Duńczycy widzą już koniec czasów subsydiowania OZE

19.05.2017

Moment, w którym duńscy producenci energii ze źródeł odnawialnych nie będą potrzebować subsydiów widać już na horyzoncie. Nastąpi znacznie szybciej niż się dotąd wydawało, bo w ciągu zaledwie kilku lat – oświadczył minister energii Danii, Lars Christian Lilleholt. Jak dodał, jeszcze rok temu nie byłby tego taki pewny.

Lilleholt dodał, że doświadczenia zarówno duńskich producentów instalacji OZE, jak i ich operatorów wskazują, iż węgiel nie jest już źródłem energii tańszym niż OZE. Energia odnawialna jest już na tyle konkurencyjna, że dziś nie da się wybudować elektrowni węglowej bez jej subsydiowania w jakiś sposób. Jesteśmy już bardzo blisko – dodał minister, mając na myśli mistyczne niemal „grid parity” OZE, czyli moment, w którym źródła odnawialne będą w stanie swobodnie konkurować na wolnym rynku z innymi źródłami energii.

Co prawda jedna z interpretacji wystąpienia duńskiego ministra wskazywała, że rządowi w Kopenhadze tak na prawdę chodzi o likwidację subsydiów dla OZE i być może rewizję celów klimatycznych Danii. Lilleholt zapewnił jednak jednocześnie, że cele zostają utrzymane, czyli do 2030 r. połowa energii, zużywanej w Danii ma pochodzić z OZE, a w 2050 r. całość zapotrzebowania będą pokrywać źródła odnawialne. 

Zresztą o takiej samej perspektywie mówią również czołowe firmy duńskiej „zielonej gospodarki”. Odchodzący w lipcu prezes Danfoss Niels Christiansen stwierdził ostatnio, że koszt produkcji energii z OZE spadnie poniżej cen rynkowych gdzieś pomiędzy 2020 a 2030 r. Jeszcze rok temu teza, że tak się w ogóle kiedykolwiek stanie, była dyskusyjna, ale dziś uważam, że stanie się to dość szybko – stwierdził  Christiansen.

Największy na świecie operator morskich farm wiatrowych, kontrolowany przez państwo duński koncern DONG, zasłynął ostatnio zwycięstwem w aukcji na budowę offshore w niemieckiej strefie Morza Północnego. Duńczycy przebili konkurentów ofertą, w której w ogóle nie domagali się żadnego wsparcia dla planowanych farm OWP West oraz Borkum Riffgrund West 2.

Co prawda w Niemczech wybuchła dyskusja, czy takie oferty nie są wynikiem jakichś poleceń od posiadacza 50,1 proc. akcji DONG, czyli rządu w Kopenhadze. I to poleceń natury politycznej, a nie efektem czystej kalkulacji ekonomicznej. Duńczycy jednak zdecydowanie zaprzeczyli i twierdzą, że szybki postęp technologiczny umożliwi im osiągnięcie pełnej konkurencyjności w momencie uruchomienia farm w połowie przyszłej dekady. Zamierzają np. podstawić na nich wiatraki o mocy pojedynczej turbiny rzędu 13-15 MW, podczas gdy dziś szczyt stosowanych konstrukcji to 5 MW. Wiatraki takie dopiero rodzą się na deskach i w komputerach projektantów. Ale to minister Lilleholt zauważył, że wszystko wskazuje na to, iż OZE będą stawać się coraz bardziej konkurencyjne dzięki postępowi technologicznemu, a nie innym czynnikom.



Wojciech Krzyczkowski
fot. Pixabay

Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.