Biopaliwo z gałęzi sposobem na odpady z sadów


Gałęzieobcinane z drzew owocowych opłaca się wykorzystywać jako biopaliwo. To znaczy,że sadownicy mogą zarabiać nie tylko na owocach, ale i odpadach, które zwyklestanowią problem – wynika z badań prowadzonych w ramach projektu Europruning.

 

Z polskichsadów można co roku pozyskać do 1 mln ton paliwa w postaci drewna – wynika zoszacowania dr inż. Arkadiusza Dyjakona z Instytutu Inżynierii Rolniczej naUniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu (UPWr). Chodzi o gałęzie, którepozostają po tzw. prześwietleniach czy wiosennych przycinkach, wykonywanych wramach pielęgnacji drzew, usuwania chorych gałęzi, robienia miejsca dla nowych.Takie gałęzie są zwykle traktowane jako odpad – sadownicy często usuwają je zsadu i spalają na pryzmie. – To marnowanie energii – ocenia ekspert z UPWr.

 

Czasamigałęzie są rozdrabniane i zostawiane w sadzie, jako dodatkowe źródło związkówmineralnych. Jeśli jednak pochodzą z drzew zaatakowanych przez choroby, ichobecność w sadzie może sprzyjać powrotowi do gleby chorobotwórczych grzybówalbo bakterii, co prowadzi do obniżenia zbiorów owoców i ich jakości – mówi drDyjakon.

 

Zdaniemekspertów o wiele lepszym pomysłem jest wykorzystanie takich gałęzi jakobiopaliwo. Opłacalność rozwiązania oceniana jest w ramach projektu Europruning,realizowanego w 7 Programie Ramowym Komisji Europejskiej. W projekcie, któregokoordynatorem jest hiszpański instytut badawczy CIRCE (Centro de Investigacionde Recursos y Consumos Energeticos), uczestniczą instytucje z siedmiu krajówEuropy. Z Polski są to UPWr i Przemysłowy Instytut Maszyn Rolniczych wPoznaniu.

 

W ramachprojektu wykazano, że takie biopaliwo jest wartościowo bardzo zbliżone dolitego drewna. – Z 1,5 tony biomasy mamy energii tyle, co z tony węgla. To dużypotencjał, którego nie można marnować – podkreśla dr Dyjakon.

 

Jak szacuje,z każdego hektara sadu można pozyskać średnio ok. 3,5 tony gałęzi z przycinek,co oznacza ok. 2 ton suchej masy organicznej. Ilość pozyskiwanej biomasy wdanym sadzie zależy m.in. od wieku sadu, odmiany jabłoni, liczby nasadzeń,sposobu prowadzenia sadu; tego, czy sad jest tradycyjny, czy intensywny.

 

Sady wPolsce, wśród których dominują jabłoniowe, obejmują również śliwy, brzoskwinie,czereśnie, wiśnie i in., zajmują łącznie powierzchnię ponad 350 tys. ha.

 

Wedługnaukowca z UPWr w skali całego kraju tylko i wyłącznie z przycinek możnauzyskać co roku do miliona ton świeżej masy gałęzi.

 

Dodatkowonależy uwzględnić materiał pozyskany przy okazji wymiany nasadzeń w sadach. Wzależności od cyklu prowadzenia, co 10-30 lat następuje całkowita wymianadrzew. Sadownicy wyrywają wszystko z korzeniami i robią nowe nasadzenie. Jeślimasę tego drewna podzielić przez okres eksploatacji danego sadu – okazuje się,że z każdego hektara zyskujemy rocznie dodatkowo ok. 1,5 tony biomasy. To dajeśrednio 5 ton masy świeżej z hektara, czyli ok. 3-3,5 tony masy suchej -szacuje naukowiec z UPWr.

 

– Wartopodkreślić, że sadownik i tak musi to zebrać. Jednak dotychczas nie miał częstoz tego dodatkowych, wymiernych korzyści finansowych – zauważa.

 

Jednym zefektów projektu Europruning jest prototyp maszyny do “paczkowania”ściętych gałęzi w baloty – duże wałki podobne, jak te, w które pakuje sięsłomę. Maszynę opracował Przemysłowy Instytut Maszyn Rolniczych w Poznaniu wewspółpracy z UPWr, modernizując maszynę do słomy. Baloty z gałęzi możnawykorzystać w kotłach większych niż domowe. Ich odbiorcami mogą być lokalnekotłownie, szkoły, urzędy czy małe osiedla o niskiej zabudowie, posiadającewłasną instalację cieplną.

 

W ramachprojektu powstała też technologia zaproponowana przez partnera z Włoch(Instytut badawczy CRA-ING), która pozwala za jednym przejazdem w sadzie zebraći przetworzyć gałęzie do postaci zrębków – do wykorzystania z kolei w kotłach zautomatycznym podawaniem paliwa, np. w domach jednorodzinnych.

 

– Zrozpoznania przeprowadzonego na rynku sadowniczym wynika, że tylko jedensadownik w Polsce profesjonalnie i z zastosowaniem maszyny balotującej, zbierai sprzedaje gałęzie do lokalnej ciepłowni. Zainwestowane pieniądze w takątechnologię wykorzystania gałęzi ze ścinek drzew owocowych powinny się zwrócićpo około 4-5 latach, to bardzo dobry wynik – mówi dr Dyjakon. – Szkoda, żezainteresowanie takim sposobem zagospodarowania biomasy sadowniczej nie jestjeszcze duże. To tani surowiec energetyczny. Wystarczyłoby, żeby lokalniesadownicy i odbiorca (ciepłownia) się porozumieli, a korzyści środowiskowe,ekonomiczne i społeczne są oczywiste.

 

Należyjednak podkreślić, że opłacalność wykorzystania biomasy z sadów, jako paliwa,zależy w dużej mierze od lokalnego rynku. Trzeba zawsze przeprowadzić tzw.studium przypadku. – Na pewno nie opłaca się wozić biomasy na dalszeodległości, powyżej 50-100 km od miejsca jej pochodzenia. Chociaż ostatecznie owszystkim i tak decyduje rynek energetyczny i ceny paliw. Na wstępie trzebajednak przeprowadzić analizę: oszacować swój potencjał pod kątem ilościmożliwej do pozyskania biomasy sadowniczej. Po drugie – sprawdzić, czy na rynkulokalnym jest potencjalny odbiorca – kotłownia, która może być zasilanabalotami albo zrębkami. Dopiero wtedy można rozważać kupno maszyny,przygotowanie biznesplanu czy poszukiwanie partnerów (innych sadowników dlazwiększenia potencjału i obniżenia kosztów inwestycyjnych) by wspólnie kupićmaszynę – opowiada dr Dyjakon.

 

Dodaje, żeużycie gałęzi z sadów do produkcji ciepła oznacza wzrost wykorzystania energiiodnawialnej i lokalnego potencjału energetycznego, co dobrze wpisuje się wzrównoważony rozwój gmin i ochronę środowiska.

 

Projektzakończy się w lipcu 2016 r.

 

 

naukawpolsce.pap.pl

fot. freeimages.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here