I PO GALI. Magda Gacyk, Kalifornia, Stany

OSKARY: Wysoko budżetowa produkcja katastroficzna z fatalną obsadą

Magda Gacyk na czarnym playerze Głosem, głośnikiem, uchem; a pod nim również Klawiaturą, ekranem i oczyma.

Tegoroczne Oskary skończyły się, zanim się zaczęły. I skończyły się klapą.

Niby wszystko odbyło się według uświęconego wieloletnią tradycją zwyczaju. Coroczny ryt popkultury przebiegł jak należy: czerwony dywan, wystawne suknie, eleganckie garnitury, koafiury, uśmiechy, blichtr, poklask, szampany i gratulacje. Najbardziej prestiżowa gala showbiznesu i najwyższej klasy targowisko próżności.

Nagrody we wszystkich 24 kategoriach zostały rozdane, niestety bez nagrody dla Zimnej wojny Pawła Pawlikowskiego.

Od początku oskarowego ceremoniału, czyli od 1929 roku to ponad 3100 rozdanych statuetek. Ciężkich, zrobionych z brązu i pokrytych 24-karatowym złotem, nie wliczając w to Mini Oskarów, które przez jakiś czas przyznawano dziecięcym aktorom ani Oskarów Naukowych i Technicznych dla pracujących przy filmach inżynierów i naukowców.

Statuetek jest zawsze więcej niż potrzeba; w specjalnym sejfie zadekowanych jest kilkadziesiąt dodatkowych. Przezorny zawsze ubezpieczony, szczególnie od czasu, kiedy – dwie dekady temu – cała dostawa Oskarów została ukradziona z przewożącej je ciężarówki. Od tamtej pory powzięte zostały dodatkowe środki ostrożności. Gala Amerykańskiej Akademii Filmowej to potężna superprodukcja, oglądana przez miliony widzów na całym świecie, więc wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.

W ostatnich latach na tej potężnej, produkcyjnej konstrukcji pojawiły się poważne rysy. Oglądalność runęła w dół. Minęły czasy świetności, kiedy ponad 46 milionów miłośników filmu zasiadało z wypiekami na twarzach przed odbiornikami, żeby obejrzeć transmisję. A tak było jeszcze na początku XXI wieku.

Potem zaczęło się sypać. Poprzednią, jubileuszową galę oskarową oglądało już tylko marne 26 i pół miliona. W tym samym czasie ukazał się zwiastun do nominowanej do 6 Oskarów Czarnej Pantery, który zebrał na YouTube 73 miliony wyświetleń, potem była Bohemian Rhapsody z ponad 35 milionami odsłon i Narodziny gwiazdy – prawie 30milionów.

Mimo liftingów i kosmetycznych poprawek coraz wyraźniej było widać, że Oskar się starzeje. Wyraźnie dostaje zadyszki, próbując nadążyć za trendami.

Organizatorzy wzięli się zatem za odmładzanie…

Na początku gruchnęła wieść, że w 2019 roku pojawi się dodatkowa kategoria Najbardziej popularny film. Miał to być ukłon w stronę szerokiej publiczności, która zarzucała Amerykańskiej Akademii Filmowej snobizm i oderwanie od rzeczywistości przeciętnego widza, gustującego w zupełnie innych obrazach niż te, które członkom Akademii podtykali pod nos krytycy filmowi.

Zanim jednak dodatkową kategorię wprowadzono do programu, trzeba było się z pomysłu rakiem wycofać. Napór krytyki był zbyt duży.

Podobnie stało się z planem, by nagrody za cztery mniej znaczące kategorie: zdjęcia, montaż, krótkometrażówki akcji oraz makijaż i fryzury przyznać w czasie przerw reklamowych.  Również w tym przypadku organizatorzy musieli uderzyć się w piersi, przyznając, że pomysł był niefortunny.

Sytuacja powtórzyła się, kiedy wyskoczono z koncepcją montowania podziękowań nagrodzonych, bo niektórzy za długo gadają, a nie ma miejsca na ich słowotok. Skrócone przemowy miano wypuszczać w ostatniej części transmisji.

Potem jeszcze zaczęto majstrować przy oprawie muzycznej: tu wycinać, tam przycinać, gdzie indziej skracać występy.

I kiedy już wydawało się, że oskarowy Frankenstein został wystarczająco poprawiony i usprawniony i tchnięto w niego więcej życia, ale jeszcze odrobinę zachowano klasyczny urok, popełniono kolejny błąd. Poproszono Kevina Harta o prowadzenie uroczystości. I równie szybko mu podziękowano, kiedy media przypomniały komikowi homofobiczne tweety sprzed dekady. Oskarowa gala 2019 musiała się obyć bez gospodarza.

Wszystkie te potknięcia organizacyjne są symptomami poważniejszej i – być może – śmiertelnej choroby.

Oskary chorują na krótkowzroczność, która może zakończyć się ślepotą.

Nie widzą możliwości dopasowania się do nowych czasów. Nie potrafią dostosować się do specyfiki nowej, złotej ery telewizji z jej potencjałem coraz prężniej rozwijających się platform VoD, streamingu i decentralizacji produkcji kinowej.

Oskary cierpią również na chroniczne zesztywnienie kręgosłupa;

tkwią w tym samym nadętym scenariuszu od lat. Telewidzowie coraz częściej i chętniej wybierają rozdanie nagród Grammy, gdzie zawsze jest szansa na jakiś ożywczy skandalik lub kłótnię między muzykami czy Złote Globy, podczas których zaprawieni biforkami artyści spontanicznie dzielą się różnymi, niepoprawnymi politycznie przemyśleniami.

Oskary są też przygłuche i nie słyszą najwyraźniej głosów telewidzów,

którzy pytani o to, czy będą oglądać oskarową transmisję, coraz częściej odpowiadają, że niekoniecznie. A jeśli już, to być może tylko trochę i to ze względu na modę.

Hollywood, dotychczas dyktujący światowe, kinematograficzne trendy, przestaje być alfą i omegą showbiznesu, a wielkie hollywoodzkie wytwórnie przestają być warunkiem sine qua non dla wyprodukowania kasowego filmu.

Na razie jednak organizatorzy gali Amerykańskiej Akademii Filmowej zachowują się tak, jak zachowywali się pasażerowie nagrodzonego 11 Oskarami Titanica: boleśnie zderzyli się z rzeczywistością, ale wciąż udają, że nic się nie stało i orkiestra będzie grała jeszcze długo.

Kiedy piszę te słowa, oskarowa gala 2019 dobiegła końca, ale półtora tysiąca jej uczestników do północy będzie się hucznie bawić na słynnym Balu Gubernatora. Będzie się bawić tak, jakby nie było jutra i jakby nie było spadku oglądalności.

Ponad 300 kucharzy pod dowództwem legendarnego Wolfganga Pucka przygotowało dla nich prawdziwą ucztę.

750 kelnerów poda do stołów m.in.: 7 i pół tysiąca krewetek, 250 homarów, 1000 pieczonych ziemniaków, mini hamburgery z przeszło 40 krów, rosół z dodatkiem kilkunastu kilogramów czarnych trufli oraz deserowy kawior z owoców tropikalnych.

Jak mawiała Scarlett O’Hara z nagrodzonego 10 Oskarami Przeminęło z wiatrem: Jeśli będę o tym myśleć, choćby jeszcze przez chwilę, to zwariuję. Pomyślę o tym jutro.

Czerwony dywan zostanie zwinięty dopiero jutro…


REO POLECA

📻 NIC SIĘ NIE STAŁO. Polacy, nic się nie stało. Jeszcze

 

Bajka o Dobrej Królowej