PRACUJĄ NAD ALKOHOLEM XXII WIEKU. Napijesz się?

SYNTH - zapamiętajcie gdzie po raz pierwszy czytaliście o Nowym Alko

Dziś w cyklu ŚWIAT IDEI. I PRAKTYKI  Piotr Wójcik pisze o pewnej idei dotyczącej, aż zbyt dobrze znanych praktyk. Alcosynth ma być syntetyczną alternatywą dla alkoholu, mającą jego zalety, ale pozbawioną wad. Trudno jednak przypuszczać, żeby stał się realną konkurencją dla tradycyjnych “procentów”

Krucjata Nutta

Brytyjski naukowiec David Nutt potrafi marzyć i stawiać przed sobą śmiałe cele i wizje. Bo tylko prawdziwy śmiałek może twierdzić, że do 2050 roku wyeliminuje alkohol z rynku. Alkohol to przecież stały towarzysz dziesiątek narodów na świecie. W Polsce pojawia się na stole przy każdej możliwej okazji, z uroczystością Pierwszej Komunii Św. włącznie. Nie ważne, czy jubilat kończy roczek, czy może 12 lat i o kupieniu legalnie piwa może zapomnieć.

Flaszka wódki na stole musi się pojawić, jakby to wyglądało bez, dorośli goście czuliby pustkę a impreza urodzinowa by się zapewne nie udała. Przecież wujek nie po to przebijał się przez pół województwa, żeby teraz się nie napić za zdrowie siostrzeńca. Zresztą pijemy nawet bez okazji, żaden szczególny powód nie jest potrzebny, żeby umówić się na wódkę albo przynajmniej piwo. W tak lubującym się w alkoholu narodzie jak Polacy, śmiałe plany Nutta muszą wzbudzać nie lada trwogę. Ale spokojnie, brytyjski naukowiec chce dać ludzkości coś w zamian – syntetyczny substytut alkoholu, który ma wszystkie jego zalety, ale jest pozbawiony jego wad.

 

Pożegnanie z kacem

Za piękne, żeby było prawdziwe? Być może wcale nie. David Nutt od wielu już lat pracuje nad substancją zwaną alcosynth, czyli w wolnym tłumaczeniu alkohol syntetyczny. Ma on wpływać na nas bardzo podobnie – wyluzowywać, zwiększać empatię i generalnie sprawiać, że nawiązywanie nowych kontaktów będzie prostsze i przyjemniejsze. A dodatkowo nie będzie działał toksycznie na organizm i nie będzie powodował złego samopoczucia na drugi dzień. Będzie też mocniejszy od alkoholu, więc wystarczą mniejsze dawki, by się upoić. Alcosynth ma trafić na rynek pod komercyjną nazwą Alcarelle. Ma być między innymi doskonałym zamiennikiem dla nałogowych alkoholików – skoro już i tak piją, to niech się przynajmniej nie trują.

Alcarelle oczywiście nie będzie alkoholem. Będzie jedynie substancją, która wpływa na te same receptory, co alkohol, dzięki czemu poczujemy po nim przyjemny stan nietrzeźwości. Jego celem są receptory GABA, dzięki czemu poczujemy się odstresowani i bardziej pewni siebie. Alcarelle sam w sobie jest raczej niesmaczny, dlatego też, według zamierzeń twórcy, będzie sprzedawany jako mieszanina z innymi napojami – np. z sokiem pomarańczowym. Zresztą czysty (zwłaszcza tzw. biały) alkohol też nie jest specjalnie pyszny, więc podawany jest pod postacią niezliczonych rodzajów trunków. Działanie alcosynthu będzie zapewne nieco podobne też do Xanaxu, gdyż alcosynth jest pochodną benzodiazepin, czyli leków przepisywanych na stany lękowe czy chroniczny stres. Wśród których właśnie Xanax jest najbardziej popularny.

Pijane społeczeństwo przyszłości?

Pytanie tylko, czy alcosynth będzie rzeczywiście takim wspaniałym środkiem. Brak wad alkoholu wcale nie musi być zaletą. Można sobie wyobrazić, że potencjał uzależniający takiej substancji będzie dużo wyższy niż tradycyjnego alkoholu. Skoro można go pić niemal bezkarnie, to dlaczego nie używać go codziennie? A przecież chodzenie ciągle pijanym nie jest niczym fajnym, nawet jeśli to nie szkodzi. Wnet może się okazać, że wiele osób, które do tej pory od regularnego upijania się odstraszał kac, pogrąży się w nałogu i nie będzie widziało innego celu, niż upijanie się Alcarelle. Nałóg jest zły sam w sobie, gdyż skupia uwagę człowieka na obiekcie uzależnienia, za to życiowe cele odprawia na plan dalszy.

Alcarelle może więc nas przenieś nie do utopii, w której zostałyby wyeliminowane choroby powodowane przez alkohol, ale do dystopii, w którym połowa społeczeństwa chodzi na bezustannym rauszu.

Poza tym w alkoholu równie istotne, co jego działanie, jest sam sposób konsumpcji, pewien rytuał z nim związany. Różne rodzaje alkoholu się smakuje, ciesząc się samym dochodzeniem do stanu upojenia w dobrym towarzystwie. Jaką frajdę będzie miało picie soku pomarańczowego, po którym  człowiek od razu poczuje mocne szum w głowie?

BEZ KACA. B

 

Skoro Alcarelle będzie mocniej i szybciej działał niż alkohol, już na początku imprezy wszyscy będą pijani po wypiciu pierwszego trunku – to jednak zabije pewną magię. W gruncie rzeczy Nutt mógłby sprzedawać swój specyfik w tabletkach, na jedno by wyszło. Substancji oferujących lepsze samopoczucie w wersji instant jest bez liku, a jednak to alkohol jest wciąż najpopularniejszym środkiem psychoaktywnym. Między innymi właśnie z powodu pewnego rytuału, który się z nim wiąże Alcosynth tej magii będzie pozbawiony.

Alko na receptę

Zresztą Brytyjczyk nawet nie jest pewien, czy uda mu się wprowadzić preparat do legalnego obrotu w jego własnej ojczyźnie. Alcosynth będzie przecież kolejną substancją psychoaktywną, więc szybko trafi na listy substancji zakazanych lub kontrolowanych. Tak jak trafiają po pewnym czasie wszystkie nowe narkotyki – z mefedronem na czele. Oczywiście alkohol też jest narkotykiem, lecz znanym ludziom od tysięcy lat na całym świecie, więc miał sporo czasu, by władze publiczne zdążyły się z nim oswoić. Gdy Alcosynth pojawi się w jakimś kraju, bez wątpienia wzbudzi nieufność w odpowiednich organach i obrót nim zostanie poddany restrykcjom. I będzie sprzedawany co najwyżej na receptę.

Trudno więc oczekiwać, by marzenia Davida Nutta się spełniły. Alcosynth będzie miał szansę stać się co najwyżej nowym lekiem psychotropowym, sprzedawanym pacjentom z problemami psychicznymi. Oczywiście leki psychotropowe obecnie biją rekordy popularności, więc Brytyjczyk być może na swoim wynalazku zarobi. Jednak wizję, że wyruguje on alkohol z użytku, można włożyć między bajki.


REO POLECA

📻 NARKOTYKI. Na oczach widzów, za pieniądze rządu, dla dobra nauki