Blockchain w energetyce

Od kryptowalut do źródeł odnawialnych

Technologia jest gotowa. Drobni producenci energii są zainteresowani jej wykorzystaniem. Potrzeba jedynie przepisów regulujących posługiwanie się rozproszonymi bazami w Polsce.


Energetyka wielkoskalowa

O polskiej energetyce mówi się, że jest wielkoskalowa. Prąd wytwarzany jest w kilkudziesięciu dużych elektrowniach należących do jednej z czterech spółek państwowych. Te same firmy zdominowały system dystrybucji. Istnieje oczywiście wiele drobnych firm zajmujących się produkcją lub sprzedażą energii, ale funkcjonują one w systemie skrojonym pod potrzeby energetycznych gigantów.

Odbiorcy przemysłowi mogą kupować prąd na Towarowej Giełdzie Energii albo (co Ministerstwo Energii zamierza wyeliminować w stopniu maksymalnym) bezpośrednio od producentów. Każdy z nas dla energetyki jest tzw. gospodarstwem domowym, dla którego przewidziane są taryfy z grupy G.

Możemy oczywiście wybrać dostawcę energii, ale gdybyśmy chcieli kupować prąd bezpośrednio od sąsiada, który zainwestował w panele fotowoltaiczne i wytwarza więcej niż zużywa, to na dzisiaj takiej możliwości nie ma. Prawo pozwala bowiem sprzedawać prąd tylko tym firmom, które uzyskały koncesję jako tzw. spółki obrotu.

Technologie rozproszone

Przeciwieństwem takiego systemu jest idea energetyki rozproszonej, w której istnieją tysiące drobnych producentów energii. Mogą oni sprzedawać usługi w sieciach lokalnych, a sieć państwowa stanowi dla nich, jak i dla ich klientów wyjście awaryjne. Zabezpieczenie albo jak powiedzieliby informatycy – backup. Backup, za który oczywiście trzeba zapłacić.

Nowe technologie sprzyjają systemom rozproszonym. Rozliczenia transakcji w lokalnych klastrach energii mogłyby być prowadzone z wykorzystaniem technologii blockchain. To technologia najlepiej znana miłośnikom kryptowalut. Najpopularniejsza z nich – bitcoin – zabezpiecza transakcje poprzez mechanizmy kryptograficzne kontrolowane przez samych zainteresowanych. Wymiana danych pomiędzy komputerami działającymi w sieci typu peer-to-peer zapewnia wiarygodność. Pewność i niezmienność są podstawą zaufania. Nie ma możliwości sfałszowania rejestru przechowywanego na x komputerach. Co więcej – dane o transakcjach są transparentne przy jednoczesnym zapewnieniu anonimowości uczestników systemu.

Przechowywanie informacji o transakcjach w formie bloków cyfrowych określa się też jako DLT – distributed ledger technology. DLT to rozproszona baza danych. Zapis jest przechowywany przez wiele państw lub instytucji i najczęściej jest publicznie dostępny. Jednak zamiast być grupowany w bloki, zapis jest prowadzony w systemie ciągłym. Rejestry rozproszone wymagają zaufania do gwarantów i operatorów systemu. Zupełnie jak system bankowy.

Potrzebne regulacje prawne

Wydaje się niemożliwe do zastosowania? Nic bardziej błędnego. To już działa i wiele krajów wprowadziło już stosowne rozwiązania prawne. W styczniu 2018 roku blockchain został zdefiniowany dekretem Prezydenta Białorusi. W marcu 2017 roku przyjęto odpowiednie regulacje w stanie Arizona. W Vermounth jeszcze wcześniej, bo w 2016 roku. Zjednoczone Emiraty Arabskie realizują specjalną strategię, której celem jest wdrożenie technologii blockchain do 2021 roku.

Ustawa o usługach finansowych obowiązująca od września 2017 roku na Gibraltarze definiuje DLT jako rejestr rozproszony, czyli system baz danych, w którym informacje są rejestrowane, współdzielone oraz zsynchronizowane w sieci węzłów, a wszystkie pliki są traktowane jako jednakowo autentyczne. Język prawniczy jest nieco skomplikowany, ale dzięki uregulowaniu tych kwestii można rozwijać usługi oparte na najnowszych technologiach cyfrowych.

Również w Unii Europejskiej przygotowywane są odpowiednie regulacje. Mariya Gabriel, komisarza UE ds. gospodarki cyfrowej, uważa, że technologia łańcucha bloków w znaczący sposób wpłynie na usługi cyfrowe oraz spowoduje zmianę modeli biznesowych m.in. w opiece zdrowotnej, ubezpieczeniach oraz energetyce. Twierdzi również, że w społeczeństwie XXI wieku wszystkie służby publiczne będą korzystały z tych technologii. Projekt rezolucji dla Parlamentu Europejskiego w sprawie technologii rozproszonego rejestru i łańcucha bloków pt.: Budowanie zaufania dla przepływów funduszy z pominięciem pośrednictwa bankowego, został opracowany w maju 2018 roku. Trwają konsultacje i uzgodnienia.

 

Blockchain w energetyce

Konferencja Blockchain w energetyce, która odbyła się 29 sierpnia w Warszawie przyciągnęła nie tylko spółki technologiczne prezentujące swoje oferty, ale także pokaźne grono lokalnych producentów energii. Widać było ich zainteresowanie możliwością rozliczania transakcji z pominięciem instytucji centralnych, w oparciu o rozproszony system uwiarygadniany przez samych uczestników.

Entuzjastą i znawcą tematyki technologii DLT jest prof. Dariusz Szostek, prawnik z kancelarii Szostek Bar i partnerzy, który śledzi uważnie prace legislacyjne w UE. Zachęcał on, aby Polska dołączyła do liderów wprowadzających te technologie do obrotu prawnego.

Sceptycy przypominali, że wprowadzanie inteligentnych liczników idzie jak po grudzie. Gdzie nam do blockchainu, skoro przez brak nowoczesnych urządzeń pomiarowych nie można wprowadzać innych, prostszych rozwiązań – pytali. A jednak korzystanie z tej technologii może przyspieszyć ze względu na rozwój elektromobilności.

Anna Streżyńska, wieloletnia szefowa Urzędu Regulacji Elektronicznej, ministra ds. cyfryzacji w rządzie Beaty Szydło, zwróciła uwagę, że punkt przyłączeniowy w energetyce stanie się mobilny. Właściciele aut elektrycznych będą chcieli korzystać z usług swojego dostawcy energii w różnych lokalizacjach – tam, gdzie akurat będą się znajdowali. Odmiejscowienie punktu przyłączeniowego będzie następować podobnie jak odmiejscowienie rachunku bankowego, a ostatnio także wielu publicznych usług elektronicznych.

Blockchain wejdzie oddolnie

Tak uważa Seweryn Szwarocki, wiceprezes zarządu Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych. Prosumenci albo firmy w ramach klastra energii utworzą organizację, w ramach której zaczną kupować i sprzedawać energię, posługując się blockchainem na podobnej zasadzie, jak dzisiaj użytkownicy dzielą się danymi i aplikacjami w chmurze. Organizacja taka mogłaby w dzisiejszych warunkach prawnych zyskać uprawnienia do obrotu energią i reprezentować ofertę grupy wytwórców na Towarowej Giełdzie Energii.

Technologia jest gotowa. Drobni producenci energii są zainteresowani jej wykorzystaniem. Potrzeba jedynie przepisów regulujących posługiwanie się bazami DLT w Polsce.



REO poleca: 

📻 Piotrek Dąbrowski: Blockchain – historia przyszłości

Dorota M. Zielińska
Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem. REO to dla mnie nowe wspaniałe miejsce na Ziemi. Odpowiadam tu głównie za działkę oze-energetyczną. Uwielbiam zagadki słowne, kalambury i skrablowe pojedynki na słowa. Masz ciekawy temat? Napisz do mnie: dorota.zielinska@reo.pl