AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Agnieszka Borowska.

 



Od pewnego czasu poszukuję w życiu kolorów. Zauważyłam, że w szarej rzeczywistości czuję się źle. Muszę  więc kolorować wszystko, co mnie otacza. Czasem koloruję też ludzi, koloruję siebie, upiększam to, co jest nadmiernym smutkiem, otwieram się na niespodziewane nastroje radości. Mam ogromną satysfakcje, gdy szare zamieniam w malarską paletę bez ograniczeń. Bo ja z pewnością narodziłam się z kolorów, a w szarości bywam tylko w stanie czuwania.

Moja kobiecość potrzebuje jasnych barw. Nie pamiętam już, kiedy zauważyłam, że smutek przychodzi do mnie, gdy przestaję widzieć kolory. Wtedy zazwyczaj przestaję też rozumieć ludzi. W szarej monochromatycznej pustce zawsze jednak w końcu pojawia się promyczek słońca. Zwykle jest to muzyka, bo bez niej nie potrafię żyć. Więc gdy piszę ten felieton, słucham M83 – Un Nouveau Soleil i mam w sobie spokój i pewność, że wszystko jest na swoim miejscu. Ja jestem na swoim miejscu, jakby poza czasem i widzę, jak świat pędzi goniony namiętnościami więcej, więcej, więcej, jak w mrocznym i pociągającym promo jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych.

Rytmy wyznaczane przez pragnienia są jak efekt slow motion wykorzystywany przez reklamy do podbicia ruchu w majestatyczny balet gestu. Gdyby w tym efekcie wykonać prosty gest środkowym palcem, urósłby on do rangi wypowiedzenia wojny, bo przedstawiłaby każde zmarszczenie brwi i grymas twarzy jak wycelowane w drugiego człowieka rakiety ziemia–powietrze. Więcej, więcej, więcej – tego chcą od nas ci, którzy sterują emocjami: reżyserzy, scenarzyści, PR-owcy, product managerowie, redaktorzy, marketerzy itp.

Obserwuję to nienasycenie ze swojego napełnienia, nie mogąc się nadziwić, że tak trudne jest wyłączenie się z popkulturowej narkozy. Nienasyceni nigdy się nie zatrzymają, nie posiedzą pod zielonym drzewem, nigdy nie pozwolą sobie na to, że czegoś nie potrzebują, nigdy nie ucieszą z tego, co mają. Jeszcze nie wiedzą, że potrzebują spojrzeć z dystansem na siebie samych, a igrzyska śmierci, w których biorą udział, mają kolor ich życia.

Każdy ma swoją drogę do odkrycia i każdy decyduje z pozycji własnych przekonań. Na tym chyba polega sprawiedliwość, że uczymy się na torze przeszkód, który sami sobie konstruujemy. Potem reguły są wielokrotnie zmieniane, ale ta pierwsza decyzja, jak układamy swoje życie, jest ważna. Wiem, że nie wszyscy kiedykolwiek poczują potrzebę zanurzenia się w prawdziwym życiu lub poszukania go wokół siebie. Nie wiem, jakie jest prawdziwe życie, nie myślcie sobie, że chce uchodzić za mentorkę, bo nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale poszłam za tropem zgodności z sercem.

Niskie słońce przypomina mi o tym, że po gorącym lecie wreszcie jesień pomaluje od nowa świat, dając jednocześnie trochę orzeźwiającej ochłody i ukojenia. Ja maluję cały rok z tych samych powodów co jesień. Wierzę, że w tych barwach są energie dające drugie życie. Każdy nosi w sobie swoje kolory, nie każdy pozwala im zaistnieć. Najczęściej to, co konieczne, blokuje wybory serca, a ono wepchnięte w sztywne ramy i tak w końcu przebije się jak źródło do świadomości.

Moje pokazało mi, że jest kwiatem o tysiącach barw, jak energie emanujące miłością. I to wydaje mi się bardziej ludzkie niż pozycja cynicznego dystansu do piękna i bliskości z innymi ludźmi. A wszystko jest w prostocie bycia, w spotkaniach z ludźmi, szczerości, w tym, jak jest i kto jest. Same najpiękniejsze kolory, gdy serca są otwarte i odważne.



REO POLECA

Agnieszka Borowska: Uwolnić się od stresu

Agnieszka Borowska
Dziennikarska wolna dusza. Idealistka, która dobrze na tym wychodzi. Zniechęcona marniejącą kondycją zawodu zajęła się komunikacją społeczną. Jednak... czego nie robi się dla REO.