3 X TAK dla Wiatru. Apel przedstawicieli branży energetyki wiatrowej

Trwają prace nad projektem Ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii, który w ciągu najbliższych tygodni powinien trafić pod obrady Sejmu. Jednocześnie trwa również społeczna debata o przyszłości sektora OZE. Dziś (20 listopada 2012) w Warszawie zakończyło się XV Forum Energetyki Wiatrowej, którego uczestnicy opracowali argumenty za dalszym rozwojem tego sektora. Apel „3 X TAK dla wiatru” ma na celu zwrócenie uwagi na ryzyko utraty ogromnych korzyści dla państwa polskiego i społeczeństwa w przypadku odwrotu od zielonej energii.

Podczas XV Forum Energetyki Wiatrowej uczestnicy nie ukrywali zaniepokojenia rządowymi planami zahamowania rozwoju tego sektora. Według ekspertów (raport firmy PwC „Analiza wpływu proponowanych zmian w systemie wsparcia na energetykę wiatrową w Polsce”) zaproponowany system wsparcia oznacza w praktyce całkowite zablokowanie inwestycji. Uczestnicy Forum apelują do rządu i parlamentarzystów o utrzymanie „zielonego światła dla zielonej energetyki”.

– Podstawowym argumentem za dalszym rozwojem sektora są oczywiście nasze zobowiązania wynikające z pakietu klimatycznego i realne ryzyko nałożenia na Polskę gigantycznych kar – tłumaczy Krzysztof Prasałek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej – Ale wiatr to nie tylko jedyna, realna i najtańsza droga do realizacji obowiązku produkcji zielonej energii, to także motor napędowy polskiej gospodarki i, co niezmiernie istotne, szansa rozwoju polskiej wsi. Sektor OZE, to także alternatywa wobec atomu – bezpieczniejsza, a przede wszystkim znacznie tańsza.

TAK – Gospodarka

Choć w Polsce mamy tylko 2,3 GW zainstalowanej mocy w energetyce wiatrowej, to warto podkreślić, że nakłady inwestycyjne w 2011 były wyższe niż średnia wartość inwestycji w sektorach: chemicznym, produkcji maszyn i urządzeń oraz sektorze produkcji wyrobów farmaceutycznych. Do tej pory inwestycje w elektrownie wiatrowe przyciągnęły do Polski kapitał w wysokości 15 mld zł, gdy tymczasem system wsparcia dla tych inwestycji wyniósł około 1,5 mld zł. Przy założeniu, że moc wzrasta zgodnie z szacunkami, w latach 2012-2020 łączna wartość środków, które zostaną wydane w Polsce w tym celu może sięgnąć ok. 23 mld zł.

– Łączne koszty operacyjne farm wiatrowych w przeliczeniu na 1 MWh wyprodukowanej energii elektrycznej stanowią 83 zł. To jest prawie dwa razy mniej niż energia z węgla (163 zł) i niewiele więcej niż energia z atomu (75 zł) – wylicza Krzysztof Prasałek – sam koszt budowy elektrowni na węgiel kamienny to 6,6 mln zł/MW, a więc taki sam jak elektrowni wiatrowej. Bardzo kosztowna jest za to budowa elektrowni atomowej – 14,4 mln zł/ MW.

Branża energetyki wiatrowej wyjątkowo skutecznie wpływa na stabilność oraz pewność inwestowania i tworzenie nowych miejsc pracy. W Polsce, gdzie sektor wiatrowy cały czas raczkuje, mamy już wiele przykładów pozytywnego stymulowania gospodarki. Fabryki łopat, wież, firmy zajmujące się transportem, budową, utrzymaniem i monitoringiem farm, to tylko wycinek przedsiębiorczości związanej z branżą. W tej chwili sektor zatrudnia około 2 tys. osób. A to tylko początek – gdyby na Bałtyku powstało 6 tys. MW mocy w elektrowniach wiatrowych (na tyle są wydane koncesje), to przez polską gospodarkę może przepłynąć około 21 mld euro. Z zamówień skorzystają porty, firmy, dostawcy sprzętu budowlanego i cała lokalna społeczność.

TAK dla polskiej wsi

Statystyczna farma wiatrowa przynosi 653 tys. zł dochodu dla gminy z tytułu podatku od nieruchomości. Dla gmin wykazujących niskie dochody, oznacza to udział podatku od nieruchomości z farm wiatrowych, czasami na poziomie aż ok. 7,5 proc. ich średnich dochodów. W 2011 r. łączny dochód dla wszystkich gmin z tytułu podatku od nieruchomości, na terenach, na których zlokalizowano farmy wiatrowe wyniósł ok. 66 mln zł.

TAK dla wiatru, NIE dla atomu

Dla przedsiębiorców związanych z zieloną energią a także dla ekologów sprawa jest jasna – albo będziemy rozwijać sektor OZE, albo wpompujemy gigantyczne środki w budowę elektrowni jądrowej. Lobby atomowe jest w Polsce niezwykle silne i dysponuje zarówno środkami finansowymi, jak i wsparciem politycznym.

– Pieniądze na siłownię atomową nie biorą się znikąd. Zapłacimy za nie wszyscy w rachunkach za prąd – podkreśla Krzysztof Prasałek – Dla mnie prostym i jednoznacznym argumentem przeciwko budowie siłowni atomowej jest jej koszt. Niemcy, Belgia, czy Szwajcaria wycofują się z atomu ponieważ szukają oszczędności. Zbyt duże ryzyko i wysokie koszty sprawiają, że Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju nie finansuje budowy nowych elektrowni atomowych. Tym bardziej że żadna z nich do tej pory nie powstała na komercyjnych zasadach.

Zwolennicy energetyki jądrowej bardzo często pomijają w swoich analizach koszty likwidacji elektrowni jądrowych po zakończeniu ich eksploatacji. Zakładany czas eksploatacji reaktorów wynosi najczęściej ok. 30-40 lat, natomiast okres oczyszczania terenu i stopniowej likwidacji elektrowni jądrowej szacowany jest na minimum 60 lat. W Wielkiej Brytanii powołano specjalną agendę rządową Nuclear Decommissioning Authority (NDA), która zajmuje się stopniową likwidacją elektrowni jądrowych. Koszt projektu wstępnie oszacowano na 35 mld funtów (w 2006 r.), później podwyższono go do 45 mld funtów (w 2009 r.), a obecnie wynosi 53 mld funtów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here