📻 BARBARZYŃSKA JAPONIA: Decyzja o powrocie do połowów wielorybów

Hubert Bułgajewski: Komercyjne połowy wielorybów są zakazane od 1983 roku

AUDIO REO. Posłuchaj na podcaście. Czyta Danuta Stachyra. 11’49”



  • Japonia decyduje się na wystąpienie z Międzynarodowej Komisji Wielorybniczej.
  • Komercyjne połowy wielorybów są zakazane od 1983 roku.
  • Wznawiając je Japonia stanie się pirackim krajem wielorybniczym.


Międzynarodowa Komisja Wielorybnicza (IWC) to organizacja, której celem jest ochrona waleni, w tym wielorybów. Zajmuje się korygowaniem ograniczeń ustalonych przez Międzynarodową Konwencję o Regulacji Wielorybnictwa, zarządzającej przebiegiem polowań na wieloryby na całym świecie. Decyzja Japonii już spotkała się z potępieniem, szczególnie ze strony Australii, której władze mają na uwadze dbałość o środowisko morskie.

WIELORYBY W ILUSTRACJACH BOHDANA BUTENKO:

 

Trudno wyobrażać sobie, by w Polsce, kraju w którym pokolenia młodych czytelników wchodziły w świat wychowane na książkach z ilustracjami Bohdana Butenko, mistrza świata w rysowaniu wielorybów, barbarzyńska postawa Japończyków wobec tych zwierząt przeszła bez echa.

 

Wielorybnictwo, a więc połowy na wielkie ssaki morskie, jeszcze sto lat temu nie wzbudzało większych emocji. Dzisiaj jest inaczej, ponieważ ro snący popyt sprawia, że w ciągu ostatnich dekad słonowodna wodna fauna i flora została mocno przetrzebiona. Mimo tego są kraje, które nie chcą się pogodzić z ograniczeniami czy wręcz z zakazami połowów. Szczególnie tam, gdzie wielorybnictwo to wieloletnia tradycja.

Tak jest w Japonii. Początki wielorybnictwa w tym kraju sięgają wręcz odległej starożytności. Od stuleci w kuchni japońskiej znaczące miejsce zajmują owoce morza, w tym mięso wielorybów. Aż do lat 70. ubiegłego wieku mięso wielorybów stanowiło w państwie samurajów niemal 1/3 spożywanego białka. Nie powinien nas dziwić więc sekret długowieczności Japończyków, którzy nie jedzą kotletów schabowych, a ryby i inne owoce morza.

Mięso wielorybie, fot. flickr.com by Timothy Takemoto
Australia protestuje

Trudno się dziwić podejściu Japonii do ochrony ssaków morskich. Ale niestety, w dzisiejszych czasach musimy ograniczyć połowy, a globalna kuchnia będzie musiała przejść rewolucję. Według Kyodo, japońskiej agencji prasowej, jest możliwość rezygnacji przez Japonię z kontrowersyjnych i kosztownych polowań na Oceanie Południowym. Zamiast tego państwo to będzie komercyjnie odławiać wieloryby w wyłącznej strefie ekonomicznej. O tym, że Japonia ma wycofać się IWC poinformowała wcześniej właśnie Kyodo. Jednak przedstawiciele japońskich władz zdementowali te informacje. Już wtedy okazało się prawdą, że Japonia ma zamiar, tak szybko jak to możliwe, wznowić komercyjne połowy w swojej strefie ekonomicznej.

Teraz wszystko stało się jasne. Sekretarz japońskiego rządu Yoshihide Suga poinformował o ostatecznej decyzji rządu. Japonia jednak opuści IWC. Wzbudziło to sprzeciw Australii. Melissa Price, tamtejsza minister środowiska, po doniesieniach Kyodo powiedziała, że sprzeciwia się komercyjnym połowom wielorybów, także tym o charakterze naukowym. Te są wprawdzie prowadzone w celach badawczych, ale jednak mięso tych ssaków jest potem sprzedawane na wolnym rynku. Japonia od lat wykorzystuję tę furtkę, która zdaniem Australii powinna zostać definitywnie zamknięta. Środowiska ekologiczne z zadowoleniem przyjęły możliwy koniec połowów wielorybów na Oceanie Południowym, ale ostrzegli, że Japonia wycofując się z IWC stanie się pirackim krajem wielorybniczym.

– Z całego serca chcielibyśmy świętować koniec japońskiego wielorybnictwa na Oceanie Południowym, jeśli jednak Japonia opuści Międzynarodową Komisję Wielorybnictwa i będzie nadal zabijać wieloryby na północnym Pacyfiku, to będzie to robić poza wszelkimi granicami międzynarodowego prawa – powiedziała Nicola Beynon, szefowa kampanii w Humane Society International w Australii, organizacji, która walczy z nielegalnym handlem zwierzętami zagrożonymi wyginięciem czy odławianiem ssaków morskich.

fot. pixabay.com

Darren Kindleysides, prezes Australian Marine Conservation Society powiedział, że IWC stała się motorem działań na rzecz ochrony światowej populacji wielorybów w XXI wieku. Jeśli Japonia poważnie myśli o przyszłości wielorybów na świecie, nie powinna opuszczać tej organizacji. Ta argumentuje, że komisja porzuciła swój pierwotny cel, jakim jest zarządzanie zasobami morskimi, tak aby nie przetrzebić populacji wielorybów, ale jednocześnie wciąż móc odławiać te ssaki. Teraz urzędnicy z Tokio podają argument, że niektóre populacje waleni się odrodziły, na przykład płetwal karłowaty.

Takie argumenty są jednak słabe i można nawet zaryzykować twierdzenie, że japońskie władze zdają sobie z tego sprawę. Na początku 2018 roku Japonia spotkała się z krytyką, gdy przyznała, że flota wielorybnicza zabiła ponad 300 płetwali karłowatych u wybrzeży Antarktydy. Co prawda było to planowane w ramach programu badawczego, wznowionego po wcześniejszym zakazie, ale jest jedno „ale”. Dlaczego? Bo spośród tych ponad 300 ssaków aż 122 były ciężarnymi samicami, a to poważny cios dla populacji. I pewnie zabito by więcej, gdyby inne walenie w porę nie uciekły w obszar pokryty lodem morskim. Poza tym Japonia chciała odłowić dużo większą liczbę. W 2014 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości na wniosek Australii i Nowej Zelandii nakazał Japonii wstrzymanie polowań na wieloryby, ale od 2016 roku kraj ten dalej może to robić, wciąż zasłaniając się pracami badawczymi w ramach wynegocjowanego planu.

Stosunek Japończyków do zwierząt szokuje

Zupełnie niepostępowo, a z europejskiej perspektywy być może nawet barbarzyńsko, wygląda stosunek Japończyków do zwierząt. Oprócz znanych z mediów połowów wielorybów i masakr delfinów zachodzi tu wiele innych niepokojących zjawisk. Schronisk dla zwierząt jest bardzo mało, dlatego większość złapanych bezdomnych psów i kotów usypia się w specjalnych komorach gazowych nazywanych dream-boxami. W roku 2014 zagazowano w ten sposób 200 000 zwierząt.

Japończycy jako naród uwielbiający rzeczy kawaii (słodkie, urocze) niechętnie adoptują dorosłe zwierzęta. Słodko wyglądające czworonogi kupuje się głównie w sklepach zoologicznych, gdzie w miniaturowych klatkach kilkumiesięczne szczeniaki, w odosobnieniu od matki, czekają na nabywcę. Ceny sięgają nawet, w przeliczeniu, 30 tysięcy złotych za małego psiaka. Wbrew pozorom głównym kryterium nie jest rasowość, lecz uroda szczeniaka. Często najdroższymi zwierzakami są krzyżówki dwóch rożnych ras.

O ile opowieści o jedzeniu psów przez Japończyków nie mają nic wspólnego z prawdą, o tyle mieszkańcy czterech wysp raczej nie przejmują się dobrostanem zwierząt, przygotowując potrawy. W restauracjach możemy znaleźć np. Odorigui (dosłownie: tańczące jedzenie), czyli owoce morza i narybek, które spożywa się jeszcze przed ich zabiciem lub zabija tuż przed skonsumowaniem (żywa rybka miota się na talerzu i w jamie ustnej, stąd nazwa tańczące jedzenie).

Opornie trafia do Japończyków fakt, że ze względu na zbyt intensywne połowy niektóre z ich ulubionych ryb mogą na stałe zniknąć ze stołów. Np. populacja największego przysmaku w świecie sushi, czyli tuńczyka pacyficznego błękitnopłetwego, spadła do 2,6% poziomu z początku pomiarów. Nie tak dawno zakazano rytualnego podrzynania gardeł delfinom, które obecnie zabijane są w sposób określany jako bezbolesny.

OD REDAKCJI: Stosunek Japończyków do zwierząt opisał dla REO Tomasz Cegielski, który mieszka i pracuje w tym kraju. W swoim artykule przedstawił wiele innych zaskakujących informacji o Japonii.

📻 LIST Z TOKIO: Czynne i czyste całą dobę ze słabą… cyfryzacją

Znaczenie wielorybów dla oceanów

Przykład Japonii pokazuje, że o ochronę ssaków morskich i w ogóle życia morskiego jest trudno. Tak naprawdę wszystko zależy od dobrej woli danego kraju. A jest co chronić. Wieloryby pełnią równie ważną funkcję co plankton. Dzięki odchodom tych nurkujących głęboko ssaków możliwy jest transport fosforu w oceanie. Spadek populacji oznacza więc zmniejszenie ilości transportowanych składników odżywczych. Wieloryby żywią się w głębinach, ale to w płytszych wodach wydalają bogate w składniki odżywcze produkty przemiany materii. Oznacza to, że składniki te nie przepadają w osadach na dnie oceanu.

Badacze odkryli, że potencjał wielorybów i innych morskich ssaków do transportowania fosforu spadł o ponad 3/4 w stosunku do wartości sprzed czasów rozpowszechnienia masowych polowań. Taka sytuacja prowadzi do dalszej degradacji życia morskiego.

Ile musi się jeszcze zmienić na gorsze, by ludzkość zaczęła dokonywać zmian na lepsze? Owszem, są kraje, które dbają o środowisko, czy to morskie czy lądowe, ale kilka państw nie może zastąpić całego świata. I jak na ironię robi to kraj, który cechuje się wielką kulturą dobrego wychowania, ale w na dalekim oceanie to już jest inaczej. Australijskie władze będą dalej walczyć o to, by ukrócić działania Japończyków. Podobnie jak organizacje ekologiczne.

– Deklaracja Japonii idzie na przekór społeczności międzynarodowej, jak i ochronie oceanów i tych majestatycznych stworzeń – powiedział Sam Annesley, dyrektor wykonawczy Greenpeace Japan. – Rząd Japonii musi pilnie podjąć działania w celu zachowania ekosystemów morskich, zamiast wznawiać komercyjne połowy wielorybów.

Źródła: The Guardian, CNN



REO POLECA

Marcin Popkiewicz: Koniec legendy rzeki Jangcy

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.