takie rozwiązanie charakteryzuje się neutralnością w zakresie zastosowanej technologii – zamiast opowiadać się za konkretnym rodzajem kolektora, premiuje osiągnięcie określonego efektu ekologicznego (ograniczenia emisji CO2 do atmosfery) oraz innych celów wyznaczonych w strategii NFOŚiGW.

Podczas spotkania argumentację branży kolektorów próżniowych poparli także przedstawiciele branży kolektorów płaskich, którzy wskazywali, że NFOŚiGW się pogubił i sprowadził dyskusję na temat Programu do tego, kto kogo faworyzuje, podczas gdy jedynym jego celem powinno być wydawanie pieniędzy w sposób korzystny ze względów społecznych. Według nich najważniejszy jest osiągany efekt, czyli dopłata do jednej kilowatogodziny. Co więcej, z przebiegu spotkania wynikało, że również według NFOŚiGW parametr wydajności energetycznej urządzeń solarnych jest najbliższy ideałowi. Fundusz wskazuje jednak, że taki model oznacza komplikacje dla banków, co jest nie do przyjęcia dla branży kolektorów słonecznych.

 

Redakcja reo.pl

fot. sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here