📻 Agnieszka Borowska: Uwolnić się od stresu

I przywrócić więź z samym sobą

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Agnieszka Borowska.

 



Twoje ciało nosi w sobie pamięć emocji. Jest rzeźbą, której twórca nieustannie modeluje sylwetkę, odciskając na niej piętno tego, co przeżywa i czuje. Twórca i tworzywo w jednym – takim jest człowiek.

Kiedy w latach 60. XX wieku dr Marian Diamond prowadziła w USA badania nad tzw. elastycznością mózgu człowieka, nikt nie chciał wierzyć, że doświadczenia powodują, że możemy rozwijać nasz biologiczny komputer tak, iż powiększa się o 6% u profesjonalistów ćwiczących cyklicznie pewne umiejętności. Badania potwierdziły hipotezy i wywróciły do góry nogami naukę na temat mózgu i neurobiologii.

Progres jednej sfery może nieść, niestety, także regres innej. Wysoka profesjonalizacja i wymagania, jakim jesteśmy poddawani, sprawiają, że przejmuje nad nami kontrolę kortyzol – hormon stresu. Warto więc dodać do tego obrazu rozwojowego także zmiany, jakich stres dokonuje, utwardzając i wykrzywiając nasze ciała, oraz cierpienia, które możemy odnaleźć skumulowane w materialnej formie przykurczonych mięśni wokół kręgosłupa, zmian zwyrodnieniowych czy też wynikającego z nich przewlekłego bólu.  Życie boli – i to boli dość wcześnie. Jeśli do tego spychamy emocje głęboko do szuflady z napisem: nic takiego, może skończyć się to uczuciem, jakbyśmy nagle stali się ofiarami wypadku drogowego. Brak sił, ograniczenia ruchowe, przykurcze, bóle kręgosłupa i wiele innych dolegliwości krzyczą z biednego umęczonego człowieka i błagają o troskę.

Kiedy dostrzegamy, co się dzieje, z reguły jesteśmy już w poważnym stanie sieroctwa – tracimy bliskość z samym sobą. W takim reżimie bólu i wyczerpania poszukujemy nowej drogi zaopiekowania się sobą. Tak trafiłam na masaż MER do Oli Kozłowskiej – terapeutki, która poprzez masaż powięziowy zmniejsza napięcia i pomaga odwrócić proces stresu. Od początku wiedziałam, że to terapia łącząca ducha i ciało, bo o ducha tak naprawdę w tym masażu chodzi – i o głęboką integrację.

Przesunięcia grup mięśniowych są jakby powrotem życia do martwego ciała, uwolnieniem blokad.

Delikatne przesuwanie powięzi w rytm oddechu – masażysta oddycha w podobnym rytmie z osobą poddawaną terapii – daje niezwykłe wyciszenie. Ten głęboki oddech relaksacyjny wprowadza nas w stan medytacji i czułości. Przesunięcia grup mięśniowych są jakby powrotem życia do martwego ciała, udrażnianiem przepływu, uwolnieniem blokad. Oddech prowadzi do coraz głębszych obszarów wnętrza człowieka, do wielkiej przestrzeni i ciszy.

Nagle znalazłam się jakby wewnątrz czarnego odwróconego lejka, świat widziałam oczami ducha jak obraz na zewnątrz tego lejka. Nie opuszczała mnie metafora, że zjechałam na poziom -5 mojej duszy. Było tam bardzo odrębnie, była głęboka powaga, prawda o sobie, cisza, pustka, istnienie w czystej postaci. Po masażu ten stan utrzymywał się jeszcze wiele godzin. Obserwowałam swoją odrębność, byłam jakby poza światem i w świecie. I choć rzeczywistość jasno komunikowała się za mną, czułam głębokie zakorzenienie w sobie i byłam jakby zewnętrznym obserwatorem świata.

Potem przez miesiąc odczuwałam uwalnianie różnych emocji, obserwowałam je, gdy przychodziły, i pozwalałam im odejść. Wszystkie akceptowałam i pozwalałam im się narodzić na nowo, aby mogły mnie opuścić. Niektóre były bólem, niektóre radością, inne wspomnieniami – wszystkie przynosiły ulgę transformacji. Zaczęłam być przyjacielem mojego ciała i dbam o nie z miłością. Życie toczy się na wielu poziomach. Bez ukochania ducha nasze ciało nie zazna nigdy miłości. Warto więc zacząć naprawę od relacji z samym sobą.



Film o fascynującej postaci, jaką jest doktor Marian Diamond:

 



REO POLECA

Lidia Piechota: „Dlaczego nie?” – to moja ulubiona zasada

Agnieszka Borowska
Dziennikarska wolna dusza. Idealistka, która dobrze na tym wychodzi. Zniechęcona marniejącą kondycją zawodu zajęła się komunikacją społeczną. Jednak... czego nie robi się dla REO.