📻 Artur Kulikowski: List z… Egiptu

Co jest najważniejsze w prognozie pogody ▪ Skąd w hotelu na pustyni woda w kranie...

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 


 

… ▪ I jak się ustrzec zemsty faraona

20. stopień zasilania

To pojęcie, bez wątpienia związane z energią, a w zasadzie z jej brakiem, znają wszyscy ci, którzy pamiętają szarobure lata 80. ubiegłego wieku w Polsce (przepraszam, w PRL-u). 20. stopień zasilania oznaczał przejściowe braki w dostawie prądu nie tylko dla zakładów produkcyjnych, ale także dla zwykłych mieszkańców miast, miasteczek i wsi. W PRL-u 20. stopień zasilania występował przede wszystkim zimą, kiedy to brakowało węgla dla elektrowni, a budynki, w których mieszkaliśmy, linie przesyłowe i w ogóle cały przemysł były bardzo energochłonne.

Nigdy nie zapomnę widoku boiska szkolnego, gdzie bez względu na pogodę przez cały rok haratałem z kolegami w gałę. W zimie wyglądało ono cudownie. Wszędzie wokół zaspy śniegu, a na boisku… rosła trawa. Jak to możliwe przy minus 10 stopniach? Proste. Pod naszym boiskiem znajdował się wielki kolektor i cała masa rur ciepłowniczych z gorącą wodą w środku. A że rury nie były praktycznie w żaden sposób izolowane – ogromna ilość ciepła wydostawała się na zewnątrz, ogrzewając ziemię i rozpuszczając śnieg. Super, nie? Niby tak, tylko że to ciepło w całości powinno trafiać do kaloryferów. W domu było więc zimno i często ciemno, bo energia tworzona w elektrowniach znikała po drodze doń. Takich rur w całej Polsce były pierdyliardy kilometrów – stąd (po części) słynny 20. stopień zasilania, którego wystąpienia, zapowiadanego przez radio, w najbliższej okolicy nasłuchiwali z przerażeniem – gdy mróz za oknem – moi rodzice.

Na szczęście czasy słusznie minione za nami. 20. stopień zdarza się dziś bardzo rzadko (na marginesie: teraz występuje częściej nie zimą, lecz latem). W Hurghadzie lato i zima to dla nas, Polaków, pojęcie względne. I tak nad wybrzeżem Morza Czerwonego zawsze jest cieplej niż nad Wisłą. Nieważne, czy to sierpień, grudzień czy kwiecień.

Prognoza pogody dla Egiptu

Polska prognoza pogody składa się ze stałych elementów. To: temperatura powietrza, opady (lub ich brak) i ciśnienie. W Egipcie przy opisywaniu pogody na następny dzień zwraca się uwagę na zupełnie inne składowe. Najważniejsza jest siła wiatru i jego kierunek. Jeżeli wiatr będzie wiał z południa – wiadomo: nawieje bardzo drobny, okropny, wciskający się wszędzie czerwonawy piasek z Sahary. Tak, to ten sam, który czasami i w Polsce widzimy na szybach samochodów. Jeżeli wiatr będzie od północy – wtedy możemy się spodziewać ukojenia, które da lekka bryza znad Morza Śródziemnego. Wiatry typowo wschodnie i zachodnie w Hurghadzie w zasadzie nie występują. Zawsze wieją albo z góry na dół, z dołu do góry albo po skosie.

Co prawda jest jak w piekarniku, ale turystów w Egipcie ratuje niska wilgotność powietrza.

Drugim ważnym elementem składowym pogody jest wilgotność powietrza. Średnio wynosi ona w sezonie letnim od 25 do 45%. Dla porównania w Łebie w miesiącach wakacyjnych wilgotność waha się od 75 do 85%. I tu wielka tajemnica tego, w jaki sposób wytrzymujemy upały w Hurghadzie – gdy temperatura powietrza przekracza 40 stopni. Co prawda jest jak w piekarniku, ale turystów w Egipcie ratuje właśnie niska wilgotność. Po prostu wdychamy mniej wody, powietrze jest bardziej suche i lżejsze dla organizmu. Aby to lepiej wytłumaczyć: proszę sobie przypomnieć pobyt w saunie parowej i ile tam można było wysiedzieć.

kilkanaście minut przed zachodem i kilkadziesiąt minut po nim pogoda jest po prostu nie do wytrzymania.

Trzecią bardzo ważną składową prognozy pogody jest godzina zachodu słońca. W nadmorskim kurorcie, jakim jest Hurghada, to – obok siły wiatru – element najważniejszy. Dlaczego? Otóż kilkanaście minut przed zachodem i kilkadziesiąt minut po nim pogoda jest po prostu nie do wytrzymania. Płytka woda w Morzu Czerwonym oraz nagrzane miasto oddają do atmosfery nadmiar zgromadzonej energii. Powietrze teoretycznie się schładza (bo słońca już nie ma), ale z jednej strony paruje woda, a z drugiej stygnie beton. To mieszanka wybuchowa pary wodnej i ciepła. Właśnie ten moment jest bardzo niebezpieczny dla organizmów przede wszystkim turystów, którzy w ciągu dnia (bez opamiętania) korzystali z opcji all inclusive.

I nie chodzi tu tylko o wypity alkohol, ale przede wszystkim o jedzenie, które mamy w żołądkach. Słynna zemsta faraona właśnie wtedy zbiera żniwo (i potrafi trzymać nawet do końca pobytu). Chyba łatwo sobie wyobrazić, co się dzieje w naszym nagrzanym organizmie, który z trudem trawi w suchych warunkach przez cały dzień: kurczaki, mięsa, makarony, frytki, pizze, ryby, warzywa i alkohol – i nagle musi się przestawić na warunki tropikalne. Co zrobić, by uniknąć kłopotów gastrycznych? Po prostu ten okres najlepiej przeczekać w miejscu klimatyzowanym lub przynajmniej zamkniętym.

Jest słońce, wiatr i ciepła woda na pustyni

Ale wracając do energii. W zasadzie nikt z nas nie zadaje sobie pytań, skąd w Hurghadzie bierze się prąd, jakim cudem na pustyni jest woda w kranie oraz gdzie i jak hoduje się te kurczaki, które zjadamy na obiad i kolację. Powie ktoś zapewne: Skoro mają tyle słońca, to pewnie prąd jest z paneli słonecznych, a skoro tu tak wieje, to także w elektrowni wiatrowych. Dużo w tym racji, ale nie do końca. Dopiero rok temu w Hurghadzie powstała (jeszcze niewielka) farma fotowoltaiczna, czyli elektrownia słoneczna. Na razie dostarcza prąd do kilkunastu budynków. To, jak mówi gubernator Morza Czerwonego, Ahmed Abdullah, dopiero faza studyjna wielkiego projektu, którego budowa rozpocznie się w przyszłym roku.

Na razie energię słoneczną wykorzystują luksusowe hotele: zimą do ogrzewania wody w basenach, a przez cały rok – wody w kranach. Hotele o niższym standardzie (których nie stać na wydanie nawet i 50 tysięcy dolarów na panele fotowoltaiczne) po prostu stawiają na dachach zbiorniki z wodą… i malują je na czarno. Wiadomo, czarne szybciej się nagrzewa. Koszt niewielki, a natura w służbie człowieka robi swoje. Podobnie robią zwykli mieszkańcy Hurghady. Czarne beczki na dachach psują trochę estetykę miasta, ale co robić. Kąpać się w ciepłym – to przyjemność i relaks.

jak się ustrzec zemsty faraona
Zbiornik i na wodę ustawione na dachu, fot. hurghada24.pl.dachu

Kilkanaście lat temu władze miasta podjęły strategiczną decyzję związaną z pozyskiwaniem energii i ochroną środowiska. W związku z gwałtownym rozwojem kurortu, na północy Hurghady otwarto elektrownię wiatrową. Farma wiatrowa ma moc 6 megawatów (MW). To oczywiście nie zaspokaja całego zapotrzebowania na energię, ale skutecznie zamyka dyskusje (które miały miejsce) o budowie pod miastem elektrowni gazowej lub na ropę naftową. Te pomysły na szczęście zarzucono. Reszta potrzebnej miastu energii, czyli ponad 100 MW, dostarczana jest z elektrowni wiatrowej (pierwszej w historii Egiptu) z miejscowości Zaafarana, oddalonej o 270 km na północ od Hurghady. Ktoś zapyta: Zaraz, zaraz… Dlaczego elektrowni słonecznych lub wiatrowych jest w Egipcie tak mało, przecież prąd z nich jest za darmo? Słusznie, ale jeszcze trzeba mieć dostęp do technologii i za wszystko zapłacić.

jak się ustrzec zemsty faraona
Farma wiatrowa, fot. hurghada24.pl

Miesiąc temu w okolicach Gebel el Zeit (135 km na północ od Hurghady) zakończono drugi etap prac nad budową jednej z największych elektrowni wiatrowych na świecie. Instalacja już od dłuższego czasu dostarcza energię elektryczną dla całego kraju. Pracuje tam 230 turbin wiatrowych, które wytwarzają 460 MW. W sumie generatorów ma być 390, a moc elektrowni ma przekroczyć 580 MW. Rocznie ma to dać 960 gigawatów. Dla przykładu: sumaryczna moc elektrowni wiatrowych w Polsce w 2015 roku wynosiła 5 GW. Otwarcie drugiego bloku elektrowni wiatrowej pozwoli zaoszczędzić 1,2 miliona baryłek ropy rocznie i zapobiegnie emisji do atmosfery 570 tysięcy ton dwutlenku węgla. Całkowity kosz budowy elektrowni to 12 miliardów funtów (2,5 miliarda złotych) – czyli energia wiatrowa tania jednak nie jest. Przynajmniej jej budowa.

W Egipcie rzeki są… trzy, z czego dwie to delty Nilu.

Jak widać, nie tylko Hurghada, ale cały Egipt stawia na ekologię i powoli, bo powoli, ale systematycznie wykorzystuje środowisko naturalne do produkcji czystej energii. A jak jest z wodą, tą w kranie. Skąd się bierze?

Podobnie jak w Polsce – z rzek. Problem jest jednak taki, że w naszym kraju rzek i ich dopływów jest ponad 80. W Egipcie rzeki są… trzy, z czego dwie to delty Nilu. Po całym Egipcie codziennie jeździ kilkadziesiąt tysięcy ogromnych cystern, które rozwożą wodę zdatną do picia. Widok to jedyny w swoim rodzaju. W każdym sklepem spożywczym najważniejszym towarem jest woda. Sprzedaje się ją w tradycyjnych półtoralitrowych butelkach, ale także i w dużych, 50-litrowych baniakach. 10-litrowa bańka z wodą kosztuje około 10 funtów, czyli 2 złote.

jak się ustrzec zemsty faraona
Cysterna z wodą, fot. hurghada24.pl

Hurghada jeszcze do końca ubiegłego roku bazowała na odpowiednio przefiltrowanej wodzie z Nilu. Otrzymywała także wodę z 38. stacji uzdatniania wody morskiej, które znajdują się nad wybrzeżem Morza Czerwonego. Od początku tego roku miasto ma własną, bardzo nowoczesną stację uzdatniania. Obiekt można odwiedzić i na własne oczy – a w zasadzie kubki smakowe – przekonać się, że woda jest smaczna. Za kilka miesięcy, gdy stacja uzyska pełną moc produkcyjną, zaspokoi potrzeby całej Hurghady. Budowa kosztowała 100 milionów dolarów. Znajduje się tuż obok pięknego Białego Meczetu, przy Marinie.

jak się ustrzec zemsty faraona
Stacja uzdatniania wody, fot. hurghada24.pl

Hurghada ma nie tylko problem z uzyskiwaniem wody, ale także z jej dostarczaniem, choćby do mieszkań. Nie istnieje coś takiego jak główna i całościowa miejska sieć wodociągowa. Woda dostarczana jest beczkowozami do tzw. zlewni, skąd dzięki turbinom i wieżom ciśnień, a później lokalnym generatorom pompowana jest na dachy budynków, skąd trafia do kranów. To bardzo skomplikowany i bardzo awaryjny system. Zapewne nieraz podczas wypoczynku w Hurghadzie wściekaliście się na niskie ciśnienie wody lub całkowity jej brak. To niestety tutejsza codzienność. Na marginesie: w Egipcie najlepiej brać prysznic tuż po świcie lub przed północą. Wtedy ciśnienie jest OK.

Na zakończenie miałem napisać o egipskich kurczakach… To długa i ciekawa historia. Pozwolicie więc, że o tym, między innymi, następnym razem.

PS Dlaczego ten tekst rozpocząłem od 20. stopnia zasilania? Kłopoty z prądem to w Hurghadzie także (jak słabe ciśnienie wody) codzienność. Dzień w dzień mieszkańcy miasta otrzymują specjalne komunikaty, która część kurortu zostanie pozbawiona prądu i na jak długo. Miejscowi już się do tego przyzwyczaili. Turyści nie potrafią jednak zrozumieć, co się dzieje. Wpadają w szał. Do sprawy spokojnie podchodzą jedynie tylko trochę starsi goście z Polski. Oni doskonale wiedzą, że takie rzeczy się w życiu miasta zdarzają. W PRL-u życie w egipskich ciemnościach lub przy świeczkach przerabiali niejednokrotnie.

 

Artur Kulikowski
Dziennikarz radiowy, telewizyjny i prasowy z 30-letnim stażem. Miłośnik Egiptu. Od 8 lat prowadzi portal www.hurghada24.pl. Kocha muzykę klasyczną i twórczość aktorską Roberta Duvalla.