Agata Skrzypczyk: Ambitne cele kraju kontrastów

Maroko stawia na energię słoneczną.

fot. Agata Skrzypczyk

Maroko nie bez przyczyny nazywany jest krajem kontrastów: surowy pustynny krajobraz po prawej stronie – oceaniczne wybrzeża po lewej, ośnieżone szczyty gór Atlas na południu kraju – śródziemnomorskie miasteczka jak z bajki na jego północy. Ten kontrast, najwidoczniej wpisany już w marokańską kulturę, jest równie obecny w sektorze energetycznym. 

Sytuację sektora energetycznego w Maroku najlepiej zilustruje kilka opowieści z północnej Afryki, które złożą się na (nie) spójny obraz tysiąca i jednej marokańskich odsłon.

Ali-Baba i 40 rozbójników, czyli zagraniczne korporacje w natarciu
Maroko to kraj grupy państw tak zwanego Maghrebu, położony w północno-zachodniej Afryce. Oddzielony od Europy Cieśniną Gibraltarską, związany z nią długą i skomplikowaną historią, a kulturowo oddalony o lata świetlne. Dzięki położeniu geograficznemu, Maroko ma niezwykłą dostępność odnawialnych źródeł energii. Ma jeden z najwyższych wskaźników nasłonecznienia: 3600 godzin słońca na obszarach pustynnych i 3000 na pozostałym obszarze, co oznacza prawie połowę czasu w roku wypełnioną promieniami słonecznymi. Dlatego rozwija energetykę solarną. Jako pierwsze państwo północnej Afryki zmniejszyło zakres rządowych subsydiów na wykorzystanie paliw kopalnych.

Marokańskie miasto, Marrakesz, było gospodarzem konferencji klimatycznej COP22, co dodatkowo pokazało gotowość Maroka do zmian w stronę zrównoważonej i innowacyjnej gospodarki. Z drugiej strony, kraj ten pozostaje mimo wszystko w dużej mierze uzależniony od energetyki konwencjonalnej. Głównym źródłem ciepłej wody w każdym domu jest butla gazowa, której zakup dofinansowuje państwo. Maroko od wielu lat prowadziło poszukiwania ropy naftowej oraz gazu naturalnego na wysoką skalę, doprowadzając do sytuacji, w której w 2005 roku 19 zagranicznych firm prowadziło prace poszukiwawcze zakrojone na szeroką skalę. Ich wartość szacowano na 56 milionów dolarów rocznie. Na podstawie danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej jeszcze w 2012 roku miks energetyczny kraju był w 67% zdominowany przez ropę naftową. Węgiel pokrywał zapotrzebowanie energię w 16, podczas gdy biopaliwa i energia pochodząca z odpadów około 7,4%. Jednocześnie, przy niewielkiej ilości własnych zasobów kraj ten polegał na imporcie paliw kopalnianych. W 2014 roku, wraz z przyznaniem przez Bank Światowy finansowania na farmę słoneczną o niespotykanej do tej pory w Afryce skali, Maroko odwróciło trajektorię rozwoju w stronę zrównoważonej energii.

Maroko postawiło sobie ambitny cel: pokrycie zapotrzebowania na prąd w 42% ze źródeł odnawialnych do 2020 roku, w 52% do 2030 roku.

Przyszłość słońcem malowana
Na pustynnym obszarze kraju, w okolicy miasta Warzazat, znanego do tej pory z obszaru kręcenia filmu Gladiator, rozpoczęto budowę największej, na tę chwilę, farmy fotowoltaicznej na świecie. Dzięki dofinansowaniom uzyskanym od Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz Banku Światowego, konsorcjum reprezentowane przez firmę z Arabii Saudyjskiej, ACWA Power, w 2016 r. ukończyło instalację o nazwie Noor1 o mocy 160 MW. Dwa pozostałe etapy inwestycji, o nazwie Noor2 oraz Noor3, są w trakcie budowy i zostaną ukończone w 2018 r., przynosząc 580 MW mocy czystej energii słonecznej. Maroko postawiło sobie bardzo ambitny cel – pokrycia zapotrzebowania na energię elektryczną w 42% ze źródeł odnawialnych do 2020 r. oraz w 52% do 2030 r. Wraz z rozwojem inwestycji słonecznych oraz przypływem zagranicznego kapitału, w kraju nastąpił rozwój edukacji w kierunku produkcji energii odnawialnej. Uniwersytet w Warzazat kształci młodych ludzi w technicznych kierunkach, a edukacja przez nich uzyskiwana jest na światowym poziomie. Nowoczesne technologie oraz coraz to bardziej rozwinięte uczelnie i niezwykle zdolni młodzi ludzie zjeżdżający do pracy w tym rejonie, stanowią ciekawy kontrast z ogólnym poziomem edukacji w kraju oraz faktem, że analfabetyzm utrzymuje się tam na poziomie 29%.

fot. Agata Skrzypczyk

Z motyką na słońce – pomiędzy niewiedzą a nowymi technologiami w rolnictwie
Podobne kontrasty można zaobserwować podróżując po małych wioskach rozsianych wokół szczytów Gór Atlas. Spacerując po bezdrożach w okolicy Marrakeszu, zaszłam do miejscowego rolnika z prośbą o poczęstowanie mnie wodą. Starszy mężczyzna, po zaproszeniu mnie na swoją posesją, odgrodzoną wcześniej dosyć wysoką bramą, zaczął mnie oprowadzać po swoim terenie. Jego gościnność nie zdziwiła mnie wcale, w przeciwieństwie do rozmiarów i do technologicznego rozwoju jego gospodarstwa. Przy wejściu do sadu z winogronami i figami stały nowo zbudowane panele słoneczne, które służyły do obsługi systemu irygacyjnego farmy, zasilając sprzęt pompujący wodę ze studni głębinowej. Z racji tego, że panele oraz pompa były ustawione na delikatnym wzgórzu, pozostały proces nawadniania owoców następował dzięki grawitacji. Biorąc pod uwagę ilość dni słonecznych w tym kraju, wspomniany farmer prawie w ogóle nie musiał korzystać z generatora zasilanego dieslem, który służył jako awaryjne źródło prądu dla pompy. Co ciekawe rolnicy posiadającym więcej niż pięć hektarów ziemi, na panele fotowoltaiczne służące do zasilania systemu irygacyjnego mogą dostać wysokie dofinansowane w ramach planu zielonego rolnictwa wprowadzonego przez rząd marokański. Dodatkowo, rolnikowi który otrzymał panele przysługują trzy lata gwarancji na wypadek, jakby system okazał się wadliwy. Dobrze oddaje to kontrast – król Maroka ewidentnie w swojej polityce dużo bardziej stawia na rozwój nowych technologii niż edukacji w kraju. Wiele osób posiadających panele słoneczne, nie jest świadomych mechanizmu ich działania. Firma, które je dostarcza, najczęściej ulokowana w Marrakeszu, montuje panele, a w razie potrzeby je naprawia. Niewiedza mieszkańców regionu wynika ze sporych zaniedbań w kształceniu. Dostęp do edukacji mają tylko niektóre grupy społeczne i pomimo tego, że obowiązek szkolny nakłada powinność na edukację dzieci do 18 roku życia, wielu rodziców, szczególnie z małych terenów wiejskich, zaniedbuje ten obowiązek.

fot. Agata Skrzypczyk

Słoneczne rowery, czyli innowacje technologiczne w kraju z tysiąca i jednej bajki
W stolicy Maroka, Rabacie, spotkałam się z francuskim przedsiębiorcą, aby po dotychczasowych doświadczeniach w kraju dowiedzieć się, jak radzi sobie scena start-upów. Jean Vincent od lat pracuje nad technologią nazwaną przez jego i jego współpracowników Solar-E-Cycle. Pomysł zakłada stworzenie i rozwój rowerów elektrycznych, których akumulator byłby ładowany za pomocą paneli słonecznych umieszczonych na dachu pojazdu. Oznacza to, że akumulator roweru może być ładowany podczas jazdy lub stojąc na parkingu, a klasyczne pedały służyłyby jedynie jako awaryjne źródło zasilania. Jean Vincent, w specjalnym wywiadzie dla REO.pl opowiadał o konieczności spopularyzowania niskoemisyjnego środka transportu. W Maroku bardzo modną metodą przemieszczania się są małe skutery oraz samochody. Pomimo tego, że na wsiach najbardziej popularnym środkiem transportu są nadal niezawodne osły, posiadanie dwóch lub czterech kółek świadczy o zamożności, a jeżdżenie komunikacją miejską lub rowerem jest postrzegane za oznakę niskiego statusu społecznego. Konsekwencją tego jest duża ilość starych i wysokoemisyjnych samochodów sprowadzanych ze śmietniska Europy, co przekłada się na rosnące zanieczyszczenie powietrza w dużych miastach.

fot. Agata Skrzypczyk

– Najtrudniejsze w naszej pracy jest przekonanie zarówno polityków, jak i użytkowników, że zanieczyszczenie powietrza staje się realnym problemem Maroka. Trudno zmienić nawyki konsumentów, którzy nie widzą ku temu żadnego powodu – podsumowuje zmagania firmy Jean Vincent. Projekt Solar-E-Cycle opiera się na zewnętrznym finansowaniu i w zasadzie nie otrzymuje żadnych specjalnych warunków lub dofinansowania od rządu na innowacje technologiczne.

Na przykładzie firmy wydaje się, że największym wyzwaniem w Maroku pozostaje nadal zmiana przyzwyczajeń ludzi oraz poziomu edukacji mieszkańców. Wiedza i technologia zagraniczna jest już w kraju obecna, jednak należałoby ją zintegrować ze społeczeństwem, budując w nim zrozumienie procesów, technologii i możliwych ścieżek rozwoju. Pomimo tego, że Maroko zaliczane jest do grupy państw rozwijających się, wygląda na to, że kontrasty pomiędzy świadomością społeczną, rozwojem technologii i planami regulatorów obecne w tym kraju, można też śmiało znaleźć w wielu innych, wydawałoby się dużo bardziej rozwiniętych państwach. A marokańska bajka z pewnością dalej się pisze i za jakiś czas możemy być szczerze zaskoczeni tym, co przyniesie kolejny rozdział…


Więcej informacji o Solar-E-Cycle: TU
Więcej informacji o energetyce Maroka: TU