AUDIO REO. Posłuchaj tekstu artykułu na podcaście. Czyta Bożena Sitek.

 


Woda. Niby ta sama, niezmienna, w obiegu zamkniętym, a ma tak różne znaczenia w zależności od miejsca na globie. Dla niektórych oznacza klęskę żywiołową, innym przywodzi na myśl przywodzi wojnę, długie stanie w kolejce i strach. Innym zaś kojarzy się z bezpiecznym dźwiękiem strumienia lecącego z kranu podczas mycia zębów. Dla wszystkich z nas powinna oznaczać przede wszystkim jedno: życie.

Jak dwie (różne) krople wody
Warszawa.
Ludzie patrzą na mnie jak na dziwaka, gdy nalewam sobie wodę z kranu i wypijam szklankę, skropiwszy ją sokiem z cytryny. Bardzo szybko otrzymuję łatkę lewaka, gdy na spotkaniach wyciągam bidon z kranówką. W restauracjach loteria: pytając o wodę z kranu, czasem ją dostaje, a czasem słyszę: – Nie mamy.Nie mają państwo wody w kranie…?

Dania. Cała konsumpcja w kraju opiera się na wodach gruntowych, a każde jej źródło jest tu cenne niczym kranik z ropą w Teksasie. Wycieczka do stacji uzdatniania wody. Ilość minerałów dodawanych tu do wody wprawiłaby w zachwyt nawet prezesa Muszynianki. Dziewczyna z naszej grupy pociąga łyk z wyjętej z torebki wody butelkowanej. Nasz profesor się oburza: – Jak możesz to pić? I jeszcze za to płacisz!

Maroko. Obawiając się trochę o swój żołądek, podczas pobytu na pustyni, pytam: – Przepraszam, czy mają państwo jakąś przegotowaną wodę? – Po co? Przecież możesz się napić z tego kraniku na podwórzu. Jak chcesz coś z butelki, to lepiej kup Coca-Colę.

Kapsztad, RPA. Od 2015 roku pogłębia się kryzys dostępu do wody pitnej. Władze miasta od początku tego roku przygotowują się na Dzień Zero – dzień, którym woda z kranu nie popłynie. Mieszkańcy są proszeni o znaczne ograniczenie konsumpcji wody, w tym spuszczanie wody w toalecie tylko raz na koniec dnia. Przyjeżdżasz do miasta i zatrzymujesz się w drogim hotelu dla turystów z Europy. Coś tam słyszałeś, ale nie pamiętasz szczegółów. Po długim gorącym prysznicu dostrzegasz jakąś instrukcję na ścianie. Ciężko się czyta przez parę, która powstała w łazience.

Instrukcja oszczędzania wody w hotelu w Kapsztadzie. Tłum. : Kryzys wody – pomóż nam oszczędzać wodę: Bierz krótkie prysznice; Spuszczaj wodę w toalecie tylko wtedy, kiedy naprawdę musisz; Zakręć kran podczas mycia zębów; Myj rzadziej ręce. fot. Katarzyna Dobrzyn

Nasz zakątek (nie)dostatku
Jestem właśnie na południu Hiszpanii. Przyjazd tu rozpoczął moją refleksję na temat tak różnej percepcji jednej i tej samej wody. Skąd wynika nasz zmienny stosunek – szacunek, lęk lub respekt – do tego żywiołu? Czy zależy tylko od miejsca, w którym się wychowaliśmy? No bo jak można się martwić o zapasy wody, leżąc nad mazurskim jeziorem… Co innego, gdyby codziennie trzeba było przejść dziesiątki kilometrów po kontener wody, żeby było na czym ugotować obiad? Czy to wynika z zamożności społeczeństwa? No bo wody z kranu pić nie wypada – powiedzą, że biedak…

Już co siódma osoba na świecie nie ma dostępu do wody pitnej. Cały czas my, Europejczycy, żyjący w bezpiecznym mały zakątku świata, myślimy, że to zagrożenie nas w ogóle nie dotyczy. Jaki kryzys wody, skoro tu tyle pada na wiosnę? Przecież my mamy tyle źródeł wody słodkiej, tyle rzek… To nie Afryka! Niestety, popiskujący szept zbliżającego się kryzysu dociera już do nas i właśnie pobyt w Hiszpanii mi to uświadomił.

Jesień 2017 roku była najgorętsza od kilkudziesięciu lat na Półwyspie Iberyjskim. Poza licznymi pożarami i coraz mniej żyzną ziemią pojawiło się ryzyko wysychających rzek. Tag, najdłuższa rzeka Półwyspu Iberyjskiego, wypływa z północy Hiszpanii i biegnąc przez Madryt, ujście do Oceanu Atlantyckiego znajduje w portugalskiej Lizbonie. Rzeka jest pełna pobudowanych tam, zapór, odchodzących z niej sztucznych zbiorników. Oczywiście rolnictwo w obu tych krajów opiera się głównie właśnie na wodzie przyniesionej przez to źródło życia. Dostęp do zasobów rzeki jest regulowany przez porozumienie między krajami oraz przez dyrektywę Unii Europejskiej w sprawie wykorzystania zasobów wodnych.

Porozumienia te działały do momentu, kiedy w zeszłym roku źródło Tagu zaczęło wysychać. Portugalia, do której woda z rzeki dociera w drugiej kolejności, oskarża Hiszpanię o zbytnie wykorzystanie jej zasobów, zanieczyszczanie wody plastikiem oraz nawozami z pól. Poza tym Hiszpania planuje budowę składowiska odpadów nuklearnych w elektrowni jądrowej Almaraz, zlokalizowanej blisko Tagu. Zaniepokojona o stan wspólnych wód Portugalia na początku zeszłego roku wniosła w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej.

Modlitwa o deszcz
W październiku zeszłego roku prezydent Kapsztadu w RPA ogłosił, że miastu może zupełnie zabraknąć wody w marcu 2018 roku. Data ta, nazwana oficjalnie Dniem Zero, była przekładana na 12, 16, 21 kwietnia, a ostatnie przewidywania zatrzymały się na 11 maja. Dzień Zero nie nadszedł, ale został przesunięty na rok 2019. Przekładanie tej daty z jednej strony pokazuje, że miasto coraz lepiej nauczyło się zarządzać swoimi zapasami (nikt już nie myje samochodów ani nie zlewa wodą rozgrzanych chodników). Z drugiej jednak przyszłość Kapsztadu jest nadal niepewna i uzależniona głównie od kaprysów matki natury.

Większość tutejszej konsumpcji opiera się na wodzie deszczowej, zbieranej do sześciu dużych zbiorników w mieście. Problem jednak w tym, że od trzech lat w kraju trwa potężna susza, a w zbiornikach zostało jedynie 20% zapasów. Dodatkowo ostatnie 10% zapasów wody jest trudne do wykorzystania, podobnie jak ta końcówka mydła, która zawsze irytuje nas na dnie dozownika. Miasto nałożyło na mieszkańców znaczne ograniczenia konsumpcji wody, redukując ją do 50 litrów dziennie na osobę. Dla porównania, jest to tyle, ile zużywamy podczas spłukiwania toalety trzy razy. Mieszkańcy, którzy się do tego nie zastosują i będą nierozważnie myć ręce albo nie daj Bóg brać dwa prysznice dziennie, dostaną mandat.

***
Dopóki była woda w zbiornikach, władze Kapsztadu nie podjęły stosownych działań, żeby zapewnić zrównoważoną konsumpcję oraz zasoby tego surowca. W tej chwili jest na to za późno i jedyne, co można zrobić, to wymóc na mieszkańcach zmianę nawyków i… modlić się o deszcz. Nie tylko zresztą władze tego miasta miały krótkowzroczne podejście. A przecież dbanie o zasoby naszej wody nie ma nic wspólnego z lewicową czy jakąkolwiek inną filozofią. Chodzi jedynie o świadomość istnienia. Gdy obudzimy się z ręką w (suchym) nocniku, nam również może pozostać jedynie modlitwa o deszcz, a przy coraz większej laicyzacji Europy, może to być, cóż, o wiele trudniejsze… Nasze zasoby wody pitnej nie są niewyczerpane, szczególnie jeśli nie będziemy ich darzyć odpowiednim szacunkiem.

Warszawa. Coraz większą wagę przywiązuje się do oczyszczania rzek. Stacja uzdatniania wody na Ochocie, tak zwane Filtry, ma jedną z najnowocześniejszych technologii w Europie. Pewnie, że możemy pić kranówkę w centrum miasta. Nawet powinniśmy.

Dania. Wysokie ceny wody skłaniają mieszkańców nie tylko do szanowania, ale oszczędzania wody każdego dnia. Twój prysznic będzie trwał krócej, ale przeżyjesz. Zamiast gorącą wodą rozgrzejesz się herbatą przy Netflixie.

Maroko. Zaryzykowałam. Za każdym razem, gdy odwiedzam ten kraj, piję jedynie wodę z kranu. Nie spotkały mnie żadne rewolucje żołądkowe. Woda tam ma smak po prostu życia i dzięki temu chyba wszyscy ją tak szanują.

RPA. Strugi zebranej na nowo w zbiornikach wody deszczowej zagłuszą popiskującą zapowiedź klęski. Oby nie zagłuszyły naszych sumień i wybiegania myślami poza dzisiejszy wieczór.

Merzuga, Maroko. Fot. Agata Skrzypczyk