A. Piotrowski: Biogazownie nie potrzebują kryterium odległościowego


Dla biogazowni nie ma potrzeby wprowadzania kryteriumodległościowego – mówił wiceminister energii Andrzej Piotrowski podczasposiedzenia komisji ds. petycji, na którym rozpatrywano wniosek o odsunięcieinstalacji biogazowych od domów na 2 km.

 

Petycja dotycząca wprowadzeni kryterium odległościowego dlabiogazowni wpłynełą do Sejmu w grudniu 2015 roku, jednak dopiero 30 marca komisjads. petycji zajęła się pismem. Jego autorzy obawiają się, że szybki rozwój OZEze względu na „niedostosowanie do tego typu przedsięwzięć regulacji prawnych”stanowi zagrożenie dla „unikalnego w skali europejskiej bogactwa ziemi,zabytków, form ochrony przyrody i lasów oraz zasobów geologicznych”. Jakczytamy w petycji, biogazownie mają wpływ na środowisko życia ludzi, zwierząt iroślin, a nieznośny odór to „zaledwie część skutków oddziaływania na otoczenie”.Dlatego autorzy petycji domagają się, aby Sejm przystąpił do opracowaniaprzepisów wprowadzających minimalną odległość biogazowni od domów wynoszącą 2km.

Patrząc na gorącą dyskusję o wiatrakach możemy powiedzieć, że ich wpływ na gospodarkę jest niewielki

W opinii wiceministra Piotrowskiego takie kryterium wprzypadku biogazowni nie jest potrzebne.

 

– W tej sytuacji proponowalibyśmy nie podchodzić do tychrozwiązań na zasadzie odległości. W przeciwieństwie do wiatraków dyfuzjazapachu odbywa się zgodnie z kanałami przewietrzania. Fizyka podpowiada, żerozwiązanie pod tytułem minimalny promień odległości nie zda egzaminu. Tam,gdzie mamy ścianę lasu, tam ten zapach nie będzie się rozprzestrzeniał, a tam,gdzie jest jakaś struga powietrza, to tam ten zapach może rzeczywiście propagowaćsię na dużą odległość – mówił Piotrowski podczas posiedzenia komisji.

Biogazownie w mikroklastrach energii

Wiceminister podkreślił, że rząd planuje rozwój biogazowni, przy których „mamy do czynienia z relatywnie najwyższym wpływem gospodarczym, ponieważbiogazownie wymagają ludzkiej pracy”, podczas gdy – jak podkreślił Piotrowski – wiatrak kręci się bez nakładu pracy. Wiceminister zaznaczył jednak, że rząd ichrozwój widzi przede wszystkim w formie mikroklastra energii.

Czytaj także: W ME rozpoczęły się prace nad mikroklastrami energetycznymi

– W planach resortu dotyczących nowelizacji ustawy o OZEbiogazownie odgrywają bardzo istotną rolę jako element, który chcielibyśmypromować. Właśnie dlatego, że budują możliwości rozwoju gospodarczego naterenach wiejskich, gdzie nie ma wielu alternatyw, jeśli chodzi o możliwośćzatrudnienia się. (…) To musi być przedsięwzięcie wspólne, oparte o interesmiejscowej ludności, wspierane przez samorząd, który jest kwintesencją wolimieszkańców. Biogazownie są elementem gospodarki odpadami. Biogazownie oparte osubstraty uprawiane specjalnie z myślą o ich zasilaniu to wypaczenie ideibiogazowni rolniczych. Prowadzi to do konkurencji między produkcją żywności.Jeżeli spojrzymy na biogazownie jako element gospodarki odpadami, to sytuacjasię znacząco zmienia. Jeżeli to będzie dodatek do przemysłu rolnego (np.chlewni), to spełni ona bardzo dobrą rolę. Gnojowica z dużych gospodarstwcuchnie i degraduje glebę. Oceniamy, że w Polsce jest miejsce dla od 500 do1000 biogazowni. Chcemy je wspierać, ale chcemy ułożyć je w formie mikroklastraenergii. Czyli koncepcji, którą gmina i lokalni przedsiębiorcy budują, abyzaspokoić swoje potrzeby na energię oraz stworzyć nowe miejsca pracy – mówił AndrzejPiotrowski.

Energetyka wiatrowa – obca technologia i mały wpływ na gospodarkę

Wiceminister nawiązał również do apeli strony społecznej ws.procedowanej obecnie w Sejmie tzw. ustawy odległościowej wprowadzającejkryterium odległości dla elektrowni wiatrowych, których „wpływ (…) na polskągospodarkę jest niewielki”.

Energia elektryczna z tzw. źródeł odnawialnych nie opłaca się

– Oceniając wpływ poszczególnych źródeł OZE na gospodarkękraju, na rozwój społeczny i socjalny, mamy do czynienia z różnymi czynnikami.Patrząc na gorącą dyskusję o wiatrakach możemy powiedzieć, że ich wpływ nagospodarkę jest niewielki. Turbiny nie są robione w Polsce, fundamenty owszem iczęść obudów – mówił Piotrowski.

Czytaj także: Czy wykorzystamy potencjał energetyki wiatrowej?

Wiceminister podkreślił także, że tak naprawdę „energiaelektryczna z tzw. źródeł odnawialnych nie opłaca się”. – Nie ma żadnegoprzypadku, w którym bilans przychodów i kosztów takiej inwestycji wychodziłbyna plus – mówił Andrzej Piotrowski. – Instalacje OZE powstają tylko dlatego, żeobywatele dopłacają do tych instalacji w rachunkach za prąd i ogrzewanie.

 

 

REO.pl

fot. REO.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here