Offshore spocznie na ołtarzu atomu?

31.01.2017

Jeżeli rząd zdecyduje się jednak budować elektrownię atomową, to czy ofiarą tego projektu może paść morska energetyka wiatrowa? Sugestie, prowadzące do takiego wniosku dało się usłyszeć w kuluarach zorganizowanej przez Ministerstwo Energii konferencji o „polskim atomie”.

Konferencja nie dała jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy rząd zdecyduje się kontynuować projekt jądrowy, chociaż kierownictwo Ministerstwa Energii i zastępca wicepremiera Morawieckiego w resorcie rozwoju wypowiadali się o atomie w zasadzie wyłączenie pozytywnie. Stanęło na tym, że do połowy roku ME postara się „poskładać” model finansowania, a ostateczną polityczną decyzję rząd ma podjąć do końca roku.

Na pytanie, skąd wziąć dziesiątki miliardów na projekt jądrowy, jasnej odpowiedzi na razie nie ma. Przy czym dwie główne koncepcje poprzedniej ekipy – udział zagranicznego inwestora strategicznego i wyłonienie go razem z innymi elementami w postępowaniu zintegrowanym – wyglądają na ostatecznie pogrzebane.

Zaś ilość miejsca, jakie na konferencji poświęcono możliwościom „polonizacji” projektu atomowego, wskazuje, że w pierwszej kolejności pieniędzy będzie się szukać w kraju, a dopiero potem za granicą. Z szeregu wypowiedzi wynikało też, że liderem powinien być podmiot dobrze znający polski rynek i realia, czyli tak naprawdę polska spółka energetyczna, i to ta największa – z racji rozmiarów całego projektu.

Jeżeli taki pomysł rzeczywiście przejdzie, to konsekwencją będzie poszukiwanie gdzie się tylko da kapitałów. A to, jak można było usłyszeć od kilku osób nie tylko z kręgów zbliżonych do rządu, prawdopodobnie oznaczać będzie co najmniej odsunięcie w czasie innych kosztownych – i nie węglowych - projektów, na które rząd ma wpływ. A największy z nich to plan budowy farm wiatrowych na Bałtyku przez PGE, szacowany na 7 mld zł. Co prawda elektrowni atomowej za tyle wybudować się nie da, ale kwota byłaby kusząca. Budowa polskiego offshore powinna startować dopiero w przyszłej dekadzie, ale budowa elektrowni atomowej też nie ruszy wcześniej.

Podczas konferencji przedstawiciele rządu, z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim na czele zapewniali, że atom przy odpowiednim podejściu nie będzie konkurencją dla polskiego węgla. Więcej - oba te źródła będą się uzupełniać i harmonijnie współpracować. Tylko że przy takim podejściu ani pieniędzy ,ani miejsca dla morskiej energetyki wiatrowej już nie będzie. Lobby węglowe tak czy inaczej energetykę jądrową uważa za śmiertelnego wroga. Logiczne jest zatem, że rząd, decydując się na atom, musi rzucić coś węglowi na pożarcie. Jedynym odpowiednio dużym kąskiem – z miliardowymi kosztami - jest offshore. W trójkącie węgiel-atom-wielkie OZE jest miejsce na jeden sojusz i jednego przegranego. Jeżeli rząd złamie mocny wewnętrzny opór wobec energii jądrowej, to wysłanie na aut morskich wiatraków przyjdzie mu już z łatwością.  



Wojciech Krzyczkowski
fot. Pixabay
Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.