📻 PO PRĄD POD PRĄD: Elektrownia wiatrowa na balkonie

Jeden z najlepszych pomysłów dla prosumentów, na masową produkcję trzeba jednak poczekać.

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Gosia Tchorzewska.


Jadąc przez Polskę z przyjemnością patrzymy na dające zdrową energię – i to pomimo chorej polityki władz – farmy wiatraków. Wielkie instalacje oparte są na poziomej osi obrotu (czym się różnią poszczególne wiatraki, dobrze wytłumaczył Damian Kądrowski).

Co się jednak stanie, gdy wiatr zmienia kierunek? Czy można coś zrobić czy przyjąć należy, że efektywność wiatraka spada? Przez lata nie było rozwiązania, pojawiło się publicznie w tym roku i od razu, nie jako czysta idea, ale z obiecująco pracującymi prototypami, zyskało wielkie uznanie. Ale o tym potem. 

Na pomysł, jak zaradzić marnowaniu energii wiatru, wpadli studenci uniwersytetu w Lancaster w Anglii. Stworzyli turbinę, która kręci się niezależnie od kierunku wiania – O-Wind Turbine (skrót od omnidirectional).

Jak to działa?

Wygląda jak mała kulka składająca się łopatek ułożonych w różne strony. Wykorzystuje każdy kierunek wiatru, nie potrzebuje do tego sterowania. Wszystko zaczęło się od próby stworzenia kulistego pojazdu, który, wykorzystując wiatr, miał się przemieszczać we wcześniej obranym kierunku. Instalacja zadziałała – przemieściła się ponad 7 kilometrów w linii prostej. Niedawno została przerobiona na wersję statyczną – stała się w ten sposób elektrownią wiatrową. I to taką, którą można zastosować w mieście.

Wystarczy ją tylko zamontować na balkonie i podłączyć do sieci. Może być też bezpośrednim źródłem energii.

Kula ma zaledwie 25 cm średnicy, pierwsza wersja składała się z kartonowych ścianek. Zdaniem jej twórców – 36-letniego Nicolasa Orellany i 24-letniego Yaseena Nooraniego, studentów uniwersytetu w Lancaster w północno-zachodniej Anglii – w przyszłości świetnie nada się do produkcji prądu przez indywidualnych mieszkańców. Wystarczy ją tylko zamontować na balkonie i podłączyć do sieci. Może być też bezpośrednim źródłem energii.

Przy budowie kuli wykorzystano równanie Bernoulliego, opisujące relację między prędkością cieczy a jej ciśnieniem. Struktura pokryta jest otworami wentylacyjnymi, jedne są większe, drugie mniejsze. Gdy pojawia się wiatr, w otworach powstaje różnica ciśnień, która zmusza kulę do ruchu wokół własnej osi. Otwory są umieszczone na całej powierzchni kuli, dlatego elektrownia działa niezależnie od kierunku wiatru. Ruch kuli powoduje pracę generatora wytwarzającego prąd.

Idealna w miastach

Im wyższe budujemy miasta, tym stają się one bardziej wietrzne. I to dla pozyskania energii dobrze. Jednak kiedy „polujemy” na odnawialne źródła energii, ten potężny i bogaty zasób pozostaje niewykorzystany w dużej mierze dlatego, że tradycyjne turbiny wiatrowe wychwytują tylko wiatr podróżujący w jednym kierunku. Oznacza to, że są one bardzo nieefektywne w miastach, w których wiatr jest nieprzewidywalny i wielokierunkowy. Turbina O-wind pozwala na uniknięcie tych problemów.

Pomysł Orellany i Nooraniego został doceniony przez jurorów nagrody Jamesa Dysona – międzynarodowego konkursu dla studentów-projektantów. Wynalazcy zwyciężyli najpierw w narodowej edycji wydarzenia, a kilka tygodni termin zmierzyli się z laureatami z 26 innych krajów i wygrali tegoroczną edycję. Dokładnie 30 000 funtów (143 661 zł) nagrody oraz 5 000 funtów dla swojego Uniwersytetu.

Nicolas tak oto skomentował zaszczytny fakt:

Kiedy turbina trafi na rynek?

Studenci nie spoczęli na laurach. Czekają ich kolejne badania wynalazku. Naukowcy chcą ustalić, jaki materiał będzie najlepszy do produkcji turbiny (kolejne modele powstają już za pomocą drukarek 3D), tak by działała efektywnie przez lata. Być może zmieni się też jej rozmiar. Wszystko po to, by pojedynczy użytkownicy czerpali z turbiny jak najwięcej energii. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to za pięć lat Brytyjczycy będą mogli sobie kupić własną balkonową elektrownię.

Zobacz, co mówią twórcy O-Wind Turbine o swoim produkcie:



REO poleca: 

📻 LIST Z TOKIO: Czynne i czyste całą dobę ze słabą… cyfryzacją