📻 REO NOWY ŚWIAT: Bezmięsny Mięsny

Bartłomiej Pograniczny o roślinnych rzeźnikach

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podkaście (czyta Hubert Augustyniak):


Niedawno korespondentka REO w USA, Magda Gacyk, opisała swoje wrażenia po zjedzeniu krwistego hamburgera, w którym nie było mięsa. Postanowiliśmy sprawdzić, czy w Polsce, poza wegańskimi knajpami, da się kupić takie produkty (i które nie będą tekturowym kotletem sojowym). Tak trafiliśmy na Bezmięsnego Mięsnego.

Jak sami określają właściciele, Bezmięsny jest pierwszym w Polsce roślinnym rzeźnikiem online. Firmę założyli w 2016 roku kuzyni – Rafał Czech i Igor Sadurski. Poza pracą jako kelnerzy nie mieli wcześniej zawodowych doświadczeń w gastronomii. Czech skończył Uniwersytet Medyczny i studia z biznesu międzynarodowego, pracował w branży farmaceutycznej. Sadurski jest po stosunkach międzynarodowych, chciał być dyplomatą, pracował w telewizji. Panowie znają się od dzieciństwa, razem pracują dla platformy crowdfundingowej pomagam.pl. Łączy ich też to, że nie jedzą mięsa. W pewnym momencie postanowili sami stworzyć jego roślinny zamiennik. Wymyślili przepisy, przetestowali je na znajomych, a potem zorganizowali zbiórkę pieniędzy. W planach mieli założenie sklepu stacjonarnego. By to zrobić, potrzebowali 2000 zamówień. Zgłosiło się 1577 osób. Trochę za mało na własny sklep, ale wystarczająco, by ruszyć ze sprzedażą internetową. Sześć dni temu minęły dwa lata od powstania firmy.

15 ton bezmięsa
Kilka lat temu w Stanach Zjednoczonych zaczęli otwierać swoje punkty lokalni rzeźnicy roślinni. Chcieliśmy zrobić coś podobnego w Polsce. To miała też być działalność lokalna, jednak szybko doszliśmy do wniosku, że lepiej działać szerzej. W planach mamy całą Europę – mówi Rafał Czech. Na początku kuzyni inspirowali się tym, co znaleźli w sieci. Patrzyli, jak internauci robią domowe bezmięsa, analizowali produkcję w klasycznej branży mięsnej. – Musieliśmy wprowadzić wiele usprawnień na różnych poziomach danego produktu. Każda zmiana odbywała się we współpracy z naszymi odbiorcami, którzy w wiadomościach sugerowali nam różne rzeczy dotyczące tekstury, smaku, słoności, wyglądu produktów. Przez te dwa lata każda partia to było udoskonalanie receptury. Bardzo trudno osiągnąć powtarzalność, musieliśmy się tego nauczyć. Przerobiliśmy już ponad 15 ton tych produktów – dodaje Czech.

Na podbój marketów
Pierwotnie całością produkcji zajmował się sam z kuzynem. Teraz to już cały zespół. Każda zmiana w przepisie wprowadzana jest pod kontrolą technologa produkcji, bo wpływa na cały proces wytwórczy. Co tydzień zbierane są setki zamówień, w okresach świątecznych jest ich odczuwalnie więcej. W poniedziałki produkty wysyłane są do klientów, zwykle trafiają do nich już następnego dnia. Od trzech miesięcy Bezmięsny Mięsny prowadzi też sprzedaż hurtową. – Budujemy dystrybucję w lokalnych sklepach. Jesteśmy już w pierwszych sieciach handlowych, takich jak Piotr i Paweł, trwają rozmowy z kolejnymi. Mam nadzieję, że w tym roku będziemy w większości znanych sieci handlowych w Polsce – ocenia Rafał Czech. Kuzyni wysyłają też produkty do 16 innych krajów. Zamawiają głównie Polacy mieszkający za granicą.

Do kogo produkt jest skierowany? Przecież wegetarianie i weganie świadomie rezygnują z mięsa, więc po co tworzyć jego roślinne odpowiedniki? – Klientami są osoby na diecie tradycyjnej, te ograniczające mięso, będące na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej. Nie skupiamy się na konkretnej grupie. Osoby niejedzące mięsa rezygnują z niego z różnych powodów: etycznych, środowiskowych, zdrowotnych. My pokazujemy substytut, który jest w 100% roślinny, nie niesie za sobą konsekwencji w postaci cierpienia zwierząt – wyjaśnia przedsiębiorca.

Od dwóch lat razem z kuzynem dostaje skrajne opinie o swojej pracy. Są osoby, którym produkty Bezmięsnego nie przypadły do gustu, ale są też ludzie, którzy je uwielbiają. – Dostajemy dziesiątki prywatnych wiadomości od zadowolonych osób, mamy stałych klientów, którzy zamawiali u nas już kilkanaście-kilkadziesiąt razy. To jest dla nas sygnał, że te produkty są naprawdę dobre – dodaje Czech.

Pszenica to podstawa
Bezmięsny Mięsny ma w ofercie już osiem różnorodnych produktów: boczek wędzony drewnem bukowym, pieprzne burgery, wędzoną wiejską, myśliwską jałowcową, ostrą pepperoni z białą i czarną gorczycą, ziołową pieczeń oraz chilli kebab i ziołowo-czosnkowy gyros. Niedługo pojawią się też parówki i szynka wegańska. Podstawą każdego produktu jest białko pszeniczne, które najlepiej oddaje strukturę prawdziwego mięsa.

Każde z bezmięs ma trwałość sześciu-ośmiu tygodni. – Produkty muszą być przechowywane w warunkach chłodniczych. Wysyłamy je w specjalnych pojemnikach. Produkty bezpiecznie podróżują po Europie, bo w środku jest temperatura taka jak w chłodni, czyli sześć stopni – wyjaśnia Czech.

Zdrowa konkurencja
Inne firmy też już działają, na przykład Sokołów wprowadził pasztety wegańskie. Jednak zdaniem twórców Bezmięsnego to dobra sytuacja. – Myślimy przecież nie tylko o osobach na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej, których jest 10% w Polsce, tylko o 90% całego rynku: osobach, które jedzą mięso. Żadna firma nie da rady zapewnić produkcji dla wszystkich – ocenia przedsiębiorca. A warto, by ten rynek się rozwijał, bo chodzi nie tylko o nasze zdrowie. – Jednym z głównych założeń tego typu produktów jest to, by powodować mniej cierpienia. Ponadto produkcja tradycyjnego mięsa ma też negatywny wpływ na środowisko. Musimy o tym wszystkim pamiętać – dodaje Rafał Czech.