AUSTRALIA: Upały sieją spustoszenie – rybom brakuje tlenu, nietoperze padają jak muchy

Hubert Bułgajewski: Susza groźna nie tylko dla ludzi

Silne upały w Australii występują kolejny rok z rzędu. Ofiarami pogody są nie tylko ludzie, lecz także zwierzęta, szczególnie te, które nie mają dokąd uciec. Ale kłopoty ryb rzecznych i nietoperzy to jedynie część problemu, z jakim boryka się życie na Ziemi.

Okropne słońce Antypodów

Od kilku tygodni Australia doświadcza ekstremalnej fali upałów. Niby nic ważnego, przecież kontynent leży na zwrotniku, ale to, co się dzieje w ostatnich latach daleko odbiega od normy. W Marble Bar, mieście leżącym w stanie Australia Zachodnia, pod koniec grudnia termometry pokazały 49,3 stopnia Celsjusza. Nad znacznymi obszarami kraju, nawet na południu, po drugiej stronie kontynentu, w Sydney, temperatury przekraczają 40 stopni.

W Nowej Południowej Walii, najbardziej zaludnionym stanie, odnotowano rekordowo wysoką temperaturę minimalną w nocy – aż 33 stopnie Celsjusza. – Unikajcie aktywności fizycznej, zadbajcie o odpowiednie nawodnienie organizmu – apelował Richard Broome z Departamentu Zdrowia w Nowej Południowej Walii.

fot. pixabay.com/tumisu
Kosztowna susza

To nie pierwsza taka sytuacja. W latach 1995-2009 Australia doświadczyła suszy tysiąclecia, która już wkrótce może okazać się suszą stulecia. Poziom wód gwałtownie spadł, spadła także produkcja rolna i przemysłowa. Melbourne, Sydney czy Perth poradziły sobie z problemem, budując zakłady odsalania wody morskiej. Jest to jednak energochłonny proces. Inne miasta i regiony realizowały projekt recyklingu wody. W latach 2001-2012 australijskie władze na pomoc dla dotkniętych suszą rolników i firm wydały 4,5 mld dol. Sytuacja zdaje się powtarzać.

Susze są też ogromnym wyzwaniem dla zwierząt.

Australia jest wyizolowanym kontynentem a przez to wiele gatunków nie jest w stanie migrować w regiony, gdzie występuje chłodniejszy klimat.

Na północy jest Pacyfik z wyspami Indonezji, a dalej już otwarty, bezkresny ocean. Na południu to samo – wielki ocean, na którego krańcu znajduje się lodowata pustynia Antarktydy. Nie ma dokąd uciec. Najgorzej mają jednak organizmy morskie, szczególnie te żyjące w śródlądowych środowiskach wodnych, jak rzeki i jeziora. Brutalne upały powodują dotkliwe, wręcz nieodwracalne szkody w australijskiej faunie.

Dlaczego ryby giną

Na południowym zachodzie dorzecza Murray-Darling woda wyrzuciła na brzeg ponad milion martwych ryb. Ludzie obawiają się, że sytuacja może się pogorszyć, szczególnie że do końca lata pozostało jeszcze kilka tygodni. Wysokie temperatury sprawiają, że w wodzie spada poziom tlenu – maleje jego rozpuszczalność. Przy temperaturze zera stopni rozpuszcza się 14,6 miligramów tlenu, przy 20 stopniach już tylko 9,1 miligramów.

Zbyt duży wzrost temperatury wody oznacza istotny spadek zawartości tlenu a to prowadzi do uduszenia ryb. Jednak jak zaznaczają ekolodzy, to nie tylko wina samych upałów. Za masową śmierć ryb odpowiedzialne jest niewłaściwe zarządzanie systemem rzecznym przez władze stanowe i federalne.

Według środowisk ekologicznych rolnicy nadmierne eksploatują wodę i jest jej zbyt mało, aby ryby mogły przeżyć.

– Brak wody w rzece Darling i jeziorach Menindee świadczy o tym, że władze nie były w stanie wyrównać jej poziomu, zanim miliony ryb zadusiły się przez brak tlenu – powiedział Jeremy Buckingham, niezależny ustawodawca z Nowej Południowej Walii. – Masowa śmierć ryb powinna być sygnałem dla Australii – dodał. Ale Niall Blair, minister do spraw wód regionalnych, odrzuca krytykę ekologów, którzy twierdzą, że władze zezwalają rolnikom na zwiększony pobór wód.

fot. pixabay.com/wikilmages
Algi też zabierają rybą tlen

15 stycznia australijski rząd ogłosił plan mechanicznego wpompowania tlenu do jezior i rzek. Z kolei minister Blair poinformował, że zakupiono 16 napowietrzaczy zasilanych bateriami, które zostaną umieszczone na różnych drogach wodnych dotkniętych suszą. Mają one poprawić sytuację w rzece Darling i jeziorach Menindee. Panujące od tygodni upały wywołują też zakwit alg w wodzie. Gdy algi obumierają, zabierają tlen i ryby nie mają czym oddychać.

Spadające nietoperze

Ponad 40-stopniowe upały, które z przerwami panują od listopada zeszłego roku, uderzają także w inne gatunki.W wyniku działania wysokich temperatur padło 23 tysiące nietoperzy. Informacje te zostały podane kilka dni temu przez naukowców z University of Western Sydney. Opublikowali oni najnowsze wyniki badań na temat tego, co stało się 26 i 27 listopada 2018 roku.

Doktor Justin Welbergen, który prowadził badania, nazwał to wydarzenie śmiercią na biblijną skalę. Jego zdaniem, liczba martwych osobników może liczyć nawet 30 tysięcy, ponieważ część siedlisk nie zostało jeszcze zbadanych. Według rządowych statystyk w listopadzie w Australii żyło około 75 tysięcy nietoperzy z gatunku Pteropus conspicillatus.

fot. unsplash.com/Oscar Keys

Świadkami wymierania nietoperzy byli mieszkańcy wsi i przedmieść, widzieli, jak z drzew spadają martwe nietoperze, które zapełniły ogródki i baseny. Z prognoz zmian klimatycznych wynika, że w przyszłości takie rzeczy będą się dziać, powiedział dla BBC Welbergen, dodając, że

zgony to kopalniany kanarek zmian zachodzących w klimacie.

Klęska dotknęła wiele regionów Antypodów. Nie należy wykluczyć, że liczba padłych nietoperzy, a także innych gatunków zwierząt, ulegnie zwiększeniu. Upały źle wpływają na nietoperze. Nawet jeśli nie giną, to stają się agresywne. Ostatnio odnotowano co najmniej siedem przypadków ukąszeń przez te przenoszące groźne dla człowieka choroby ssaki.

Wierzchołek góry lodowej

Upały zagrażają nie tylko rybom i nietoperzom. To, co się dzieje w rzekach, jest najbardziej dostrzegalne. Tak samo jak w przypadku nietoperzy, których pływające truchła można znaleźć w basenach. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, bo

ocieplający się klimat może spowodować druzgocące straty w całej faunie – straty, które człowiek mocno odczuje.

Już parę lat temu mogliśmy dowiedzieć się o kryzysie Wielkiej Rafy Koralowej, która doświadczyła rekordowego bielenia. Wiązało się to ze zjawiskiem El Niño, które polega na wzroście temperatur wód równikowej części Pacyfiku. Potem rosną temperatury na całej planecie. Globalne ocieplenie mocno podkręca to zjawisko, co pogarsza sytuację morskiej, i nie tylko zresztą, fauny.

Oceany zagrożone

Zatrzymanie globalnego wzrostu temperatur leży w naszym interesie. I nie chodzi tu tylko o ryby pływające w australijskich rzekach. Jeżeli umrą oceany, umrzemy i my. – Nie przetrwamy na planecie z martwym oceanem – powiedział Paul Watson, założyciel Towarzystwa Ochrony Oceanów Sea Shepherd. Fitoplankton i zooplankton stanowią fundament morskiego łańcucha pokarmowego. Ich wydajność przekłada się na egzystencję wszystkich stworzeń, od małych ryb po wieloryby czy też ptaki morskie. To od planktonu zależy, ile energii uzyska reszta łańcucha troficznego.

Pierre Pepin z Departamentu Rybołówstwa i Oceanów w St. John’s ujawnił, że od 3-4 lat trwa nieprzerwany spadek liczebności fitoplanktonu i zooplanktonu w wodach u wybrzeży Nowej Fundlandii i Labradoru. – Pomiary, jakich dokonujemy w tym regionie, pokazują, że nastąpiła w tym czasie 50% redukcja ogólnej biomasy zooplanktonu – powiedział Pepin. Sytuacja jest dramatyczna, powiedział naukowiec. Jak więc widać, problem wymierania życia w oceanach i morza nie ogranicza się tylko do okolic Australii z Wielką Rafą na czele. Zmiany są widoczne wszędzie.

Chociaż naukowcy nie są do końca pewni co do przyczyny spadku produktywności biologicznej w okolicy Labradoru, to przeprowadzone 9 lat temu badania pokazują dowód na związek z ocieplającym się klimatem.

Za 40% spadku globalnej populacji fitoplanktonu w latach 1950-2008 odpowiadał wzrost temperatury powierzchni morza.

Podobnym wnioskiem podzielili się w grudniu 2015 roku eksperci z Indii, USA, RPA i Francji, którzy poszukiwali powodu załamania społeczności fitoplanktonu w Oceanie Indyjskim.

Zarówno przypadek lokalny, jak śnięte ryby w trawionych upałami rzekach Australii, jak i globalny są sygnałem, że ludzkość musi podjąć działania. Zmiana klimatu to nie tylko ulewy, burze czy upały przed którymi możemy się schować, zjeść loda czy wypić zimne piwo. To problem dla fauny, szczególnie tej morskiej, która nie ma takich możliwości jak człowiek.



REO POLECA

EPOKA LODOWCOWA 2. Kolejny film katastroficzny czy nasza przyszłość?

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.