Auta elektryczne napędzą popyt na prąd


W2040 r. 54 proc. nowych samochodów będzie miało napęd elektryczny – przewidujew najnowszym raporcie Bloomberg New Energy Finance i zaznacza, że aktualnaprognoza jest o 19 pkt proc. wyższa od ubiegłorocznej. BNEF prognozuje, żełączna sprzedaż samochodów wyniesie wówczas ok. 120 mln sztuk rocznie – opołowę więcej niż przewidywał jeszcze rok temu.

Według BNEF, rosnącejsprzedaży EV sprzyjać ma spadek cen takich pojazdów. A auta będą tanieć, bospadać będą ceny baterii. Od 2010 r. do dziś cena litowo-jonowej baterii wprzeliczeniu na jedną kWh zgromadzonej w nich energii spadła o 73 proc., czyliok. 270 dolarów. Analitycy prognozują, że do 2030 r. zmniejszy się o kolejneponad 70 proc., czyli do ok. 73 dolarów.

‒ Ceny baterii spadająszybciej niż ludziom się wydaje ‒ twierdzi Colin McKerracher, analityk BNEF.

Zauważalny wzrost sprzedażyaut elektrycznych ma zacząć się w drugiej połowie następnej dekady, gdy cenasamochodu elektrycznego będzie niższa niż auta z napędem spalinowym. Ichszacunki mówią, że w 2020 r. auta elektryczne na baterią i hybrydowe będą miałyok. 3 proc. udział w sprzedaży nowych samochodów osobowych i lekkichdostawczych, pięć lat później będzie to 8 proc., a w 2030 r. już 24 proc. Wciągu najbliższych pięciu lat sprzedaż EV i PHEV ma wzrosnąć z łącznie ok. 700tys. sztuk w 2016 r. do 3 mln w 2021 r.

Za pięć lat EV i PHEV mająmieć ok. 5 proc. udział w sprzedaży nowych samochodów w Europie i po 4 proc. wUSA i Chinach. Długoterminowa prognoza mówi, że w 2040 r. w Europie autaelektryczne będa miały 67 proc. udział w rynku nowych samochodów, w USA – 58 proc.,zaś w Chinach – 51 proc.

Wzrost udziału EV i PEHV wsprzedaży nowych samochodów znajdzie odzwierciedlenia w ich udziale w światowejflocie pojazdów. BNEF prognozuje, że w 2020 r. będa one stanowiły ok. 1 proc. zniemal 1,2 mld wszystkich aut jakie wówczas będą jeździły po drogach świata. 10lat później ma to być 7 proc. z ok. 1,4 mld sztuk, zaś w 2040 r. – 33 proc. z1,6 mld samochodów na świecie. Analitycy BNEF szacują, że za 23 lata dziękisamochodom elektrycznym zużycie ropy spadnie o 8 mln baryłek dziennie (dziśArabia Saudyjska eksportuje 7 mln baryłek ropy dziennie), zaś zapotrzebowaniena prąd zwiększy się o 5 proc. Auta elektryczne będą wówczas konsumowały naświecie 1800 TWh prądu rocznie, czyli 300 razy więcej niż w 2016 r.

W ślad za wzrostem sprzedażysamochodów elektrycznych będzie rosła produkcja baterii litowo-jonowych. O ilew 2016 r. wszystkie fabryki baterii na świecie były w stanie wyprodukowaćbaterie gromadzące łącznie 90 GWh energii (dziś są to już 103 GWh) to w 2021 r.ma to być już 273 GWh. Przewiduje się, że w najbliższych pięciu latach z każdymrokiem będzie rosło znaczenie Chin w produkcji baterii i w 2021 r. sięgnie 65proc., co oznacza, że będzie o 10 pkt proc. wyższe niż w 2017 r.

Część analityków ikomentatorów twierdzi, że prognozy BNEF są bardzo śmiałe i dużo bardziejoptymistyczne niż np. Międzynarodowej Organizacji Energii. Inni zwracają uwagę,że ostatnie deklaracje koncernów motoryzacyjnych i rządów uwiarygodniają wizjęanalityków.

Kilka dni przed tym, jakukazał się raport BNEF Volvo ogłosiło, że od 2019 r. każdy nowy model samochoduprodukowanego przez tę firmę będzie miał albo silnik elektryczny, albohybrydowy. Dzień później rząd Francji zasygnalizował, że w 2040 r. chciałbywstrzymać sprzedaż nad Sekwaną aut z silnikami benzynowymi lub diesla.Jednocześnie zaznaczono, że nie oznacza to zakazu ich produkcji we Francji.Mogłyby być produkowane na eksport.

Jakma wyglądają prognozy dla Wielkiej Brytanii oraz Chin? O tym w dalszej częściartykułu na portalu wysokienapiecie.pl

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here