OZE i energetyka jądrowa – porównajmy perspektywy zatrudnienia

Politycy nie dostrzegają, że powstał ważny sektor gospodarki, pisze Beata Wiszniewska

Politycy często podkreślają znaczenie dla polskiej gospodarki rozwoju energetyki węglowej i jądrowej. Dziwne, że nie dostrzegają jak szybko rozwija się sektor związany z budową elektrowni wiatrowych i z fotowoltaiką. 

Kto zbuduje atom i za ile?

Pomimo coraz bardziej widocznych zalet energetyki odnawialnej, także w kontekście niezależności energetycznej, decydenci poszukując uzupełnienia do węgla skłaniają się w kierunku atomu. A przecież Polska nie ma ani doświadczenia, ani kadr, ani zasobów ku temu. Co więcej, z energetyki jądrowej wycofują się kolejne kraje europejskie. Nie planują rozwoju w tym obszarze ani Niemcy, ani Francja, która polegała dotąd niemal w 80% na tym źródle energii.

Polska nie ma ani doświadczenia, ani kadr, ani zasobów w obszarze energetyki jądrowej.

Dla przypomnienia dodam, że w Unii Europejskiej buduje się obecnie cztery elektrownie jądrowe. Ta w Mochovcach na Słowacji już od 30 lat, a Olkiluoto w Finlandii od 2005 roku i w tym roku odnotuje 9-letnie opóźnienie i potrójny wzrost kosztów. Termin jej uruchomienia właśnie przesunięto z tego roku na następny. Po tych doświadczeniach Finowie zrezygnowali z inwestycji w kolejny blok, który jeszcze do niedawna był w planie. Nie lepiej dzieje się z budową elektrowni we Flamanville we Francji, która jest opóźniona o sześć lat, a koszty także wzrosły trzykrotnie.

📻 Dorota M. Zielińska: „Atom” w budowie jest nieprzewidywalny

Ostatnia rozpoczęta w zeszłym roku budowa to brytyjska Hinkley Point. Inwestor ma zagwarantowaną cenę sprzedaży energii na 35 lat od momentu rozpoczęcia produkcji (w wysokości 92 funty za megawatogodzinę, czyli ponad 2 razy więcej niż obecna cena rynkowa energii w Wielkiej Brytanii). Trudno sobie wyobrazić, żeby w Polsce, która nie ma żadnych doświadczeń z atomem w energetyce, poszło szybciej i taniej. Wprawdzie jest jeszcze opcja rosyjska, z której korzysta Białoruś, a planują skorzystać Węgry i Turcja, ale chyba w Polsce nikt nie myśli poważnie.

Energetyka jądrowa rozwija się natomiast cały czas w Azji. Co prawda w Japonii, po katastrofie w Fukushimie, jest to ciągle trudny temat. W Korei Południowej rząd podjął decyzję o stopniowym uniezależnianiu się od energetyki atomowej. Ale obydwa kraje chętnie sprzedadzą swoje technologie Polsce. Pozostają także Chiny, które chcąc poszerzyć swoje wpływy mogą nawet zaoferować atrakcyjną cenę. Pojedyncze projekty rozpoczynają się w krajach arabskich, ale generalnie na świecie powstaje mniej więcej tyle reaktorów nowych co zamykanych i generalnie udział energetyki jądrowej w światowym miksie energetycznym nie wzrasta.

Niepolski wykonawca w Ostrołęce

W politycznych dyskusjach o polityce energetycznej, kwestia suwerenności i niezależności kraju jest bardzo wyraźnie. Szczególnie kiedy mowa o węglu, podkreślana jest możliwość  wykorzystywania lokalnych zasobów i technologii. Nie znajduje to jednak odzwierciedlenia przy budowie nowych bloków węglowych.

W przetargu na wykonawcę ostatniej, zdaniem ministra energii, wielkiej elektrowni węglowej w Ostrołęce, pojawiły się trzy oferty. Tylko jedna z nich, najdroższa zresztą, została złożona przez konsorcjum polskich firm Polimex-Mostostal i Rafako. Konsorcjum, które zaoferowało realizację inwestycji za dwa razy większą sumę niż chińska China Power Engineering Consulting Group. Niższa cena propozycji chińskiej świadczy przede wszystkim o determinacji tego kraju w zdobywaniu europejskiego rynku. Nie zmienia to jednak słabości oferty polskich firm zajmujących się energetyką konwencjonalną, która powinna być przecież specjalnością naszego kraju. Nic więc dziwnego, że wykonawcą generalnym tej inwestycji zostało konsorcjum GE Power z Alstom Power System.

Polscy producenci OZE

W kontekście niezależności polskiej energetyki, brakuje natomiast odnawialnych źródeł energii, które przez dużą część polityków uważane są za technologie obce, na siłę wprowadzane do Polski i nie wpływające na rozwój technologiczny kraju. Jednak pomimo niestabilności i nieprzewidywalności przepisów, w ciągu ostatnich 10 lat przemysł produkujący urządzenia na potrzeby OZE wyraźnie się rozwinął. Stocznia Gdańska produkuje wieże do turbin wiatrowych dla całej Europy, w Goleniowie firma LM Wind Power Blades wytwarza łopaty wiatrowe, a spółka KK Wind Solutions  zajmuje się produkcją elementów i układów elektronicznych dla turbin wiatrowych. Tylko w tych trzech firmach zatrudnionych jest ponad 1,5 tysiąca osób. Z dużych firm należy wymienić także Jabil Circuit w Kwidzynie, w którym trzy tysiące pracowników produkuje panele fotowoltaiczne dla instalacji o mocy ponad 500 MW rocznie (obecnie tylko na eksport).

Powstały liczne przedsiębiorstwa zajmujące się budową i eksploatacją OZE.

W energetyce słonecznej i pozostałej odnawialnej dominują małe przedsiębiorstwa, ale za to jest ich kilkadziesiąt i działają we wszystkich regionach kraju, zatrudniając kolejne tysiące osób. Przedsiębiorstwa te produkują przede wszystkim systemy elektroniczne i oprzyrządowanie z dziedziny automatyki przemysłowej. Powstały także liczne przedsiębiorstwa zajmujące się budową i eksploatacją instalacji OZE. Łącznie w tej branży zatrudnionych jest ponad 10 tysięcy pracowników, w większości wysoko kwalifikowanych, których dziełem są produkty i usługi charakteryzujące się wysoką wartością dodaną. Dość wspomnieć o dwóch spółkach giełdowych: Columbus Energy oraz ML System.

Należy podkreślić, że miejsca pracy związane z energetyką odnawialną są rozproszone, niezwiązane z wielkimi ośrodkami miejskimi, co z jednej strony daje możliwość powrotu do rodzinnych stron osobom z wyższym wykształceniem, a z drugiej jest często impulsem rozwojowym dla lokalnych społeczności. Pamiętajmy też o tym, że wraz z rozwojem OZE, będzie ich przybywać.