Łomatko! Śmieci są nieczyste

12.10.2017

Wydaje się, że niewielu ekspertów zajmujących się gospodarką odpadami bierze pod uwagę aspekty psychologiczne i socjologiczne związane z… wyrzucaniem śmieci. Szkoda, bo w zasięgu ręki są rozwiązania zwiększające efektywność walki z zasypującą nas falą odpadów. Trzeba tylko uzmysłowić sobie pewne proste fakty. Żeby było czysto i był porządek, musi być czysto i być porządek - takiej, dość dziwacznej, tezy jeszcze nie przyswoiły sobie nasze firmy sprzątające. Szkoda, bo w Polsce ciągle jest nieporządek i nie jest czysto.  

 


Śmieci w naszej kulturze są tabu, są fuj, są brudne, nieczyste. Zdajemy sobie z tego sprawę wtedy, gdy musimy włożyć rękę do domowego kubła na śmieci, bo wyrzuciliśmy do niego jakiś ważny paragon lub kartkę z potrzebnym adresem. A przecież ten paragon, który wyciągamy krzywiąc się i zatykając nos, wrzuciliśmy do kubła zaledwie minutę temu!

 Śmieć wrzucony do śmieci natychmiast staje się nieczysty, dotknięty, zarażony - odrażający, fuj! Dla większości z nas domowy kosz na śmieci, zawierający przecież wiele nieczystych przedmiotów, jest po stokroć nieczysty! Ale to jeszcze nic w porównaniu do ulicznego kosza na śmieci. Taki kosz jest nieczysty do potęgi n-tej! 

W Polsce uliczny kosz na śmieci jest zwykle krzywy, poobijany, zniszczony, wypalony przez wewnętrzne pożary, skorodowany, pokryty śladami gaszonych papierosów. Jest brzydki i brudny. Niestety wygląd kosza na śmieci nie ma znaczenia dla firm zajmujących się wywożeniem odpadów. Dla nich ważny jest jedynie fakt, żeby kosz stał, tam gdzie jest potrzebny i żeby był - zgodnie z harmonogramem - opróżniany. Estetyki i związanego z nią aspektu psychologicznego wyrzucania śmieci do śmieci nie bierze się pod uwagę… 

Chcielibyśmy, żeby w Polsce było czysto i był porządek. Ale nawet najbardziej porządny człowiek nie przełamie się i nie wyrzuci swojej chusteczki do nosa do brudnego, obrzydliwego, śmierdzącego i przepełnionego kosza. Pół biedy, gdy ten porządny człowiek schowa chusteczkę do kieszeni i wyrzuci ją do śmieci później. Zwykle jednak rzucamy papierek na ziemię obok kosza, butelkę po coli stawiamy na murku czy budce transformatorowej, opakowanie po zjedzonym batonie zwijamy w kulkę i… wystrzeliwujemy w krzaki.

 Szczególnie silny wstręt do wyrzucania śmieci do obrzydliwych pojemników odczuwają, co zupełnie nie dziwi, osoby w eleganckich ciuchach, a także panie z zadbanymi paznokciami, niedawno pomalowanymi lakierem hybrydowym. Trudno się dziwić - boją się dotknąć “nieczystego” kosza ręką lub ubraniem. Pomyślmy jak często “gimnastykujemy się” i kombinujemy, żeby wyrzucając coś do kosza nie dotknąć pojemnika na śmieci i tkwiących w nim “artefaktów“… 

A wystarczyłoby przecież, żeby kosz był czysty, umyty i odmalowany! Niektóre gminy potrafią sobie z tym poradzić, jak np. Świnoujście. W parkach i na chodnikach widziałem tam nowoczesne, eleganckie, czarne pojemniki z napisem… odpady. Nie “śmieci”, ale “odpady”, które przecież nie mają tak negatywnego wydźwięku! Ktoś pomyślał? Z kolei Poznań od lat nie może znaleźć właściwego modelu kosza na śmieci. I ciągle inwestuje w małe, brzydkie, niestabilne pojemniki, z których śmieci często się wysypują, a płyny z butelek brudzą wszystko dookoła. A przecież, żeby było czysto i był porządek, musi być czysto i być porządek…

 


Szymon Mazur / Polska Zachodnia


fot. Pixabay





Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.