📻 REO TRAVEL: Z Hiszpanii Agata Skrzypczyk. Ciemne strony życia stałego podróżnika

O czym powinieneś wiedzieć, marząc o zmianie życia

Od redakcji REO:

Nasza korespondentka z Hiszpanii, Agata Skrzypczyk, napisała polemiczny tekst wobec artykułu Jacka Kaczyńskiego o rozpoczęciu życia na Bali.

📻 Jacek Kaczyński: Rzucić wszystko i wyjechać na Bali?



AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 




Coraz bardziej popularny staje się termin cyfrowego nomadyzmu (ang. digital nomad), określający osobę, która będąc w stałej podróży, pracuje ze swojego komputera w każdym miejscu na świecie. Coraz więcej osób decyduje się na rzucenie deszczowej Polski na rzecz wygodnego życia na Bali lub przeniesienie się z grymaśnej Warszawy w zielone Bieszczady. Czas w końcu rozprawić się z tym pięknym wyobrażeniem wolnego stylu życia! Jak wszystko w życiu – ta mityczna wolność ma również swoje ciemne strony, o których musisz wiedzieć, zanim się na nią zdecydujesz. Zanim rzucisz wszystko, żeby wyjechać, zastanów się, czy to wszystko zostawi ciebie w spokoju!

1 Żyjąc po części jako cyfrowy nomada oraz stale spotykając na swojej drodze pełnoetatowych podróżników, mogę śmiało powiedzieć – obietnica rzucenia wszystkiego jest niezwykle kusząca. Jak masz szczęście i głowę na karku, po drugiej stronie twojego dotychczasowego życia czeka cię praca na komputerze ze stopami zanurzonymi w ciepłym oceanie. Twoje nierozwiązane problemy, które nie zmieściły się do jednej walizki, zostaną tysiące kilometrów za tobą. Ale pierwszą rzeczą, o której musisz pamiętać, decydując się na taki ruch, jest to, że wyjeżdżając zostawiasz wszystko w tyle, ale zabierasz ze sobą całego siebie w pełnym pakiecie. Jeśli to, co nie zmieściło się do twojego bagażu, oznacza nierozwiązane kłopoty z rodzicami, dylemat odnośnie byłego chłopaka, wątpliwości co do obranej ścieżki kariery – te problemy prędzej czy później cię dopadną, nadane dodatkowym bagażem, który przyleci do ciebie z opóźnieniem. Jeśli nie masz pomysłu na siebie teraz – po wyjeździe nie znajdziesz go za pomocą nagłego oświecenia. Jeśli masz problem z organizacją czasu – w nowym miejscu będzie on jeszcze większy. Jednym zdaniem: jeśli twój wyjazd ma oznaczać ucieczkę od czegoś – nie rób tego. Przygotuj siebie samego tak, jak przygotowujesz walizkę na wyjazd. Dopiero jeśli wszystko złoży się w ładną kostkę, masz pewność, że to będzie cudowna podróż.

cyfrowy nomadyzm
Sanktuarium buddyjskie w górach Sierra Nevada, Hiszpania. Fot. Agata Skrzypczyk

2 Jako osoba z dużym wstrętem do rutyny, muszę powiedzieć to szczerze – odrobina rutyny jest cudowna i paradoksalnie pozwala na utrzymywanie niezorganizowanego życia. W momencie kiedy jesteś zostawiony bez zewnętrznie narzuconych terminów, godzin spotkań, czasu pracy, poznajesz nowy termin: odpowiedzialności własnej. Bardzo łatwo zagubić się w życiu poza godzinami pracy i oddać się w pełni hedonizmowi. Ale żeby wywiązać się z zabranych ze sobą zobowiązań, dojść gdziekolwiek i wykorzystywać nowo zyskany czas, pamiętaj, że w tym nowym świecie bez struktury musisz nauczyć się sam tworzyć własną rutynę.

cyfrowy nomadyzm
Vancouver, Kolumbia Brytyjska. Fot. Agata Skrzypczyk

3 Będąc w stałej podróży przez parę miesięcy nie pierwszy już raz, wpadłam w pułapkę zachwytu zastaną rzeczywistością. Przemieszczasz się co parę dni lub tygodni i każde odwiedzane miasto i spotkani ludzie wydają się wspaniali i pozbawieni problemów. Bo każde miejsce z perspektywy leżaka na plaży lub hamaku w lesie jest pozbawione problemów. Prześlizgując się po rzeczywistości spotykanych miejsc, nie dotykamy sedna miejscowego życia. O lokalnych wyzwaniach rozmawiamy jedynie z nowo poznanymi ludźmi, jednak nie przeżywamy ich razem z nimi, bo nie mamy na to czasu – jedziemy dalej. Paraliżujące korki w mieście, rosnące ceny mieszkań – nawet się nie zorientujesz, że to mogą być bolączki odwiedzanych miast. Musisz jednak być gotowy na poznanie tych realnych okoliczności oraz miejscowych problemów, jeśli zdecydujesz się zarzucić gdzieś kotwicę na dłużej. Każde miejsce ma swoje problemy i realne życie to nie tylko lazurowa woda i hamak.

Znajdujesz się w egzotycznym, pięknym miejscu, ale twój umysł przez dużą część czasu funkcjonuje w internetowej, abstrakcyjnej rzeczywistości.

4 Miło się żyje zupełnie niezależnie, gdy nie jesteś związany z konkretną lokalizacją i codziennie możesz zmieniać miejsce, w którym rozłożysz laptop do pracy… Ale miło też przejść się ulicą, na której przybijasz piątki i mówisz cześć ludziom, których znasz. Fajnie iść do kawiarni, w której spotkasz znajomych rozmawiających o minionym dniu. Dobrze jest czuć, że jesteś zaangażowany w życie naokoło. W twoim nowym życiu jako cyfrowy nomada będziesz żył w dwóch rzeczywistościach – tej dookoła oraz tej w twoim komputerze. Twoja praca nie jest związana z miejscową specyfiką, inicjatywą czy rzeczywistością. Znajdujesz się w egzotycznym, pięknym miejscu, ale twój umysł przez dużą część czasu funkcjonuje w internetowej, abstrakcyjnej rzeczywistości. Bądź gotowy na to, że przynajmniej na początku przez specyfikę swojej komputerowej pracy nie będziesz zbyt zakorzeniony w miejscowej społeczności i nie doznasz uczucia przynależności do nowego miejsca. A patrząc z perspektywy czasu, to jest w gruncie rzeczy bardzo fajne uczucie…

5 Nie wszyscy będą cię lubić. Wielokrotnie spotkałam się z dosyć negatywnym stosunkiem lokalnej ludności do cyfrowych nomadów. Rozkładają swoje komputery w kawiarniach, dobrze się bawią na plażach… ale co wnoszą w lokalne życie? Lokalsi nierzadko mają poczucie, że młodzi ludzie przyjeżdżają cieszyć się życiem w tanich dla nich miejscach, jednak nie zostawiają po sobie żadnego wkładu. Nie angażują się w życie społeczne, nie wspierają lokalnych inicjatyw, nie uczestniczą. Dodatkowo mieszkańcy niektórych miast, na przykład Lizbony, mają za złe, że nie stać ich już na mieszkanie w swoim własnym mieście po tym, jak ceny mieszkań zaczęły być dostosowywane do masowo przyjeżdżających tam cyfrowych nomadów z bogatszych krajów. Przed wyjazdem przemyśl swoją strategię i zastanów się, co możesz dać od siebie społeczności, która da ci w zamian bardzo dużo.

cyfrowy nomadyzm
W słoweńskich górach. Fot. Agata Skrzypczyk

W ekonomii mówi się, że nie ma darmowego obiadu. Nawet za obietnicę pięknego życia pozbawionego problemów będziesz musiał czymś zapłacić. Jestem ogromną fanką wolnego życia i samostanowienia, ale wiem też, jak ważne jest porządne przygotowanie się do tego wolnego życia. Nie daj się złapać w pułapkę frazy Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady. Nie uciekaj, tylko idź dalej. Nie rzucaj wszystkiego, tylko zabierz ze sobą to, co najważniejsze. Zanim to zrobisz, przygotuj i spakuj samego siebie równie skrupulatnie, jak spakujesz walizkę, i bądź gotowy na pełną paletę emocji, również tych szarych, które cię spotkają na drodze. I to będzie piękna droga.



REO POLECA

Digital nomad czy po prostu cyfrowy bezdomny?