Aga Sielańczyk: Kup pan cegłę

BRING – asystent na życzenie

fot. pixabay.com, mohammed-hassan

Kiedy niedawno pisałam o start-upach, które z mało prawdopodobnych projektów stały się świetnie działającymi biznesami, moją szczególną uwagę zwrócił bostoński TaskRabbit. Pomysł tyle prosty, co genialny – platforma zrzeszająca fachowców z najróżniejszych dziedzin, dostępnych w pobliżu i w dogodnym terminie. Amerykanie uratują ten świat – pomyślałam. Być może, ale z pewnością pomogą im Polacy, bo jak się okazało i my mamy niezwykle kreatywnych, młodych founderów. Poznajcie BRING.

 

Enio Chłapowski–Myjak, fot. Aleksandra Linda

Enio Chłapowski-Myjak, współzałożyciel BRING: BRING jest serwisem logistycznym, który pozwala na zamówienie dowolnej rzeczy w Warszawie i otrzymanie jej w ciągu maksymalnie dwóch godzin. Mamy sieć kierowców, którzy poruszają się po mieście, i aplikację podpiętą pod Messengera, która przetwarza każde zlecenie i przekazuje bezpośrednio do nich. Kierowca może odebrać lub kupić każdą wybraną rzecz i przywieźć pod wskazany adres. To, co bardzo wygodne, to podpięcie karty płatniczej pod konto BRING, które również następuje w Messengerze. Dzięki temu po zrealizowaniu zlecenia nie ma problemu z płatnością – cała kwota pobierana jest automatycznie, bez potrzeby rozliczenia gotówkowego.

Agnieszka Sielańczyk: Jaka jest istotna różnica między BRING a firmą kurierską?
Wyróżnia nas rozwiązanie technologiczne – w bardzo prosty sposób można dokonać zakupu wybranego przez siebie produktu i otrzymać go w krótkim czasie do domu lub pracy. Bez potrzeby telefonicznego składania zamówienia, ustalania terminów, opłat gotówkowych itd. Firma kurierska działa na zasadzie back office – kupujesz produkt przez internet w sklepie, który ma z daną firmą umowę, i otrzymujesz zamówioną rzecz w ciągu kilku dni. BRING korzysta z tkanki miejskiej i ze sklepów, które w tym mieście się znajdują. Nasi klienci łączą wygodę zakupów internetowych z ich błyskawicznym dostarczeniem.

Jak finansujesz swój start-up?
Spółka powstała w połowie maja ubiegłego roku dzięki prywatnym finansom moim i mojego wspólnika. Wnieśliśmy pewien kapitał do firmy, po czym oboje musieliśmy kilkukrotnie dopłacać, bo oczywiście te pieniądze bardzo szybko się wyczerpały. Przez ponad pół roku pracowaliśmy nad technologią, która pozwoliłaby nam wystartować i w grudniu BRING rozpoczął działalność. Od tamtej pory pozyskaliśmy jeszcze finansowanie od anioła biznesu, czyli prywatnego inwestora, a obecnie rozglądamy się za kolejnym, tym razem od funduszy, co pozwoli nam na większą ekspansję.

Kto w tej chwili najczęściej korzysta z oferty BRING?
A to akurat zabawne, bo okazuje się, że najczęściej z naszych usług korzystają raperzy. To jest dosyć mały target, w planach ekspansja na inne gatunki muzyczne, natomiast jest to dla nas ciekawe, że tak się wstrzeliliśmy w potrzeby polskich raperów. A już zupełnie serio – chcemy wykorzystać fakt, że ludzie mają coraz mniej czasu i coraz sprytniej starają się żyć z wykorzystaniem nowych technologii i usług. I BRING jest rozwiązaniem, które mamy nadzieję będzie coraz bardziej popularne ze względu na opcję dostawy natychmiastowej. Naszym podstawowym targetem są millenialsi – młode pokolenie oczekujące szybkiej gratyfikacji, pozbawionej problemu oczekiwania lub opóźnienia.

Czy BRING wyjedzie poza Warszawę? Jakie są wasze plany na przyszłość?
Tak, ale planujemy wyłącznie większe miasta w Polsce, ponieważ dla nas liczy się skala – zleceń musi być na tyle dużo, żeby kierowcy mieli co robić każdego dnia. Poza tym bardzo stawiamy na technologię. Mój start-upowy partner, który ma background mocno technologiczny, bada możliwości sztucznej inteligencji. Obecnie skupiamy się na rozwijaniu naszego chatbota tak, by w przyszłości przechodziła przez niego cała procedura rejestracyjna i zakupowa. Może nawet zabawi rozmową.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here