I po problemie magazynowania energii? Pomogą domowi prosumenci, czy dysponenci energii?

12.10.2017

1 stycznia 2018 r. to początek nowej rewolucji. "Prosument" już wkrótce zyska wymiar motoryzacyjny. Producentem / dysponentem energii będzie nie tylko ten, kto zainwestuje w przydomową mikroelektrownię, ale także właściciel auta na prąd. O nowej, społecznej, choć nie darmowej, funkcji właścicieli aut, donosi "The Guardian". Relacja redakcyjnej fanki prosumeryzmu - Doroty M. Zielińskiej.

 


Rozrusznik

O tym, że eksperymentalne prace nad takim - uzupełnionym - modelem wykorzystania potencjału elektrowozu trwają, wiadomo było od dawna. Co innego, jednak, snute plany, a co innego konkretna - do tego tak nieodległa - data. Bez 100 % gwarancji, póki nie zaprezentuje się praktyka procederu, ale pokusić się można o stwierdzenie, że za jakiś czas dzięki temu zmienią się: europejska mapa żródeł zasilania, oraz tzw. miksy energetyczne w poszczególnych krajach. 


Instrukcja obsługi samochodu

Jak to będzie działać? Przez większą część dnia, a zwłaszcza nocy, samochód pozostaje bezczynny. Samochód elektryczny jest wtedy podłączony do sieci. Ładuje baterie. A gdyby tak właściciel określił, ile kilometrów zamierza przejechać następnego dnia i pozwolił dostawcy prądu sprzedawać energię zgromadzoną w baterii, kiedy cena energii jest wysoka, a kupować, gdy jest najniższa? Co się stanie, jeśli cena energii waha się od 4 do 16 pensów za 1 kWh? Możliwe, że "tankowanie" odbywać się będzie za darmo. 


Licznik

Brzmi jak proroctwo futurologa? Nie, moi drodzy. W Wielkiej Brytanii to będzie możliwe już od stycznia 2018 roku. Projekt nazywa się "vehicle-to-grid". Nissan dostarczy samochody elektryczne marki Leaf z odpowiednim oprogramowaniem, a firma Ovo, jako dostawca energii, zainstaluje w domu posiadacza samochodu odpowiedni licznik. Sprzedawaniem i kupowaniem energii w imieniu właściciela auta zajmie się jej dostawca. Potem podzielą się zyskiem, być może w postaci "darmowych kilometrów".


Stabilizator

 Co ciekawe, przy włączeniu do sieci przesyłowej energii zgromadzonej w bateriach setek tysięcy aut, mogłyby one stać się metodą na równoważenie systemu energetycznego, który musi radzić sobie z rosnącą liczbę niestabilnych źródeł czystej energii (elektrownie wiatrowe i solarne).


Włączanie się do ruchu

 Po tym jak brytyjski rząd ogłosił w lipcu 2017 roku, że zamierza przeznaczyć 20 mln funtów na badania i projekty pilotażowe dotyczące włączenia tysięcy samochodów elektrycznych do systemu energetycznego, kolejne firmy rozważają włączenie się w to przedsięwzięcie. Jeden z największych dostawców prądu, niemiecki koncern E.ON, wprowadził na brytyjskim rynku, gdzie jeździ już 100 tys. elektrycznych samochodów, specjalną taryfę stosowaną przy nocnym ładowaniu baterii.

 


Dorota M. Zielińska / REO.pl

Źródło: theguardian.com



Od redakcji REO.pl:  Nie chcemy być głosem Kasandry, ale analizując politykę obecnych władz polskich wobec OZE nie należałoby się dziwić, gdyby Sejm przyjął ustawę zakazującą tego rodzaju praktyk. Kupowanie prądu po niższej cenie, a odsprzedawanie po lepszej mogłoby być uzanane w takim wypadku, za spekulację energią. Najprawdopodobniej inicjatorami takiego prawa byłaby "grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości", a Ministerstwo Energii nie zajęłoby stanowiska, trzymając się, jednak, w swojej pro-państwowej postawie obowiązującego nowego prawa.

 

Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.