Bartek Pograniczny: Delhi stawia na autobusy wodorowe

I to za sprawą Sądu Najwyższego

Władze stołecznego Delhi postanowiły kupić 960 autobusów elektrycznych. Napotkały jednak na opór, i to nie byle jaki, bo samego Sądu Najwyższego. Prawnicy ocenili, że lokalna administracja powinna rozważyć inwestycję w autobusy na napęd wodorowy.

Opinia sądu została wydana w dniu, kiedy wydział transportu miasta przedstawił koncepcję sieci elektrobusów. Teraz stanowisko SN będzie musiało być uwzględnione w planach wydziału. Urzędnicy bronią się jednak, że technologia wodorowa nie jest jeszcze dostatecznie dopracowana. – Zaledwie w marcu w Indiach odbyły się pierwsze próby autobusów na napęd wodorowy. Potrzebne są przynajmniej jeszcze dwa lata na dokończenie testów – uważają.

O połowę autobusów za mało

Jak zauważają eksperci, napęd wodorowy jest trzy razy bardziej efektywny niż tradycyjny silnik spalinowy. Autorka REO, Agata Skrzypczyk, podkreśla, że jest on dodatkowo bardzo ekologiczny, bo z rury wydechowej pojazdu wydostaje się para wodna, a nie spaliny. Co więcej, autobus napędzany wodorem nie potrzebuje baterii (w przeciwieństwie do pojazdów elektrycznych). Zwrócił na to też uwagę sąd, wskazując, że infrastruktura do ładowania autobusów elektrycznych nie została odpowiednio zaplanowana, a gdyby miasto wybrało autobusy na napęd wodorowy, nie byłaby ona w ogóle potrzebna.

Agata Skrzypczyk: Wodór z OZE paliwem przyszłości!

Wszystko brzmi dobrze, tyle że w Delhi do sprawnego transportu zbiorowego potrzeba 11 tysięcy autobusów, a jest ich tylko 5429 na minimum 18 mln mieszkańców (według innych szacunków w Delhi może żyć nawet 25 mln ludzi). Za mało jest też fabryk produkujących wodorowe wehikuły.

W 1998 Sąd Najwyższy w Delhi nakazał władzom całkowitą eliminację napędu dieslowskiego z transportu publicznego.

Sąd postawi na swoim

Można jednak założyć, że ostatecznie Sąd Najwyższy w Delhi zwycięży. Zrobił to już wielokrotnie. W tym roku władze chciałby uzupełnić flotę autobusów o kolejne 2 tysiące sztuk. Sędziowie jednak zablokowali zakup, bo pojazdy nie były przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jeszcze poważniejsze konsekwencje miał wyrok z 1998 roku. To wtedy, rozpatrując sprawę dotyczącą zanieczyszczenia powietrza, SN nakazał władzom całkowitą eliminację napędu dieslowskiego z transportu publicznego. Urzędnicy mieli czas do kwietnia 2001 roku, ale zlekceważyli orzeczenie. Dlatego na miasto nałożono karę, co oczywiście przyspieszyło zmiany. W grudniu 2002 roku w trasę wyruszył ostatni autobus na olej napędowy. Kolejne kupione pojazdy zasilane są już gazem ziemnym. Miasto ma też 30 autobusów elektrycznych.

Cieszy konsekwencja trybunału. Wszak Delhi to jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc świata. Według badań przeprowadzonych w 2014 roku przez Światową Organizację Zdrowia powietrze w mieście ma więcej cząstek stałych niż to w Pekinie. Może to właśnie wodór w końcu przyniesie rozwiązanie problemu? Na stworzenie nowego planu administracja Delhi ma czas do początku września.

Hubert Bułgajewski: Indie wolą słońce