A. Rozenek: Projekt ustawy o OZE "zamorduje" branżę

„Projekt tej ustawy ma szansę przejść w konsultacjach międzyresortowych, bo nawet najgłupsze ustawy przechodzą dzięki większości koalicyjnej w Sejmie” – rozmawiamy z Andrzejem Rozenkiem, rzecznikiem prasowym klubu poselskiego Ruchu Palikota.

reo.pl: Ruch Palikota zorganizował dla swoich posłów szkolenia nt. przyszłości polskiej energetyki. Jaką rolę w tych szkoleniach odegrały odnawialne źródła energii?

Andrzej Rozenek: Przeprowadziliśmy dwa cykle szkoleń. Podczas pierwszego nasi posłowie spotkali się z przedstawicielami Greenpeace’u i Zielonych. Były to spotkanie bardziej ogólne, przedstawiające wyzwania, jakie czekają w najbliższych latach Polskę. Natomiast drugi cykl był bardziej merytoryczny, dotyczył światowych trendów w energetyce, ze szczególnym uwzględnieniem odnawialnych źródeł energii. Zorganizowaliśmy te szkolenia, bo uważamy, że kwestie związane z energetyką będą kluczowe w najbliższych latach. To, jak sobie poukładamy system energetyczny, będzie rzutowało na to, czy będziemy krajem dostatnim, czy społeczeństwo będzie się rozwijać, czy sfera biedy w Polsce będzie się pogłębiać, czy może zaczniemy w końcu z niej wychodzić. To fundamentalne sprawy dla całej Polski i wszystkich obywateli – dlatego trzeba o energetyce rozmawiać jak najwięcej. Kwestie te są niestety często źle rozumiane. Politykom wydaje się, że energetyka to elektrownie i druty, którymi przesyła się prąd. Tymczasem energetyka to innowacje, nowe technologie, surowiec, którym się handluje, i miejsca pracy. Energetyka to gigantyczny przemysł na skalę światową. Trzeba o tym wszystkim pamiętać.

W tej chwili system energetyczny Polski jest fatalny. To archaizm. Od lat 70. nic w energetyce nie zostało zrobione – ani w kwestii sieci, ani w kwestii źródeł energii. Polska, jako kraj posiadający spore zasoby węgla brunatnego i kamiennego, nie może całkowicie zrezygnować z tzw. czarnej energii. Nie da się tego zrobić m.in. dlatego, że trzeba pamiętać o miejscach pracy górników. W Polsce najsensowniejsze jest połączenie dwóch systemów: energetyki odnawialnej i konwencjonalnej. Bardzo ważne są proporcje i trend, w którym idziemy. Myślę, że w najbliższej perspektywie te proporcje to pół na pół. Jednak docelowo powinniśmy rezygnować z czarnej energii i w dalekiej przyszłości zastąpić ją w całości energią odnawialną, która jest ogromnym motorem napędowym dla gospodarki. Przemysł związany z OZE wymaga nowej myśli technicznej i zaplecza inżynierskiego – jest to wbrew pozorom ogromna szansa dla Polski. To, że w tej chwili jesteśmy krajem zacofanym, można wykorzystać. Będzie nam łatwiej wprowadzić nowe technologie w naszą gospodarkę. Obecnie system energetyczny w Polsce polega na koncentracji miejsc produkcji, czyli mamy gigantyczne elektrownie, które zaspokajają zapotrzebowanie na prąd w skali kraju. Przyszłość energetyki widzę w źródłach rozproszonych – im więcej będziemy mieli źródeł energii i im bardziej będą one zróżnicowane, tym lepiej, również ze względu na bezpieczeństwo. Jeśli farma wiatrowa czy biogazownia ulegnie awarii, to nic się nie stanie. Natomiast awaria w Elektrowni Kozienice to problem w skali kraju. Zrozumieli to już Niemcy, którzy inwestują w energetykę odnawialną, a rząd wspiera niektóre bardzo innowacyjne pomysły, np. elektryczne samochody dla urzędników.

reo.pl: Czy podobnie jak Niemcy Polska powinna zrezygnować z planów związanych z energią atomową?

A.R.: To, co robią Niemcy, wydaje mi się nadzwyczaj sensowne. Oczywiście wycofywanie się z energetyki atomowej to jednorazowo ogromny wydatek, ale docelowo jest to jak najbardziej słuszny kierunek. Reklamowanie energetyki atomowej jako tzw. energetyki czystej to oszukiwanie ludzi. Nie jest ani czysta, ani tania, ani tak naprawdę nie jest potrzebna. Nasz rząd w budżecie zaplanował kilkanaście milionów złotych na promowanie energetyki atomowej, nieprzeznaczając jednocześnie ani złotówki na promowanie OZE. To świadczy o tym, że rząd po prostu zgłupiał. Na szczęście zdaniem wielu ekspertów sytuacja wygląda tak, że w Polsce nie uda wybudować się elektrowni atomowej, dlatego że nas po prostu na to nie stać. Muszę zaznaczyć, że nie jestem zdecydowanym przeciwnikiem jakiegokolwiek źródła energii. Jeżeli znajdzie się na świecie koncern, który za własne pieniądze wybuduje w Polsce elektrownię atomową, to nie mam nic przeciwko. Jeżeli to mu się będzie faktycznie opłacało i wyłożone pieniądze się kiedykolwiek zwrócą, to niech to zrobi. Ale prawda jest taka, że to opłaca się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy państwo do tej energii dopłaca. Nie ma firmy, która zdecyduje się wybudować elektrownię atomową bez gwarancji rządowych. Więc opowiadanie, że atom to najtańsza energia, to są bajki. Ale gdyby się okazało, że plany rządowe nabierają formy i treści, to oczywiście będziemy przeciwko temu protestować. Społeczeństwo musi mieć również możliwość wypowiedzenia się na ten temat w referendum.

reo.pl: Czy przygotowany przez Ministerstwo Gospodarki projekt ustawy o OZE ma szansę zostać zaakceptowany w konsultacjach międzyresortowych?

A.R.: Ustawę o OZE wraz z rozporządzeniami minister Pawlak miał przygotować do grudnia 2010 r. Udało mu się przygotować projekt ustawy bez rozporządzeń w grudniu 2011 r. Tak duże opóźnienie i treść projektu świadczą wg mnie o tym, że w ministerstwie prawo tworzą osoby, które nie znają się na swojej pracy. To skandal, że za pieniądze podatników przygotowano taki bubel. Zespół, który przygotował ten projekt, powinien zostać natychmiast rozwiązany. Jeżeli czytam w projekcie ustawy, że dostawca energii nie ma obowiązku zakupu energii ze źródła odnawialnego, to tym, którzy przygotowali ten projekt, przyświeca “zamordowanie” całej tej branży. Oczywiście górnictwo jest w Polsce bardzo ważną gałęzią przemysłu i należy je wspierać, ale trzeba postawić na niskoemisyjną energetykę węglową – do czasu, aż osiągniemy odpowiedni poziom OZE. Być może należy też postawić na gaz z łupków, ale to też powinno być poprzedzone solidną analizą tego, czy to się opłaca i jakie może spowodować szkody w środowisku naturalnym. Na razie rząd nie ma tu żadnego planu, działa jak dziecko we mgle. Nie dalej jak trzy lata temu Waldemar Pawlak na konferencji prasowej hucznie zapowiedział projekt biogazowni w każdej gminie. Mam wrażenie, że gdy premier Pawlak o tym mówił, to w tym samym momencie zaczął o tym zapominać. Od tamtej pory nie wydarzyło się nic, co by wspierało budowę biogazowni. Mamy unijne nakazy, żeby zwiększać udział odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym. Ale w Polsce zwiększanie udziału OZE odbywa się w ten sposób, że do konwencjonalnych pieców spalających węgiel dosypuje się biomasę, często importowaną. Nazywanie tego “czystą” energią to oszukiwani i społeczeństwa, i Unii Europejskiej. Takie metody niczym nie różnią się od spalania węgla.

Niestety uważam, że projekt tej ustawy ma szansę przejść w konsultacjach międzyresortowych, bo nawet najgłupsze ustawy przechodzą dzięki większości koalicyjnej w Sejmie. Nie wiadomo właściwie, kto mógłby to zablokować. Jedyna szansa w tym, że społeczeństwo się obudzi i zaprotestuje. Rząd cały czas traktuje obywateli jak idiotów – to było widać przy okazji ustawy refundacyjnej, widać przy okazji ACTA. Tymczasem ludzie doskonale wiedzą, o co chodzi.

reo.pl: Jakie działania Ruch Palikota planuje w kwestii promocji energetyki odnawialnej?

A.R.: Od początku tej kadencji Sejmu organizujemy panele dyskusyjne poświęcone OZE. Obecnie pracujemy nad poprawkami do projektu ustawy Ministerstwa Gospodarki. Przygotowujemy też dokument, który zaprezentujemy społeczeństwu jako naszą wizję energetyki w Polsce. Współpracujemy także z Greenpeacem, Zielonymi, z izbami gospodarczymi, z Client Earth – są to więc całkiem poważne siły, jest mnóstwo ludzi, którzy chcą nam w tym zakresie pomagać. Dlatego liczę na to, że energetyka w Polsce będzie naszym przewodnim hasłem na najbliższe cztery lata, wokół którego postaramy się skupić jak największe rzesze Polaków – żeby Polska była krajem taniej i czystej energii. Niestety nie możemy w tej sprawie liczyć na pozostałe parlamentarne ugrupowania, bo żadna z partii nie zdecyduje się na to, żeby zająć jasne stanowisko w sprawie, która może narazić się silnym grupom społecznym. A energetyka jest taką sprawą, bo jeśli mówimy, że OZE jest przyszłością Polski, to mówimy też pewnym grupom społecznym, że w przyszłości trzeba będzie zrezygnować z kopalń, z części elektrowni konwencjonalnych. To się nie stanie w najbliższej przyszłości, ale już dziś trzeba myśleć o możliwości przebranżowienia się dla pracowników tego sektora. Warto pomyśleć o przekształcaniu niektórych zakładów produkcyjnych w zakłady produkujące na potrzeby energetyki odnawialnej. Przecież nie musimy importować turbin do elektrowni wodnych czy wiatraków. Te technologie nie przekraczają możliwości kraju takiego jak Polska. Potrzebny jest plan, który pozwoli bez szkód społecznych przekształcać energetykę w kierunku OZE.

Redakcja reo.pl

fot. Ustawa o OZE to bubel – uważa A. Rozenek (fot. Jadwiga Żukowska)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here