Bartłomiej Igliński śle gorące pozdrowienia z Podhala

Polska geotermia ma swoją historię, jak i kolosalną przyszłość.

Energia geotermalna zyskała uznanie w ramach polityki energetycznej państwa. W ślad za tym Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wprowadził możliwość dofinansowania działań wspierających jej wykorzystanie. Zgodnie z nazwą tej instytucji to niewątpliwie gospodarka wodna, choć daleka od stereotypowego myślenia o H2O. Dzięki sławie medialnej Tadeusza Rydzyka o geotermii zrobiło się głośno, a  kojarzona jest właśnie z Toruniem. To błąd – przekonuje Bartłomiej Igliński.

Lekcja historii
Nowa polityka energetyczna Polski przewiduje m.in. dywersyfikację oraz priorytetowe wykorzystanie stabilnych źródeł energii odnawialnej. Plany zakładają również  wprowadzenie – tam, gdzie jest to możliwe z ekonomicznego i środowiskowego punktu widzenia – małych i ekologicznie bezpiecznych systemów energii cieplnej, opartych o OZE. Warunki te spełniają w pełni źródła geotermalne, które czerpią z podziemnych zasobów gorącej wody i skał. W Polsce obecnie działa osiem zakładów ciepłownictwa geotermicznego, a wspomniany toruński jest w trakcie budowy.

O tym, że wykorzystanie energii zakumulowanej we wnętrzu Ziemi nie jest wczorajszym odkryciem najdobitniej świadczy Geotermia Podhalańska. Źródło, którego wody o temperaturze 20 stopni Celsjusza wykorzystywano w basenie kąpielowym, znane było w okolicach Zakopanego już w połowie  XIX wieku. Pierwszy głęboki otwór badawczy powstał w tym mieście w 1963 r., zaś w latach 1970-80 wykonano kolejne. Przełomowym krokiem dla rozwoju geotermii na Podhalu stał się odwiert Bańska-1 o głębokości 5263 metrów z 1981 roku. 

W grudniu 1993 roku zawiązano spółkę akcyjną Geotermia Podhalańska. Budowa sieci dystrybucyjnej w Białym Dunajcu zakończyła się w 1995 roku, a sprzedaż ciepła w skali 12 miesięcy osiągnęła poziom 18 TJ. W 1996 roku rozpoczęto budowę Ciepłowni Geotermalnej w Bańskiej Niżnej wraz 3,5-kilometrową linią przesyłową do Zakopanego. Pięć lat później ukończono magistralę ciepłowniczą Bańska Niżna-Zakopane i uruchomiono ciepłownie geotermalną w Bańskiej, dzięki czemu w stolicy Tatr zlikwidowana została ostatnia kotłownia opalana koksem. Mieszkańcy i kuracjusze Rabki-Zdrój (jednej z najbardziej dotykanej, każdej zimy, smogiem miejscowości w Polsce) mogą tylko pozazdrościć miastu spod Kasprowego Wierchu.

Geotermia z Podhala spełnia również rolę dostarczyciela regionalnych atrakcji. W 2004 roku zaczęto dostarczać ciepło do pierwszego otwartego basenu kąpielowego na Polanie Szymoszkowej, a kompleks kolejnych w zakopiańskim Aqua Parku – który jest największym odbiorcą ciepła od Geotermii Podhalańskiej – właśnie obchodzi 10-lecie działalności.  Innego znaczącego klienta, jakim jest Kompleks Rekreacyjny Termy Podhalańskie, ciepłownia geotermalna pozyskała w 2008 roku. Od tego momentu spółka uzyskała stabilizację ekonomiczną. Jest to wyjątkowy przypadek tak dobrze prosperującego finansowo przedsiębiorstwa wykorzystującego gorącą wodę z podziemnych skał.

Lekcja geologii
Źródłem ciepła dla Geotermii Podhalańskiej są wody termalne wydobywane z wapieni i dolomitów triasu środkowego oraz eocenu numulitowego występujące w przedziale głębokościowym od 2200 do 3100 metrów. Wody te są ujmowane dwoma otworami produkcyjnymi: Bańska IG-1 i Bańska PGP-1 oraz zatłaczane dwoma otworami chłonnymi: Biały Dunajec PAN-1 i Biały Dunajec PGP. Zatwierdzone zasoby eksploatacyjne dla otworu Bańska PGP-1 to 550 m3/h, dla otworu Bańska IG-1 120 m3/h, natomiast zasoby dyspozycyjne to 23600 m3/dobę. Temperatura wód na wypływie osiąga 82-87 stopni Celsjusza, a ciśnienie na głowicy ma wartość 2,7 MPa, mineralizacja wód nieprzekracza zaś 3 g/dm3.

Osoby, które nie przepadają za osobą bądź działaniami Ojca Tadeusza Rydzyka starają się zdyskredytować najpierw ideę, a później budowę geotermii w Toruniu. Tymczasem  pierwszy tereny te badał zespół naukowców pod kierownictwem profesora Juliana Sokołowskiego, nazywanego odkrywcą polskiej geotermii (to właśnie on wsławił się przygotowaniem projektu i budową pierwszego w Polsce zakładu geotermalnego w Bańskiej-Białym Dunajcu).  Stan rozpoznania hydrogeologicznego – jeszcze na długo przed powstaniem koncernu budowanego wokół Radia Maryja – oceniono wówczas jako bardzo dobry. Współcześnie, bez zacietrzewień, uważa się, że tamtejsze warunki pozwolą na zamianę  ogrzewania poszczególnych dzielnic miasta ze spalania węgla w elektrociepłowni EDF Toruń na wykorzystanie energii odnawialnej – geotermalnej. Unia Europejska, oczekująca od nas zmian w tym kierunku, może tylko przyklasnąć.

Jednak trudno porównywać niezaprzeczalny hit biznesowy i ekologiczny, jakim jest Geotermia Podhalańska z analizami przyszłej wydajności odwiertów w mieście Kopernika.  Efektywność otworów w Bańskiej jest prawie dwukrotnie większa niż ta przewidywana w Toruniu. Również pod względem termicznym porównanie nie wychodzi  korzystnie dla budowanego właśnie kompleksu: 61-64 stopni Celsjusza wobec (aktualnie notowanych) ok. 85-87 na Podhalu i zapowiadanych iście niebotycznych temperatur w planowanej Geotermii Nowotarskiej. Przy czym podkreślić należy, że źródła Ojców Redemptorystów uznane są za charakteryzujące się jednymi z najlepszych parametrów eksploatacyjnych w Europie. Przy takich opiniach specjalistów nie może być lepszej reklamy i uznania dla… Geotermii Podhalańskiej przewyższającej przecież, w każdej kategorii, osiągi piernikowego grodu.

Lekcja  ekonomii
I na Podhalu, na Pomorzu i Kujawach  w Szczecińskiem oraz w każdym innym, korzystnym geologicznie, miejscu naszej planety ogrzewanie jej ciepłem ma wiele zalet:

• niskie koszty – zarówno pod względem eksploatacji, jak i przesyłu, wszak to energia do zużywania na miejscu i w okolicach;
• biznes – rozwijająca się gałąź przemysłu rekreacyjno-balneologicznego przyciąga coraz więcej turystów w polskie Tatry, pieniądze przez nich pozostawiane zasilają budżety domowe mieszkańców oraz gminne;
• ochrona klimatu – wdrożenie systemu geotermalnego na Podhalu pozwala na znaczne ograniczenie emisji zanieczyszczeń, zwłaszcza w sezonie zimowym, i powstawaniu smogu tak uciążliwego w innych regionach polskich gór, to zaś generuje – poza aspektem zdrowotnym – również spore oszczędności;
• wygoda – wymiennik ciepła jest urządzeniem praktycznie bezobsługowym – dzięki zastosowaniu sterowania pogodowego pobór ciepła dostosowany jest do zmian temperatury zewnętrznej;
• zbędność urządzeń wietrząco-odprowadzających, takich jak wentylator czy komin – jedynym warunkiem jest posiadanie wewnętrznej instalacji CO (i CWU); wymiennik ciepła zajmuje niewiele miejsca i nie emituje hałasu;
• bezpieczeństwo – dotychczasowe doświadczenia wskazują na bezawaryjność geotermalnego systemu ciepłowniczego;
• stabilność sytemu – w odmienności od innych odnawialnych źródeł energii, jak wiatr czy słońce, te wykorzystujące wodę (czy to w hydroelektrowniach, czy metodą opisywaną w tyn tekście) dostępne są i w nocy, i na bezwietrzu.

Ostatnia lekcja

Nieraz w reo.pl narzekaliśmy na ministrów energii i środowiska. Tym razem należą im się recenzje pozytywne. Żałować tylko można, że biznesmen-zakonnik z Torunia nie ma w posiadaniu farmy wiatrowej, zapewne wtedy nie byłoby walki z tą gałęzią OZE, lecz, nomen omen, gorące poparcie, jak dla źródeł , którym poświęciłem ten tekst. Trawestując słowa lidera poprzedniej ekipy władzy można powiedzieć, że PiS zapowiada politykę ciepłej wody z ziemi.  A nawet gorącej, jeśli chodzi o najbliższą inwestycję Geotermii Podhalańskiej – odwiert z podziemnych źródeł dla gmin Szaflary i Nowy Targ. Przewiduje się tam temperaturę wynoszącą aż 130 stopni! Jeśli wiercenie na głębokość 5 km się nie uda i nie przyniesie przewidywanych rezultatów to prace drążeniowe nie pójdą na marne. W wariancie „B” z głębokości 3 km – i to jest pewne na 90% – pozyskiwana będzie woda i tak cieplejsza niż w Bańskiej-Niżnej, bo mająca również 90, ale stopni ciepła. A mówią, że w Tatrach tak zimno…