📻 Agata Skrzypczyk: Zbyt dobre, żeby zmarnować

 Lidl rozdaje jedzenie za półdarmo

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 



W ramach nowej kampanii pod hasłem Too Good to Waste (tłum. zbyt dobre, żeby zmarnować) w 122 sklepach sieci w Wielkiej Brytanii będzie można kupić 5-kilogramowe skrzynie wypełnione owocami i warzywami, które nie są już pierwszej świeżości, ale nadal nadają się do jedzenia. Pierwszy krok w kierunku zmniejszenia ilości trafiającej na śmietnik żywności? 

Kto wyrzuca najwięcej?

Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że łącznie na świecie marnuje się pomiędzy jedną trzecią a połową całej wyprodukowanej żywności. Na pierwszym miejscu w rankingu znajduje się Ameryka Północna, gdzie z lodówki do śmietnika trafia prawie 300 kilogramów żywności rocznie w przeliczeniu na mieszkańca. Europa niewiele odstaje od lidera – rocznie przeciętny Europejczyk wyrzuca jej aż 280 kilogramów. Polska zajmuje piąte miejsce wśród krajów UE – do kosza trafia 9 milionów ton jedzenia rocznie, co daje 240 kilogramów na mieszkańca. Jak te liczby przekładają się na naszą konsumpcję? Badania pokazały, że w krajach rozwiniętych trafia do kosza średnio 1500 kalorii dziennie w przeliczeniu na osobę. Przyjmując, że nasze przeciętne dzienne zapotrzebowanie kaloryczne to około 2500 kalorii, można powiedzieć, że mocno się zapędzamy, wypełniając koszyk na zakupach.

w Europie prawie 70% wyrzucanej żywności to ta niesprzedana w supermarketach lub zepsuta w czasie produkcji i transportu.

W krajach rozwijających się te wartości są oczywiście niższe. Przeciętny mieszkaniec Afryki Subsaharyjskiej rocznie wyrzuca około 160 kilogramów żywności, zaś Azji Południowo-Wschodniej – 125 kilogramów. Bardzo ciekawe jednak jest to, że niezależnie od regionu większość żywności marnowana jest nie w naszych domach, ale na etapie produkcji lub sprzedaży. I tak w Europie prawie 70% wyrzucanych produktów spożywczych to te niesprzedane w supermarketach lub zepsute w czasie produkcji i transportu. Oznacza to, że w swoich domach odpowiadamy za niecałe 30% marnowanej w Europie żywności. Nie czyni nas to jednak mniej winnymi i nie powinno uspokajać naszego sumienia, ponieważ we wspomnianej Afryce Subsaharyjskiej to jedynie 3%, a w Azji Południowo-Wschodniej 12% żywności trafiającej na śmietnik pochodzi z gospodarstw domowych. Liczby te odzwierciedlają nasz stosunek do jedzenia oraz przyzwyczajenie do luksusu – że jedzenie można kupić i można je wyrzucić. A potem ponownie pójść na zakupy.

Zabierz do domu!

Statystyki pokazują jednak wyraźnie, że największe kroki w celu ograniczenia ilości wyrzucanej żywności należy podjąć na etapie produkcji i sprzedaży. Niewątpliwie w tę strategię wpisuje się akcja Lidla Too Good to Waste. Przeprowadzając ten eksperyment, na razie jedynie w Wielkiej Brytanii, sieć ma nadzieję w ciągu trzech lat zmniejszyć o 25% ilość wyrzucanej żywności. Jeśli próba się powiedzie, do końca 2020 roku Lidl zmniejszy swoje odpady spożywcze o 10 tysięcy ton rocznie.

Niesprzedana żywność trafi zaś do lokalnych organizacji charytatywnych, z którymi Lidl współpracuje już od ponad roku.

Jak wygląda ta akcja w praktyce? 5-kilogramowe skrzynie zawierające zmieszane owoce i warzywa będą kosztować 1,5 funta brytyjskiego, czyli niewiele ponad 7 zł. Sklepy powołają specjalistów do spraw świeżości, którzy będą wydawać opinie, że zawarta w skrzyni żywność jest przydatna do spożycia, pomimo że może nie błyszczy się tak ładnie jak owoce na półkach. Niesprzedana żywność trafi zaś do lokalnych organizacji charytatywnych, z którymi Lidl współpracuje już od ponad roku w ramach projektu kojarzącego organizacje dobroczynne z supermarketami posiadającymi nadwyżki żywności.

Freeganizm – jedzenie za darmo

Powstało też dużo ciekawych inicjatyw społecznych nastawionych na zmniejszenie ilości marnowanej żywności poprzez zmianę nawyków żywieniowych lub po prostu jednoczenie się. Jedną z takich koncepcji jest freeganizm, przez wiele osób kojarzony z wybieraniem z kontenerów przydatnego do spożycia jedzenia. Jednak to o wiele szersza koncepcja – zakłada ograniczenie nadmiernej konsumpcji w różnych aspektach życia. Freeganie organizują się w celu wolnej wymiany żywności, która w przeciwnym wypadku by się zmarnowała, czyli na przykład jeśli ugotują więcej niż mogą zjeść lub kupią coś, co im nie posmakowało. Poza tym proszą restauracje albo sprzedawców żywności na targowiskach o niepotrzebne towary, które mają trafić na śmietnik. Muszę przyznać, że zdarzyło mi się kiedyś cały dzień zajadać sałatkami wyrzuconym z pewnego supermarketu tylko dlatego, że sałata nie była już tak chrupka i zielona. I co? Pewnie, że sałatki były pyszne!

Co można zrobić samemu? 

Domyślam się, że każdy zna powiedzenie o tym, że jakbyśmy wszyscy jedli mniej i ruszali się więcej, bylibyśmy dużo zdrowsi. Tę prostą zasadę można odnieść nie tylko do nas osobiście – służy to też zdrowiu planety. Planujmy posiłki z wyprzedzeniem oraz mroźmy to, co zostaje w lodówce. Kupujmy mniej jedzenia, ale za to stawiajmy na produkty świeższe, lokalne i sezonowe. Jak ugotujemy za dużo, nic prostszego – zaprośmy sąsiadów lub przyjaciół na spontaniczny posiłek. Niech restauracje i sklepy przeprowadzają swoje akcje, a w tym czasie my we własnych domach postarajmy się chociaż przez tydzień nie wyrzucić żadnego produktu spożywczego. Może się okazać się, że to wcale nie takie trudne.