📻 Adasia Miauczyńskiego lekcja demokracji

Paweł Krulikowski demaskuje jej wrogów

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu artykułu na podcaście (czyta Paweł Sito):

 



Świat jest pełen wrogów demokracji, ale to właśnie w Polsce występuje podejrzanie wysokie stężenie antydemokratów.

Nie dalej jak parę dni temu ugrupowania polityczne Razem, Inicjatywa Polska, Zieloni oraz Wolne Miasto Warszawa zawiązały w Warszawie koalicję, a następnie wyznaczyły Jana Śpiewaka na swojego kandydata na prezydenta miasta. Szybko się jednak z tej kandydatury wycofano, ponieważ spotkało się to ze świętym oburzeniem szerokiego frontu przeciwników partii rządzącej, zwanego pieszczotliwie w mediach antyPiSem. Z mentorskiej pozycji znawców demokracji zaczęto pouczać nowo powstałą koalicję, że łamie i rozbija właśnie ruch oporu przeciwko niedemokratycznym (a jakże) rządom partii Kaczyńskiego. Zaprzęgnięto do krytyki nie tylko czołowych przedstawicieli nurtu, ale również internetowych trolli, którzy przygotowali na szybko kilka memów, w tym jeden dość kontrowersyjnie ocierający się o homofobię.

To oczywiście recydywa. I to powszechna. Z Nowoczesnej odchodzą posłanki? Pożyteczne idiotki (w domyśle – z PiS-u). Kukiz ze swoją ferajną głosują za projektem rządowym? Partia-przystawka (w domyśle – PiS-u). Działa to naturalnie w obie strony, nie wolno zapominać, że partia rządząca z lubością posługuje się terminami opozycja totalna czy opozycja totalitarna, wypaczając termin i odmawiając demokratycznych podstaw swoim przeciwnikom, jakby totalność sprzeciwu wobec decyzji rządu była czymś absolutnie zabronionym w demokratycznym państwie prawa.

Problem jest szerszy. Niewiarygodnym jest fakt, jak udało się w Polsce (i nie tylko) spłycić i rozmyć pojęcie łamania demokratycznych reguł. Jeżeli wystawienie swojej listy, uzbieranie podpisów i próba zaproponowania autorskiego projektu do zweryfikowania przez wyborców jest antydemokratyczna, to czy cokolwiek w ogóle jest demokratyczne w polityce? Kiedy dawno temu Konfucjusz wspominał o naprawie pojęć, nie wyobrażał sobie pewnie, że ktokolwiek wpadnie na pomysł naprawiania poprzez psucie. A to, w telegraficznym skrócie, robią właśnie współcześni politycy, odmieniając demokrację i Konstytucję przez przypadki. Z jednej strony mają usta pełne frazesów o kryzysie współczesnych rządów ludu, a z drugiej robią wszystko, aby demokrację wyborcom zohydzić.

– Patrz Pan, co za głupota, żeby w siedem osób manifestację robić – pieklił się, grany przez Cezarego Pazurę w Dniu Świra przechodzień. – Po to jest demokracja, żeby każdy sobie nawet w pojedynkę mógł pójść  – replikował Adaś Miauczyński. Wiemy, czym skończyła się ta dyskusja. Jeden drugiemu w ryj dać mógł dać. Obserwując, jak obecne elity polityczne zaciekle (i często bezpodstawnie) wyrzucają sobie nawzajem działanie na szkodę demokracji, czekam z niecierpliwością, kiedy dojdzie do w ryj dania sobie dania. Moment ten zbliża się nieubłaganie.

Paweł Krulikowski
Politolog, komentator i analityk. Absolwent UW oraz SGH. Główny obszar zainteresowań: wizerunek polityczny. Jako konsultant brał czynny udział w trzech ostatnich kampaniach wyborczych. Po różnych stronach. Obecnie w sektorze prywatnym. Sceptyk. Symetrysta. Po godzinach basista zespołów Popkultura oraz Kapitan Nemo.