Baltic Pipe a wiatraki


Ministerstwo Energii przedstawiło zarys rozważanych zmian wregulacjach dla OZE dokładnie w momencie dopięcia najważniejszych formalnościzwiązanych z gazowym projektem Baltic Pipe. Zbieżność w czasie wydaje sięnieprzypadkowa i może wskazywać na to, że Polska dostała zgodę na gazociąg, naktórym rządowi bardzo zależy, w zamian za pewne uchylenie drzwi dla produktówduńskiego przemysłu OZE.   

Dla przypomnienia, we wtorek 6 czerwca operatorzy systemówgazowych Polski i Danii ogłosili otwarcie procedury Open Season dla BalticPipe, w czwartek 8 czerwca dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej ME AndrzejKaźmierski przedstawił w Sejmie, co resort planuje zmienić w sektorze OZE, anastępnego dnia w Kopenhadze premierzy Polski i Danii podpisali memorandumdotyczące gazociągu.

Ale przy tej okazji Beata Szydło spotkała się też zprzedstawicielami duńskiego biznesu, w tym i tego „zielonego”. Między innymi zwiceprezesem Vestas – jednego z największych producentów turbin wiatrowych. W 2015r. Vestas sprzedał do Polski turbiny o łącznej mocy ponad 750 MW. Nietrudnozgadnąć, że po wprowadzeniu ustawy antywiatrakowej w połowie 2016 r. sprzedażta spadła znacząco, o ile nie zniknęła całkowicie. Łatwo się więc domyśleć, coo polityce rządu PiS wobec OZE sądzi nie tylko Vestas, ale i duński rząd.

Oczywiście rząd PiS z antywiatrakowych restrykcji wycofaćsię nie chce. Ale jakąś furtkę w ich murze prawdopodobnie uchyli. Z duńskiegopunktu widzenia największe znaczenie będzie miało obiecane przez ME zniesienieustawowego zakazu modernizacji istniejących wiatraków. Obowiązujący dziś zapisustawy antywiatrakowej głosi, że „dopuszcza się jedynie przeprowadzenie remontuoraz wykonywanie innych czynności (…), z wyłączeniem działań prowadzących do zwiększeniaparametrów użytkowych elektrowni lub zwiększenia jej oddziaływań naśrodowisko”. W efekcie na istniejącej wieży nie wolno np. zamontować nowej,niekoniecznie większej, ale za to bardziej efektywnej turbiny.

Jednym z zarzutów przeciwników wiatraków było to, że doPolski trafiły stare, wysłużone turbiny z Zachodu. Tylko że ustawa zamknęłamożliwość ich wymiany na nowy sprzęt. Usunięcie tego zapisu to zatem niezbędny,ale dopiero pierwszy krok do potencjalnej modernizacji. Kolejnym ma byćrozwianie wątpliwości podatkowych, co ministerstwo też obiecało. Podobnie jakparę innych działań, które w sumie mogą poprawić tragiczną ostatnio rentownośćenergetyki wiatrowej w Polsce. A to dla Duńczyków, chociażby z Vestas, stwarzajakieś pole do manewru.

W zamian Dania ustąpiła pewnie w jakimś stopniu zwyśrubowanych oczekiwań w sprawie Baltic Pipe, o których ostatnio mówiło sięcoraz głośniej i które mogły być przyczyną opóźnienia w ogłoszeniu Open Season.A musiały być one zaiste wysokie, skoro za kompromis do przyjęcia uznanowyłożenie przez polski Gaz-System ponad 90 mln euro na budowę tłoczni gazu na Zelandii.Minister Piotr Naimski był ostatnio pytany przez dziennikarzy, czy tak właśniewyglądał polsko-duński „deal”. Co prawda od odpowiedzi się wymigał, ale nie zaprzeczył.Można jednak postawić jeszcze jedno pytanie: czy ustawa antywiatrakowa nie byładla rządu tylko elementem rozgrywki o bałtycki gazociąg, czy może po prostu„tak wyszło”?  

 

REO.pl

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here