Ojciec Święty przeciw obsesyjnej dominacji człowieka nad światem. Propaganda władz, niczym PRL bis. Nie widzą, nie słyszą, nie podają dalej...

09.10.2017

Jak informowaliśmy 40 znaczących instytucji katolickich (w tym niemiecki bank „Kościoła i Caritasu” i Asyż – miasto papieża Franciszka) poinformowało, że kończy inwestycje w paliwa kopalne. To największa tego typu deklaracja złożona dotychczas przez organizacje kościelne. Decyzja wynika z przekonania co do wartości ekologicznych i potrzeby poszanowania środowiska dla dobra ludzi oraz ze względu na rachunek ekonomiczny – kościół dostrzega, że świat zmierza w kierunku ekonomii niskoemisyjnej.





W pustyni i w pustce


Wydawałoby się, ze "żarna kościoła mielą bardzo powoli", a tu kolejne sensacje z Watykanu! Katolicyzm pod przywódctwem Papieża Franciszka zaczyna być, w wielu aspektach, jedną z bardziej progresywnych sił. Przy wytykanym, przez Ojca Świętego, szybkim szerzeniu się kultury obsesyjnie skupionej na dominacji człowieka trudno jest, bez oburzenia, przyjmować ciągłe powoływanie się obecnego Ministra Środowiska na, opacznie interpretowane, słowa Stwórcy w Księdze Rodzaju  "Czyńcie sobie ziemię poddaną", jako zgodne z wykładnią Kościoła Katolickiego. 

Dziś na REO.pl pojawiają się 2 tajemnicze słowa, których znaczenie wskazują, że ich obecność, a więc i zrozumienie będą w obiegu publicznym coraz częstsze. To  - w korespondencji z Hiszpanii (http://bit.ly/2yTy5rh)- dezertyfikacja, czyli proces zmieniania się terenu zielonego w pustynię i dotycząca artukułu, który masz przed sobą czytelniku/czytelniczko, czyli egolatria - samolubstwo, jak mówi Franciszek - obsesyjne skupienie się człowieka nad funkcją panowania nad światem. Może to definicja trochę na siłę, i pod retoryczny manewr, ale w pewnym sensie to "pustynnienie duchowe" w odmienności do krajobrazowego w pierwszym wypadku.

Podczas otwarcia sesji plenarnej Papieskiej Akademii Życia duchowy przywódca rzymskich katolików  powiedział: Charakterystyczną cechę tych przemian możemy dostrzec w szybkim szerzeniu się kultury obsesyjnie skupionej na dominacji człowieka – jako gatunku i jako jednostki – nad rzeczywistością. Niektórzy mówią wręcz o egolatrii, czyli o faktycznym kulcie samego siebie, na ołtarzu którego poświęca się dzisiaj wszystko, w tym najcenniejsze uczucia. Nie jest to rzecz niewinna: w ten sposób kształtuje się bowiem człowieka, który nieustannie przegląda się w lustrze, do tego stopnia, że traci on zdolność zwracania wzroku na innych i na świat. 
Daleko posunietą nieprawdą byłoby stwierdzenie, że zeszłotygodniowe słowa Papieża Franciszka  zrobiły zawrotną karierę w jakichkolwiek polskich mediach. 


Dlaczego przyroda dzieli?

Czytelnikom REO.pl nie trzeba zapewne przypominać, że słowa te wypowiada autor "ekologicznej" encykliki "Laudato si". Na szczęście, także w naszym kraju, nie wszyscy księża wspierają - jak dyrektor toruńskiego koncernu medialnego Tadeusz Rydzyk - Ministra Środowiska (od jakiegoś czasu bez "Ochrony") Jana Szyszko. Obaj mają zwyczaj wycierać sobie złote usta źle interpretowanym cytatem ze Starego Testamentu. Mało tego, robią to z praktyką zalecaną przez jednego ze słynniejszych ministrów propagandy XX wieku - powtarzają cały czas, mając nadzieję, że wszyscy uznają za prawdę to, że czynienie ziemi sobie poddanej, to wyrzynanie zwierzyny na skalę przemysłową i nieliczenie się z odwiecznymi skarbami przyrody.
Osobom zaglądającym częściej, czy rzadziej do portalu wpolityce.pl być może trudno będzie uwierzyć, w to, co znalazło się tam dokładnie rok temu. Dodajmy, że to miejsce w sieci, które dziś wraz ze swoją sostrzaną redakcją prasową SIECI PRAWDY zwalcza dynamicznie rozwinięty prywatny sektor odnawialnych źródeł energii. Otóż, to właśnie internetowy serwis Braci Karnowskich, 15 pażdziernika 2016 roku  tak oto (http://bit.ly/2yA0aYF) prezentował poglądy wykładowcy Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

"Słowa „czyńcie sobie ziemię poddaną” należy rozumieć właściwie, nie jako bezlitosną eksploatację natury lecz jako przyjęcie odpowiedzialności - przekonywał ks. prof. Waldemar Chrostowski podczas konferencji nt. zrównoważonego rozwoju w świetle ekologicznej encykliki „Laudato si”. Prof. Chrostowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie zwrócił uwagę, że papież Franciszek w swojej ekologicznej encyklice „Laudato si” podkreślił, że „nigdy nie traktowaliśmy tak źle i nie okaleczyliśmy naszego wspólnego domu jak to miało miejsce w ciągu ostatnich dwóch stuleci”. Profesor wskazał, że papież w swej encyklice dodaje, iż przez błędną interpretację słów „czyńcie sobie ziemię poddaną” doszło do „bezlitosnej eksploatacji natury”.

„Nie jest to poprawna interpretacja Biblii, tak jak to rozumie Kościół. Musimy dziś stwierdzić, że choć z faktu bycia stworzonymi na boży obraz i nakazu czynienia sobie ziemi poddaną, nie można wywnioskować absolutnego panowania nad innymi stworzeniami” — powiedział Chrostowski. Profesor zaznaczył, że „panowanie” w biblijnym znaczeniu, oznacza odpowiedzialność. 

„Panujcie, czyli przyjmijcie na siebie odpowiedzialność, bo jako jedyne istoty stworzone, jesteście stanie to świadomie pojąć. Papież mówi, ta odpowiedzialność wobec Ziemi należącej do Boga oznacza, że człowiek obdarzony inteligencją musi szanować prawa natury i delikatną równowagę między bytami tego świata” — dodał kapłan - tak, to nie pomyłka! nie tylko takie wypowiedzi, ale i komentarze do nich jeszcze 12 miesięcy temu miały możliwość widnieć w tej "niepokornej", jak się przedstawia, redakcji.

Wystarczył rok, by tego rodzaju postawa - jak wiele innych poglądów nie głoszonych i nie popieranych przez ministrów i wysoko postawionych działaczy Prawa i Sprawiedliwości - wyparowała z mediów obecnego głównego nurtu. I nie chodzi o to, że nie słyszymy już duchownych pokroju profesora Chrostowskiego. Publiczne i zasilane przez spółki Skarbu Państwa media wprowadziły cenzurę, której nie powstydziliby się czołowi propagandziści komunistycznych "środków masowegho przekazu", jak wówczas mówiono. Papież mówi coś, co polskim władzom nie jest miłe? Tym gorzej dla Papieża: w mediach zarządzanych przez "rewolucyjnych konserwatystów" po prostu takiego tematu, ani słów nie będzie. I co pan nam zrobi? - chciałoby się skomentowac słowami Kierownika Szatni z filmu "Miś", Mnie osobiscie dziwi tylko, gdzie się podziały resztki przyzwoitości i wrażliwości wielu znajomych dziennikarzy, którzy zatrudnili się w tych redakcjach. Czy tego rodzaju manipulacje słowami Ojca Świętego przystoją praktykującym wiernym? A co z wrażliwością na przyrodę, środowisko, co z refleksją jaki stan świata zostawią swoim dzieciom i wnukom, i jak tłumaczą kilkuletnim dzieciom, że pan Minister Szyszko jest (w prostym, dziecięcym języku) "dobry", że nie wybija całej zwierzyny,  bo coś musi zostać na potem? Szkoda, że Franciszek - tak szybko po wybraniu go na Głowę Kościoła - przyjechał do Polski. Najwyraźniej nie zdążył rozeznać się, który z kapłanów i z jakim zapleczem poglądów i postaw uznany jest przez obecne władze i - niestety - znaczną część duchowieństwa za Nr 1 nad Wisłą? Powiedzmy sobie jasno: poglądy duetu Rydzyk-Szyszko to diametralnie odmienne widzenie świata niż treści zawarte w encyklice Franciszka, czy wypowiadane tydzień temu w Akademii Życia.

Ale polscy wierni to nie tylko, z takich czy innych powodów, osoby popierające toruńskiego Redemptorystę. Na szczęście nie zapominają języka w gębie oraz jak składać myśli przy pisaniu na ten temat. Przykładowo: tak na stronie misyjne.pl (http://bit.ly/2xtQ8Dk) obnażaany jest  faryzeizm, zwalających na zachęty od Pana Boga, realizację swych morderczych instynktów na słabszych, którzy się nie obronią, naszych braciach mniejszych. Kamil Idzikowski w artykule "Jak mądrze czynić sobie ziemię poddaną?", odważnie zatytułował jeden z akapitów. Oto on:


Nieszczęsne wersy z Genesis 

Nie sposób mówić o człowieku i naturze z perspektywy chrześcijańskiej, nie nachylając się choć na chwilę nad biblijną Księgą Rodzaju, szczególnie nad owym słynnym: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1,28), od którego wszystko się zaczęło. Czy to przypadek, że to właśnie wyrosła z chrześcijaństwa cywilizacja Zachodu swoim bezmyślnym „panowaniem” doprowadziła świat do tak opłakanego stanu, w jakim znajduje się obecnie? Możliwe, że odwoływanie się do Biblii byłoby w tym wypadku wyłącznie podłym aktem pokrętnego usprawiedliwiania systemem etycznym zbrodni dokonanych z pobudek politycznych i ekonomicznych. Niemniej jednak trudno nie zauważyć, że żadna z innych wielkich religii (z wyłączeniem judaizmu) nie uzbraja swoich wyznawców w tak potężne narzędzie służące do tego usprawiedliwiania. 

***

Znakomity, również, tekst (http://bit.ly/2yaqebk) wyszedł spod pióra - popularnego z "Sondy 2" w TVP,  radiowej Trójki, oraz cieszącegio się największą sprzedażą opiniotwórczego tygodnika "Gość Niedzielny" - dziennikarza i popularyzatora nauki, Tomasza Rożka. 


Po co Papież ma pisać o ekologii? 

Po co? Zupełnie nie ogarniam tak postawionego problemu. Poszanowanie środowiska naturalnego, poszanowanie daru, jaki dał nam Bóg, jest jednym z podstawowych obowiązków złożonych na nasze barki. Środowisko to nie tylko szczeżuje czy chrząszcze. To przede wszystkim ludzie! Szacunek dla człowieka automatycznie oznacza poszanowanie otoczenia. Oddychamy tlenem z atmosfery, jemy rośliny i zwierzęta, jesteśmy częścią ekosystemu. Gdy go zrujnujemy, zabijemy także siebie. Warto zdawać sobie z tego sprawę, warto o tym głośno mówić. Papieże mówili o tym wielokrotnie. Żaden z nich w ostatnich latach nie był jednak tak uważnie słuchany przez nieprzyjazne (w najlepszym wypadku obojętne) Kościołowi katolickiemu środowiska jak Franciszek. Stąd jego wyraźny głos ma szczególną wartość. Także, a może przede wszystkim dlatego, że katolikom, ludziom religijnym, często zarzuca się brak szacunku dla środowiska. Ta opinia jest także skutkiem nadinterpretacji słów zapisanych w Starym Testamencie (Rdz 1,28): I rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!
Czyńcie ziemię poddaną to nie to samo co „wyniszczajcie”. Panujcie nad rybami i ptakami, nie oznacza wytrzebiajcie i wybijcie, tylko roztropnie wykorzystujcie.


O refleksję nad przemianami, współczucie i czułość

W obliczu epokowych przemian, które zachodzą we współczesnej kulturze, nauce i technice, chrześcijanie muszą przejąć inicjatywę. Muszą pomóc światu, aby wszedł na drogę prawdziwego rozwoju – mówił Ojciec Święty Franciszek. Zauważył że przed ludzkością stają dziś poważne wyzwania. Biotechnologie pozwalają na manipulowanie życiem, które do niedawna były niewyobrażalne. Konieczna jest zatem refleksja nad konsekwencjami zachodzących przemian.Wskazał ponadto na potrzebę ponownego dowartościowania współczucia i czułości. Chodzi tu między innymi o wrażliwość na różne potrzeby człowieka w zależności od wieku. Współczesny świat ma z tym wiele trudności. Tytułem przykładu Papież wspomniał o fakcie, że nasze miasta są coraz bardziej wrogie dla dzieci, a zarazem coraz mniej otwarte dla osób starszych. Współczucie i czułość... daruję sobie próby poszukiwania tych cech tam, gdzie decyduje się los lasów, i ich mieszkańców w Polsce.

***

Postać obecnego Papieża jest powodem wielu dyskusji w Polsce. Niewyobrażalną przed laty tendencją jest to, że broniony jest często przez osoby nie określające się jako bogobojne i nie uczestniczące w praktykach religijnych przesadnie lub wręcz wcale, a nierzadko kontestowany. Nie do końca jest traktowany poważnie w tych - jak najpoważniejszych - sprawach w których bije na alarm, przez wiernych - jakże nieszczęśliwie to słowo wygląda w tym kontekście. Na szczęście, przez część ich, tylko.




Paweł Sito / REO.pl




źródło i foto: Radio Watykańskie: http://bit.ly/2hYMNKx

Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.