Agata Skrzypczyk: Trudne początki w Portugalii

Ambitne plany, przestrzelone prognozy i puste stacje ładowania…

fot. Agata Skrzypczyk

Stoimy u progu intensywnego rozwoju elektromobilności w Polsce. Zaczynamy inwestować w infrastrukturę, zachęcamy do kupna elektrycznych samochodów, na drogach coraz częściej widać elektryczne autobusy. Warto więc przyjrzeć się doświadczeniom innych krajów i być mądrzejszym o błędy popełnione już przez innych. Zacznijmy od przejażdżki do Portugalii.

Lizbona, stolica pięknej Portugalii, o której najwidoczniej klimat zapomniał, dzięki czemu cały czas panuje tu lato. Zmęczona długim spacerem po uroczych, aczkolwiek górzystych uliczkach miasta, piję kawę na tarasie z widokiem na port, czekając na mojego rozmówcę. Lizbona nie daje zbyt szerokiego wachlarzu możliwości w zakresie środków transportu. Ulice są zbyt strome i wąskie, aby rozpowszechnić tu rowery miejskie, nie mówiąc o coraz bardziej popularnych w Polsce hulajnogach i deskorolkach. Większość osób, tak jak ja, przechodzi miasto wzdłuż i wszerz, a ludzie korzystający z prywatnych środków transportu wybierają samochody lub skutery. Nic dziwnego zatem, że kilka lat temu rząd opracował plan intensywnego rozwoju elektromobilności, chcąc wprowadzić czyste pojazdy. Właśnie w tej sprawie spotykam się z Nuno Boavidą, doktorem ewaluacji technologii z lizbońskiego uniwersytetu Universidade Nova de Lisboa.

Optymistyczny program MOBI.E
– Rząd oparł cały plan na niezwykle optymistycznych prognozach, ignorując przy tym społeczne i ekonomiczne wskaźniki – doktor Boavida już na początku rozmowy tymi słowami podsumowuje temat. Wygląda na to, że tak faktycznie było. Rząd portugalski chciał za wszelką cenę zrealizować swoją wizję, nie uwzględniając przy tym wielu społecznych i ekonomicznych czynników, które stanęły mu na drodze.

W 2009 roku ówczesny premier Portugalii, wywodzący się z Partii Socjalistycznej Jose Socrates, opracował ambitny plan rozwoju elektromobilności pod nazwą MOBI.E, który miał być początkiem rewolucji w transporcie.  W tym celu rząd utworzył konsorcjum z think thankiem Inteli, które miało służyć za wehikuł do realizacji projektu. Już w 2011 roku na terenie całego kraju powstało 1300 wolnoładujących oraz 50 szybkoładujących stacji. Inwestycja została częściowo sfinansowana z rządowego funduszu wspierającego innowacyjne technologie. Dodatkowo, w przedsięwzięcie włączyła się również firma EDP, narodowy operator sieci elektroenergetycznej, upatrując w rozwoju elektromobilności dodatkowy rynek zbytu dla energii elektrycznej. Firma EDP zobowiązała się do ponoszenia wydatków na utrzymanie infrastruktury ładującej w wysokości około 600 tysięcy euro rocznie.

Jednocześnie rząd starał się zachęcić użytkowników samochodów do przestawienia się na elektryczne pojazdy, przyznając dofinansowanie w wysokości 7100 euro dla pięciu tysięcy osób, które pierwsze zakupią elektryczne samochody. Rząd wprowadził również zwolnienia podatkowe dla elektrycznych środków transportu. Firma EDP obiecała, że przynajmniej do 2014 roku użytkownicy infrastruktury będą mogli ładować pojazdy elektryczne za darmo.

Odbiór społeczny
Rząd nie przewidział, że pomimo gotowej infrastruktury społeczeństwo wcale nie będzie chętne do inwestowania w innowacyjne środki transportu. Na przeszkodzie stanął kryzys finansowy. Ilość kupowanych samochodów elektrycznych była znacznie niższa od przewidywań. Rząd zakładał, że do 2020 roku po ulicach Portugalii będzie jeździło 750 tysięcy (EDP spodziewał się 160 tysięcy) samochodów elektrycznych.

W 2012 roku, na początku funkcjonowania programu, liczba samochodów elektrycznych wynosiła niewiele ponad 300 pojazdów. Liczba stacji do ładowania przekraczała tę liczbę czterokrotnie!

Dodatkowo, tylko 4% użytkowników korzystało z publicznych stacji. Pozostałe 96% wolało własne, mimo że wiązało się to z opłatą 1,3 euro za dzień. Okazało się bowiem, że publiczne stacji nie były wyposażone w zintegrowane kable do ładowania. Użytkownicy obawiali się kradzieży, gdy musieli podłączać samochody za pomocą własnych, stosunkowo drogich kabli, a następnie zostawić je niestrzeżone.

– Rząd nie uwzględnił preferencji konsumentów oraz ich zamożności – ocenia sytuację doktor Boavida. – Decydenci posługiwali się jedynie własnymi prognozami, w które mało kto wierzył.

Jak wygląda przyszłość elektrycznych samochodów?
Portugalia powoli odbudowała się po kryzysie, a obywatele przekonują się do samochodów elektrycznych. W lipcu 2017 roku jeździło już 2062 pojazdów z silnikami elektrycznymi, z czego około połowa została zakupiona w poprzednim roku. W przypadku Portugalii, samochody elektryczne faktycznie są czystymi środkami transportu z uwagi na rozwój energetyki odnawialnej w kraju. W 2016 roku 58% energii pochodziło ze źródeł odnawialnych. Dużym echem odbił się artykuł w the Guardian, opisujący fenomenalne cztery dni w 2016 roku, kiedy to krajowe zapotrzebowanie na energię elektryczną zostało pokryte w 100% z OZE, w większości z energii wiatru. Rząd nadal przyznaje priorytet inwestycjom w czyste technologie, co daje nadzieję na rozwój elektromobilności, pomimo paroletniego opóźnienia.

Niestety kilka lat różnicy w rozwoju infrastruktury oraz ilości samochodów elektrycznych powoduje, że stacje ładowania stały się przestarzałe i nie odpowiadają już wymogom nowoczesnych pojazdów. Większość z nich dysponuje mocą 3,68 kW, dostosowaną do popularnych wtenczas modeli samochodów, jak Nissan Leaf MK1. Dzisiejsze modele z mocą 22 kW zmusiły rząd do kolejnej inwestycji w infrastrukturę, w ramach której zbudowanych zostanie ponad 200 nowych stacji ładowania, a 100 z istniejących zostanie zmodernizowana.

Po skończonej kawie, wraz z doktorem Boavida przechadzamy się wzdłuż ulicy sąsiadującej z kawiarnią. Mój rozmówca pokazuje mi jedną ze stacji ładowania samochodów elektrycznych. Pomimo 4 gniazdek i możliwości darmowego parkingu w centrum miasta, stacja stoi pusta, jak podobno każdego dnia.

Portugalia ma jednak nadal ogromny potencjał do rozwoju elektromobilności. Pozostaje mieć nadzieję, że przy kolejnych inwestycjach stare błędy nie zostaną powtórzone. A nam z pewnością warto ten rozwój śledzić, aby nie wyważać otwartych już drzwi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here