📻 Adam Błażowski: W obronie postępu i środowiska

Energetyka jądrowa niezbędna do pilnej dekarbonizacji gospodarki

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 



Czytając tekst słynnego Zielonego Manifestu z 2004 roku, dokumentu będącego kamieniem węgielnym wielu zielonych inicjatyw w Polsce, warto zwrócić uwagę na jeden szczególnie wartościowy fragment:

Zrównoważony rozwój wymaga postępu i dbałości o rzetelne badania naukowe.

Zrównoważony rozwój to inaczej zaspokajanie teraźniejszych potrzeb, bez ograniczania przyszłych pokoleń w możliwości realizacji własnych. Odnoszę wrażenie, że o ile pojęcie zrównoważenia jest dziś modne i pozytywne, to słowo rozwój jest, szczególnie w kręgach osób zaangażowanych w ochronę środowiska naturalnego, na cenzurowanym. Pęd do rozwoju często traktowany jest z daleko idącą podejrzliwością. Postęp obwiniany jest bowiem o to, że jest przyczyną problemów, z którymi się dziś borykamy. Często w takiej argumentacji można spotkać argumenty pseudonaukowe, oparte na emocjach i irracjonalnym strachu.

Bohater, którego potrzebujemy…
Gdy klimatolodzy i fizycy atmosfery ustalili wyzwania związane ze zmianami klimatu, do pracy przystąpili inżynierowie i specjaliści od energetyki. Istnieje wiele różnych scenariuszy dekarbonizacji, jednak głęboka dekarbonizacja energetyki za pomocą 100% źródeł energii odnawialnej jest nie tylko niebezpiecznie powolna, ale i niepewna.

Mamy jednak w naszym rękawie asa: niskoemisyjną energię jądrową.

Nasze największe (w Europie), i historycznie najbezpieczniejsze, źródło czystej energii znajduje się dziś jednak w głębokim kryzysie. Na ten kryzys złożyło się wiele czynników, ale nie sposób zaprzeczyć, że pomogło przy tym również wiele organizacji, przynajmniej w teorii, ekologicznych. Jednocześnie energia jądrowa, wypierając węgiel, uratowała przynajmniej 1,8 mln istnień ludzkich od przedwczesnej śmierci z powodu zanieczyszczenia powietrza. Potrzebuje najmniej materiałów konstrukcyjnych w przeliczeniu na TWh wyprodukowanej energii, najmniejszego obszaru i jest naszą najlepszą opcją pod kątem zachowania bioróżnorodności. IPCC definiuje ją jako skuteczne narzędzie unikania zmian klimatu.

A co z Czarnobylem i Fukushimą?
Oficjalny raport ONZ i naukowców z UNSCEAR z 2011 roku podsumował koszmarną katastrofę w Czarnobylu w taki oto sposób: 62 ofiary promieniowania, 6000 przypadków raka tarczycy, z czego 15 śmiertelnych. Dla porównania oficjalny raport Greenpeace, który nie pojawił się w żadnym czasopiśmie naukowym, stawia liczbę zgonów na poziomie 200 000. Gdy przeanalizować dostępne źródła naukowe na temat katastrofy w Fukushimie, widać, że absolutnie nikt nie otrzymał tam śmiertelnej ani nawet groźnej dla zdrowia dawki promieniowania. Nie ma też groźnego skażenia środowisk morskich. Co gorsza, z perspektywy kilku lat widzimy, że podyktowane nadmierną ostrożnością długotrwałe wysiedlenia ludności były zbędne i szkodliwe. Inną konsekwencją wyłączenia reaktorów jest renesans węgla i gazu w Japonii.

Każda elektrownia węglowa w Europie emituje do środowiska 100 razy więcej promieniowania niż funkcjonująca elektrownia jądrowa. W całej Europie spalanie węgla zabija 22 tys. osób. Rocznie.

A będzie jeszcze gorzej…

Krok wstecz
Pomysł na odejście od energii jądrowej (element polityki Energiewende) narodził się w Niemczech na długo przed katastrofą w Fukushimie. Ostateczna decyzja zapadła jednak w 2011 roku, gdy Angela Merkel uległa presji SPD i Partii Zielonych, które walczyły o to od lat. Dziś jeden z autorów Energiewende i Nord Stream, były kanclerz Gerhard Schroeder, zasiada w radach nadzorczych rosyjskich spółek energetycznych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że stało się tak w uznaniu jego zasług dla przyszłości gazu ziemnego w Europie. Podobnie dzieje się też w Belgii, gdzie m.in. po niemieckich protestach postanowiono odejść od energetyki jądrowej, wbrew opinii naukowców.

Kontemplując zgliszcza przemysłu energetyki jądrowej na Zachodzie, można dojść do wniosku, że być może nigdy nie miał on przed sobą większych szans rozwoju w konfrontacji z czarno-zieloną koalicją swoich zagorzałych przeciwników.

Musimy ograniczyć emisje o minimum 80%, zostało nam już niespełna 32 lata do 2050 roku. Tymczasem, w 2018, w Niemczech… powstanie kolejna nowa elektrownia węglowa (Datteln IV). Będzie ona zasilała niemiecką kolej Deutsche Bahn. Nie wynika to z niechęci polityków niemieckich do dekarbonizacji, ale z faktu, że zmienne źródła odnawialne z definicji i w przeważającej mierze nie uczestniczą w zarządzaniu siecią energetyczną ani jej częstotliwością. Gdy w styczniu 2017 roku w dużej części Europy zabrakło wiatru i słońca z powodu mglistego wyżu, to właśnie węgiel brunatny i kamienny ratowały kraj naszego zachodniego sąsiada przed zapaścią przez prawie dwa tygodnie.

Krytycy kosztów energetyki jądrowej często sami posługują się podwójnymi standardami: punktując skomplikowane finanse projektów jądrowych, jednocześnie akceptują bez sprzeciwu 250 mld dolarów kosztów niemieckiej rewolucji energetycznej. Ta astronomiczna suma wystarczyłaby na poważną dekarbonizację energetyki w tym kraju, na skalę podobną do tej francuskiej w latach 80.

Gospodarka Niemiec, sukcesywnie pozbawiana elektrowni jądrowych, skazana jest na porażkę celów redukcji emisji CO2, uzależnienie od węgla, przyszły wzrost zapotrzebowania na moc gazową (Nord Stream 2, budowany wbrew UE). Towarzyszy temu drastyczny wzrost cen detalicznych energii (100% wyższe ceny niż dla mieszkańców Francji i Szwecji) i karygodny brak ostatecznej daty odejścia od energetyki węglowej. Atomowa Francja odchodzi od węgla już w 2021, Wielka Brytania w 2025, a Holandia w 2030 roku.

Nowa nadzieja
Przykładem kraju, w którym dekarbonizacja energii elektrycznej już się dokonała, jest Szwecja (energia jądrowa + OZE). Pozytywne, prośrodowiskowe działania widzimy również w… Chinach, gdzie obecnie oprócz ogromnych mocy OZE budowane jest ok. 20 reaktorów jądrowych, a jeszcze więcej jest w planach. Kolejne inwestycje zamykają się tam w budżetach 2 mld dolarów i kończą o czasie po pięciu latach od początku projektu. Ostatnio pojawił się nawet nowy pomysł wykorzystania produkowanych na masową skalę reaktorów uniwersyteckich TRIGA, w celu zasilania sieci ciepłowniczych w północnych Chinach. Pozwoliłoby to, w teorii, na zrezygnowanie ze spalania absurdalnych ilości węgla w ciepłownictwie nawet w ciągu dekady. Obserwujemy fascynujące, choć spóźnione, postępy w budowie reaktorów IV generacji: są one pasywnie bezpieczne i spalają zużyte paliwo ze starszych elektrowni, czym zamykają cykl paliwowy i rozwiązują problem odpadów. Dla każdego zwolennika gospodarki obiegu zamkniętego trudno o bardziej fantastyczny przykład technologii spełniającej jej założenia.

Ekopragmatyzm
Najlepsze, co możemy zrobić dla środowiska naturalnego, to zostawić je w spokoju na tyle, na ile to tylko jest możliwe. Musimy produkować duże ilości energii cieplnej i elektrycznej z jak najmniejszym wpływem na środowisko naturalne. Energetyka jądrowa jest ważnym elementem naszego zrównoważonego rozwoju. Jej zwalczanie jest nie tylko skazane na porażkę, ale jest trudne do obrony z moralnego punktu widzenia, gdy mowa o krajach rozwijających się.

Ludzie głodni i zmarznięci zjedzą bowiem ostatnie chronione zwierzę i wytną ostatnie możliwe drzewo. Na ogromne parki przyrody, ochronę gatunków, ograniczania emisji i sprzątanie śmieci stać ludzi, którzy mają co jeść i gdzie spać w przyjaznej  temperaturze, ludzi, którzy są pewni swojej nawet skromnej emerytury i zdrowia własnych dzieci. Energia jest tu niezbędna. Trudno wyobrazić sobie pozytywny scenariusz naszej przyszłości bez wyciągnięcia milionów ludzi z ekstremalnej biedy przy jednoczesnym zrównoważonym zaspokojeniu ich potrzeb energetycznych.

Populizm powoduje dziś katastrofalne dla klimatu decyzje polityczne w dużych demokracjach, tak jak miało to miejsce w USA (odejście od porozumień klimatycznych) czy w Niemczech (rezygnacja z energetyki jądrowej). Jednocześnie obserwujemy sukcesy i autentycznie zrównoważone działania w komunistycznej ChRL czy biednym Bangladeszu. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że linie podziałów politycznych przesuwają się i rozmazują, a wszechobecny greenwashing często zastępują realne, konkretne działania dla klimatu.

Rzetelnie porównując ryzyka związane z energetyką jądrową z niechybnie grożącymi nam katastrofalnymi zmianami klimatycznymi w skali całej planety, widzimy, że nie posiadając żadnej mocnej alternatywy, powinniśmy wykazać się ekopragmatyzmem i agresywnie rozwijać wszystkie czyste źródła energii: te odnawialne i jądrowe.

Warto wrócić do założeń Zielonego Manifestu, nawet jeżeli w swoim zapale zapomnieliśmy na chwilę o jego ważnym przesłaniu.



Adam Błażowskiinżynier, absolwent Politechniki Wrocławskiej. Tworzy rozwiązania informatyczne w branży efektywności energetycznej, współpracuje z Climate Knowledge and Innovation Community, europejskim publiczno-prywatnym partnerstwem dla innowacji dla klimatu. Dzięki narzędziom, które współtworzył, uniknięto spalenia 11 mln m3 gazu ziemnego.

 

Adam Błażowski
Absolwent Politechniki Wrocławskiej. Tworzy rozwiązania informatyczne dla Internetu Rzeczy w branży efektywności energetycznej budynków. Jest certyfikowanym profesjonalistą unijnego stowarzyszenia Climate KIC.