Akcja Anulowana Aukcja


Jeśli ktoś szykował się na wczoraj do udziału w kolejnej aukcji OZE, musial się nader zdziwić, komunikatem szefa Urzędu Reguklacji Energetyki. Jak podał wczoraj serwis cire.pl w tym roku nie odbędą się już aukcje dla energetyki odnawialnej. Wynika to jednak nie z widzimisię szefa URE Macieja Bando, a opublikowanych w miniony piątek nowych rozporządzeń rządu. 



Po lekturze komunikatu URE, serwis cire.pl podał, ze w dniu 29 września br. zostały opublikowane rozporządzenia Rady Ministrów zmieniające rozporządzenie w sprawie maksymalnej ilości i wartości energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, która może zostać sprzedana w drodze aukcji w 2017 r. oraz rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie kolejności przeprowadzania aukcji na sprzedaż energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii w 2017 r. 

Jak podało URE, zgodnie z dyspozycją tych przepisów w roku 2017 nie odbędą się kolejne aukcje na sprzedaż energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii. Cire, że kolejna aukcja zaplanowana była na poniedziałek (2 października), a kolejne miały się odbyć 4 pa przypomniało, ździernika i 6 października br.

W czwartek 28 września odbyła się aukcja dla instalacje istniejących o mocy zainstalowanej elektrycznej nie większej niż 1 MW, spełniające kryterium stopnia wykorzystania mocy zainstalowanej elektrycznej – powyżej 3 504 MWh/MW/rok, czyli biogazowni innych niż rolnicze i jednostek wykorzystujących biomasę oraz niektórych elektrowni wodnych.
Grzegorz Wiśniewski komentuje (także w cire.pl) kolejne zamieszanie na linii rząd – energetyka odnawialna: 
Niedostosowana do polskich uwarunkowań i słusznie krytykowana m.in.przez IEO, już na etapie projektu ustawa o OZE wraz z niesławnymi próbami jej nowelizacji już w 2015 roku , popsuta jeszcze gorszej jakości nowelizacją z czerwca 2016 roku i ostatnia – wręcz skandaliczna – zwaną “Lex Energa” nowelizacja z lipca 2017 roku, czy jedynie pozornie poprawiający ostatnie błędy (ale tworzący nowe obszary wątpliwości obecny rządowy projekt nowelizacji ustawy o OZE – też z zaskakującymi i ryzykowanymi przepisami) spowodowały inflację prawa zielonej energii. Dokonane nagle, obecne nowelizacje wysokiej rangi rozporządzeń Rady Ministrów, są próbą poprawienia błędnych przepisów wydanych zaledwie kilka-kilkanaście miesięcy temu. Wydaje się, że odwołanie tegorocznych aukcji na OZE to nie tylko drobny wypadek przy pracy, ale symptom o wiele poważniejszych problemów mających źródło w tworzeniu prawa i nieprzejrzystej polityce. Tak tworzone prawo, zwane w tzw. epoce minionej “prawem powielaczowym” osłabia niestety zaufanie obywateli, prosumentów, inwestorów i rynków do rządu, naraża energetykę na koszty, a całą gospodarkę na straty.

Nie jest też prawdą, że złe prawo i jego dewaluacja to wina biurokracji UE. Jest wręcz odwrotnie; to prawo krajowe i próba omijania prawa UE oraz niezrozumiale koncepcje regulacyjne dotyczące np. klastrów, biomasy lokalnej, dziwnych nazw koszyków aukcyjnych, nazw, form wsparcia dla biogazu, sposobu obliczania pomocy publicznej, czy dyskryminacja energetyki wiatrowej i słonecznej, są źródłem złego prawa i niekończących się problemów z notyfikacją krajowych przepisów przez Komisje Europejską. Problem braku notyfikacji jest znany od 2016 roku, o czym informował Sejm sam Minister Energii, ale ciągle był bagatelizowany z punktu widzenia bezpieczeństwa inwestycyjnego (ryzyka zwrotu pomocy publicznej). Ministerstwa Energii przerywając proces notyfikacji ustawy o OZE z 2015 roku, przeprowadzając rękoma posłów niezrozumiałą nowelizację w 2016 roku (tak jak i ostatnią z 2017 roku) nie daje Komisji szans na notyfikacje przepisów, które faktycznie mają wdrażać dyrektywą o promocji OZE z … 2009 roku, a inwestorom nie zapewnia choćby minimum bezpieczeństwa prawnego. (…)

Czy w takich chwiejących warunkach inwestorzy zechcą ponosić potężne nakłady i czasami 2-3 lata wysiłek deweloperki na samo przygotowanie do aukcji na coraz bardziej pilnie państwu potrzebne ale coraz bardziej ryzykowane (i przez to też coraz bardziej kosztowne) projekty inwestycyjne? Z pewnością nie pomagają w tym to, że rząd zmienia już nie tylko przepisy poprzedniego rządu, ale głęboko ingeruje w dopiero co przyjęte własne koncepcje i zaskakuje rynki oraz gdy nie wiadomo w jakim kierunku pójdzie kolejna nowelizacja ustawy o OZE?

Nie da się bez końca obciążać winą poprzednich rządów ani Prezesa URE, który w gąszczu sprzecznych i chwiejnych przepisów stara się je wdrażać. W ustawie o OZE jest zapisane (art. 73.) że Prezes URE “ogłasza, organizuje i przeprowadza aukcje nie rzadziej niż raz w roku”, ale jak ma to robić i kto ma ponosić ryzyko, kiedy nie wiadomo czy Komisja Europejska nie uzna (są na to silne przesłanki) już uchwalonych przepisów np. o aukcjach o za niegodnych z prawem? 

Zegar unijny tyka i nikt nie będzie się przejmował naszym legislacyjnym brakoróbstwem, a kraje UE czekają na łatwy zarobek, bo w końcu przyjedzie nam kupować tamże brakujące do wypełnienie zobowiązań udziały energii z OZE (już rok temu wyraźnie zeszliśmy w dół ze ścieżki prowadzącej do realizacji celu krajowego na 2020 rok). Mamy też w tym zakresie opóźnienia w wydatkowaniu funduszy UE na szczeblu centralnym (POIŚ). Rada Ministrów powinna zatem z dużym wyprzedzeniem zapowiadać i zwiększać częstotliwość i wolumeny aukcji, a nie je odwlekać. Do tego zobowiązuje ją art. 74 ustawy dotyczący określania w drodze rozporządzenia kolejności przeprowadzania aukcji “biorąc pod uwagę realizacje krajowego celu w zakresie OZE”.

Na stronie cire.pl cały komentarz “Czy leci z nami pilot – chwiejne rządowe ramy rozwoju energetyki odnawialnej” Grzegorza Wiśniewskiego, załozyciela i prezesa Instytutu Energetyki Odnawialnej: http://bit.ly/2xc5QYu
fot. The Energy Company

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here