Agnieszka Borowska – strateg komunikacyjny

Od pewnego czasu jestem, mówiąc wprost, nowocześnie zagubiona.

 

fot. unsplash.com, Yiran Ding

We wszystkich teoriach zarządzania powtarza się jak mantrę Petera Druckera, który ośmielił się uwikłanym w rutynowe procesy menedżerom oznajmić, że zmiana to najpewniejsza rzecz, jaka się może zdarzyć. I zaczęło się…

Już wyobrażam sobie popłoch inżynierów, którzy stworzyli nowoczesną linię produkcyjną. Albo księgowych, którzy po wprowadzeniu nowych ustawień wymyślili słowo – optymalizacja. Tak, wszystko może być mniejsze i tańsze w produkcji oraz droższe w sprzedaży. Albo – po co wymyślać coś nowego, to czasochłonne i drogie, przecież lepiej taniej kupić i drożej sprzedać. Albo wyprodukujmy na biednym południu i sprzedajmy bogatym z północy.

Koncepcji maksymalizacji zysku było tysiące, a zawsze na końcu byli ludzie tacy jak my, którzy musieli zaakceptować to, co oferuje rynek. I tak wielokrotnie poległam na nowoczesnych ofertach operatorów telefonii GSM, nowych modach czy też wirtualnych serwisach, oferujących nie do końca wiadomo jaką innowację.

Szczytem absurdu była moja ostatnia krakowska wpadka, kiedy firma wynajmująca apartamenty przekazała mi klucze w puszce z kodem, które nie pasowały do drzwi. Klucze były trzy: jeden szeroki, dwa wąskie, a zamki były dwa. Szeroki klucz otwierał dolny zamek. Wiedziona przyzwyczajeniem ten górny próbowałam otworzyć pozostałymi kluczami. Niestety nie pasowały. Recepcja nie odbierała telefonu, a pod adresem przy Topolowej przedstawicielstwo firmy się zwinęło i klasycznie pocałowałam klamkę. Co z tą nowoczesnością mam zrobić w środku krakowskiej nocy? Wynajęłam pokój w tradycyjnym hotelu, wyjmując z portfela dodatkowe 400 złotych. Następnego dnia telefonicznie wytłumaczono mi, że szeroki klucz otwierał oba zamki w drzwiach.

Ha! – powiedziałam jak to blondynka w podróży – na to bym nie wpadła.

Dlaczego montujemy dwa takie same zamki w drzwiach, dając klientowi trzy klucze? Czy bezobsługowy wynajem pokoi, ułożony według procesu stworzonego przez ewidentnie nielogicznych ludzi ma sens?

Od pewnego czasu jestem, mówiąc wprost, nowocześnie zagubiona.

Dążymy do stabilizacji i dlatego zmian nie lubimy, bo stabilizacja daje nam złudzenie bezpieczeństwa, katalog pewnych i oswojonych zdarzeń oraz określenie miejsca, do którego czujemy się przynależni. A jednak nowoczesność, chociażby za pomocą swoich dzieci, takich jak technologia, innowacje czy wirtualizacja, pcha nas do ciekawego, ale pełnego zasadzek świata.

I tak człowiek spragniony kontaktów międzyludzkich przeniósł relacje do social mediów, doznając wrażenia, że to co dzieje się w realu jest mniej autentyczne, niż to co przynoszą nieskrępowane rozmowy na Messengerze. Czy nowoczesność zabiera nam realność, szczerość, naturalność? Czy grupa internetowych przyjaciół, niebiorących żadnej odpowiedzialności za siebie wzajemnie, jest nową jakością relacji?

Transhumanizm wkroczył do życia jako koncepcja filozoficzna, według której technologie wirtualizacji będą ulepszać ludzi, zastępować ich, a nawet kopiować. Wyobraźmy sobie komputer, który jest inspirowany pracą ludzkiego mózgu i jego procesami życiowymi, który jest sędzią wydającym wyrok w oparciu o ustawy lub lekarzem stawiającym diagnozy dla śmiertelnie zagrożonych pacjentów. Albo samotnych ludzi zamawiających sobie idealnego partnera, który będzie wierny, kochający i zaprogramowany na szczęście do grobowej deski.

Nieświadomie staniemy w egzystencjalnej opozycji: niezniszczalne androidy i my, ludzie, pełni lęków, emocji i pragnień. Jak odnaleźć się w świecie, w którym to, co było będzie tak anachroniczne, że pozostaniemy bezradni, szukając odpowiedzi na pytanie: kim jesteśmy tu i teraz.

Jak dorosnąć do takich zmian? I wreszcie jak nowocześnie spojrzeć na swojego ducha i prawo do szczęścia, jak znaleźć bratnią duszę w czasach ludzi zapatrzonych w ekrany telefonów?

Chodzę czasem bosą stopą po trawie, aby poczuć ziemię, łapię wiatr we włosy, wystawiam z tęsknotą twarz do słońca i ciągle siedzę przy komputerze wyznaczającym mój rytm dnia. Tak bardzo chciałabym żyć inaczej, tak zwyczajnie mniej nowocześnie, ale już nie mogę.

Low battery – wyświetla mój komputer. I znowu muszę się podładować.


Agnieszka Borowska

Agnieszka Borowska

Dziennikarka niezależna, hobbystycznie prowadzi audycje Poranek Siódma9 w radiu Warszawa. Zawodowo zajmuje się doradztwem w zakresie strategii komunikacji.

1 KOMENTARZ

  1. zdaję się ,że zadziałał element stanu emocjonalnego- nerwowość ,irytacja ,przyzwyczajenie ,pośpiech , a co za tym idzie nerwowość………. Elementarny proces logiczny doprowadziłby do momentu ,kiedy pozostałby 1 klucz do wykorzystania .Oczywiście “to na pewno nie ten/ nie będzie pasował/byliby idiotami gdyby otwierał 2 zamki / .Ale miałabyś klarowną alternatywę – leży (ten głupi, niewłaściwy klucz) > spróbuję ,albo nie . .Ten proces startował przy próbach z pozostałymi kluczami i urywał się nagle . Czy tym stanem ducha obdarzasz bliżnich na codzień? nie masz dla nich czasu? ale kasa sięzgadza ? a jak przestanie ? 😉 uściski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here