ALBATROSY: Złapały się na ludzki haczyk

Rybołówstwo zagrożeniem dla morskich ptaków

Ocean Południowy (znany także jako Antarktyczny) z pozoru wydaje się niegościnnym miejscem. Tymczasem bogate w pokarm wody wokół Antarktydy to dom dla wielu gatunków zwierząt. Należą do nich pingwiny, ale nie o nich będzie tu mowa, lecz o ptakach, które po mistrzowsku potrafią znajdować pokarm tam, gdzie inni nie mają żadnych szans.


Albatros wędrowny (Diomedea exulans) nie martwi się o konkurencję. Korzystając umiejętnie z wiatru, w ciągu dnia pokonuje bez lądowania nawet tysiąc kilometrów. Tak szybować nad otwartym oceanem nie potrafią na przykład mewy, które są przecież ptakami morskimi. One trzymają się wybrzeży. Albatros wie, że najlepsze miejsca do żerowania znajdują się daleko od lądu i korzysta solo z tego z iście szwedzkiego stołu.

Nowy i groźny konkurent

Albatros wędrowny, ptak o rozpiętości skrzydeł dochodzącej do 370 centymetrów, jak i inni przedstawiciele rodziny albatrosów, ma nowego niekwestionowanego konkurenta. Jest nim homo sapiens, czyli my, ludzie.

Setki lat temu Ocean Południowy był domem tylko dla ryb, ssaków morskich i ptaków. Człowiek bał się zapuszczać tak daleko od lądu. Dopiero współczesna technologia dała mu możliwość konkurowania z tymi gatunkami zwierząt. I sprawiła, że dzisiaj zagraża on istnieniu takich zwierząt jak albatrosy. Ludzie prowadzą połowy, co uszczupla ilość pokarmu dla ptaków. Zwierzęta muszą poświęcać więcej czasu i energii na jego poszukiwanie. Czasami bezskutecznie…

fot. flickr.com

Albatros wędrowny zyskał przydomek oceanicznego wędrowca, bo korzystając z siły wiatru jest w stanie latać, prawie w ogóle nie machając skrzydłami. Ale wielkie kutry, trałowce i inne jednostki rybackie stworzone przez człowieka mogą znacznie więcej. Badania pokazują że prowadzone na przemysłową skalę rybołówstwo każdego roku przyczynia się do śmierci dziesiątek tysięcy albatrosów. Już w 2011 roku przedstawiono raport, który mówi o co najmniej 160 tysiącach ptaków z rodziny albatrosa, które giną złapane w sieci rybackie. To  szokujące wartości.

Dziesiątki tysięcy haczyków

Jak do tego dochodzi? Taklowce, specjalne jednostki przeznaczone do połowu między innymi tuńczyków, korzystają z tak zwanego takla.

Taklo to długa lina o długości nawet ponad 100 kilometrów, która dzięki niewielkim bojom z chorągiewkami pływa na powierzchni wody.

Do niej przymocowane są krótsze liny z przynętą i haczykami. Właśnie haczyki stanowią największe zagrożenie dla ptaków polujących na ryby. Do takla umocowane są tysiące a nawet dziesiątki tysięcy takich haczyków.

Obserwacje satelitarne przeprowadzone przez BirdLife International pokazują, że dalekomorski przemysł rybacki nic sobie nie robi z przepisów dotyczących ochrony  albatrosów. Żerujące za dnia ptaki łapią się ryby, które wcześniej połknęły haczyk będący częścią takla. Bezradna ryba wydaje się łatwym łupem, ale… przynosi śmierć.

Albatros łapie się na haczyk, który ciągnie go w dół i zwierzę tonie.

Do albatrosów zalicza się 22 gatunki ptaków a 15 z nich jest uznawanych za zagrożone wyginięciem. Obserwacje przeprowadzone przez BirdLife International pokazują, że tylko 15% taklowców pływających na wodach wchodzących w skład Oceanu Indyjskiego, Atlantyckiego i zachodniej części Pacyfiku stosuje metodę nocnych połowów. W sumie to nic dziwnego, bo połowy dzienne są po prostu łatwiejsze.

Daleko na morzu

– Wyniki są rozczarowujące – powiedziała Stephanie Winnard, biolożka z BirdLife International. – Albatrosy żyją w wyjątkowo trudnym środowisku, powoli się rozmnażają, a do tego napotykają zagrożenia ze strony człowieka. Wraz z innymi ptakami morskimi, takimi jak petrel, żywią się w ciągu dnia i są wabione przez spławikowe przynęty.

Albatrosy fot. pxhere.com

Kontrolowanie działań statków rybackich takich jak taklowce jest bardzo trudne. Jak przyznają biolodzy, to wyzwanie z uwagi na wielkie odległości. Takie statki pływają przez półtora roku bez zawijania do portu, bo są wręcz samowystarczalne, posiadają chłodnie a nawet przetwórnie. W 2017 roku w stoczni gdańskiej zbudowano na zlecenie Norwegii taklowiec mający 53 metry długości i wyposażony w 65 tysięcy haczyków. Jednostka taka jest samowystarczalna.

Śmierć od plastiku

Rybołówstwo to nie jedyne zagrożenie dla albatrosów. Od dobrych kilku lat coraz więcej mówi się o zanieczyszczeniach plastikiem. Według danych ONZ co roku przez śmieci w oceanach ginie ponad milion zwierząt. Plastikowe zabawki, duże ilości zapalniczek, a nawet nietknięte pudełko z kremem do twarzy to przedmioty, które znajdowała już 10 lat temu w żołądkach albatrosów doktor Lindsay Young z Uniwersytetu Hawajów. Plastik często jest mylony przez zwierzęta z jedzeniem. Kiedy znajdzie się w żołądku ptaka oznacza to jego powolne umieranie. Blokowany jest przewód pokarmowy, co powoduje, że ptak nie może zaspokoić głodu. Do tego dochodzi zatrucie toksycznymi substancjami. Taki los spotyka tysiące albatrosów każdego roku.

Przykład albatrosów pokazuje, że problem z jednej strony jest łatwy do rozwiązania, bo wymaga przestrzegania odpowiednich zasad. Przezwycięża jednak łatwość osiągania zysków, szczególnie gdy działa się z dala od jakiejkolwiek kontroli, na pełnym morzu. Jeśli ludzkość nie podejmie stosownych działań, wyginie jeszcze wiele morskich ptaków.

Źródło: The Guardian



REO POLECA

Marcin Popkiewicz: Koniec legendy rzeki Jangcy

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.